Yaro, 1 april 2014
zacznę od siebie
najtrudniej być sobą
wśród zdrowych pomiędzy chorymi
rodzi się litość zmieszana ze śmiechem
zły na siebie samego
psuję się jak ryba od głowy
dziś jem sam
jutro nakarmią plastikową łyżeczką
położą na metalowym łóżku
z napisem memento mori
Yaro, 31 march 2014
wymieniamy nieśmiałe spojrzenia
błądzimy myślami w pomieszczeniu
świeża kawa wypełnia zmysły
jak na fotelach aksamit
mamy czas dla siebie
mimo tylu spraw do załatwienia
w wazonie kwiaty z ogrodu
też mają chwile piękne dla siebie
czasem się uśmiechają do nas
żyją dopóki woda płynie w roślinnych żyłach
nie znamy się rozmowa się rozpędza
taka jesteś młoda jak wiosna
niech ta chwila trwa kroczy w przestrzeni
zapamiętam cię młodości piękna
napiszę list coś o nas podaruje cząstkę nieba
iskierka
która rozpali płomień serc w kawiarence na rogu
zbiegu okoliczności nie opuszczaj szczęścia
Yaro, 28 march 2014
w mojej łodzi jest jedno miejsce
jak serce cząstki miłości gości
w mych ramionach odgadniesz spokój
postawimy żagle by odpłynąć
tak jak w przestrzeni za czasem płynie życie
nie stójmy w miejscu łapmy wiatr
zaśpiewajmy szanty kilka kropel łez
zamieńmy na kielichy rumu co zburzą krew
w żyłach sztorm na twarzach morska sól
kochana gdzie nasz port
gdzie miłość co ucieka za horyzont
w tawernach marynarze szukają siebie
tatuaże odzwierciedlają marzenia
chwile zapomniane w odbiciach tuszu
na skórze łzy moczą noc
Yaro, 26 march 2014
płyną dni na skrzydłach czasu
mijam znajome smutne twarze
w swetrze z rękami w kieszeni
z papierosem w ustach
obserwuję przez stary okular
szukam w dali odbicia maski
którą zakładamy każdego dnia
z uśmiechem chcę widzieć świat
tuszuję wady kostką czekolady
na wzgórzach gdzie myśli lądują
wracam czasem by namierzyć
oddaję strzał z ostatnim pocałunkiem
Yaro, 25 march 2014
nocą
niebo ciężkie zawisło
opuściło ramiona mocne nad ziemią
strach przez głowę chwyta karku
skóra jak zwoje zwinięta
na czole pot wyciśnięty
w oczach strach
pamiętam
ostatnie słowa modlitwy
umieram
w ręku z krzyżykiem
w bólach życia konam
ona tu jest zbiera żniwo
wychodzę poza siebie
biegnę polem
Yaro, 24 march 2014
jestem jak ta brzoza wycięta na krzyż
wbity na polu z napisem I love
obok szum lasu gdy wieje ze wschodu
ostatnia w drodze pieśń
pożegnałem się i poszedłem na dno
teraz czas zasieje ziarno
wyrośnie nowe pokolenie
kora odejdzie bo odejść musi
skóra się jeży co szykuje los
dla nas wystarczy kilka dobrych słów
narodzę się na nowo
będę znów czarno białą brzozą
Yaro, 24 march 2014
idziemy plażą wczesnym świtem
po sypkim piasku
splecione dłonie w uścisku jak macki
szum fal muzyką zmieszany z zapachem sosen
słońce ciężko wisi na rogu
patrzy nam w oczy
cienie przesuwają się wolno
pod nogami grząsko
serce rośnie na dłoni
mówię spokojnie kocham cię moja wiosno
radośnie nad brzegiem usiąść na pniu
zarzępolić na strunach wiatru znaną melodię
o czwartej nad ranem sklecić piosnkę
odpływamy w objęciach do portu miłości
twój policzek na nim pocałunek
Yaro, 18 march 2014
wolnym krokiem nadchodzi
o poranku zwija firanki
moczy szyby okrywa płaszczem
pada deszcz jak muchy padają
głową w dół bo w jaki sposób
szarość zaraża duszę swym kolorem
liczę krople łez liczę na ciebie
bez odpowiedzi w obie strony
wychodzę z domu wychodzę z siebie
szary prochowiec dźwiga spostrzeżenia
na inny świat na marzenia
klnę pod nosem narzekam
na przystanku miłość
ciebie nie ma
Yaro, 18 march 2014
w sercu
mojej duszy coś się kruszy
mam troszkę miejsca
by zmieścić miłość
stopić lód wylać łzy
poza oczodoły
euforia w środku ściska
przejdź przez mostek szczęścia
dotknij dłoni jeszcze ciepła
pocałunkiem ląduję na policzku
bladym świtem uciekam