Poetry

sam53


older other poems newer

13 april 2026

bez wyboru

są takie zmierzchy które przechodzą w noc
jak niezapamiętany sen dziecka
któremu radość podnosi kąciki ust

ten uśmiech zawsze ściągam ze zdjęcia
czarno-biała fotografia nie pozwala wyobraźni
zgubić się w dzisiejszym poukładanym świecie

nie dziwi prawda która zasypia pod powieką
zaufanie podpisane matczynym przytuleniem
wyszeptanym dobranoc i ciepłem poduszki

z nadzieją że ranek przyniesie właściwą chwilę
codziennie przestawiam wskazówki w zegarze na czas letni
przecież całe życie nie można trzymać się tej samej gałęzi






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1