Poetry

sam53


sam53

sam53, 22 february 2012

dzisiaj żonę oddałem na tacę

dzisiaj żonę oddałem na tacę
dołożyłem do tego pół pensji
teraz z psem będę chodził na spacer
as nie szczeka i nie ma pretensji

i do baru też chętnie zawitam
piwkiem zimnym gardełko ochłodzę
już małżonki nie muszę się pytać
żona przecież przeżytkiem nie w modzie

mecz obejrzę spokojnie mój boże
przecież Polska to prawie mistrz świata
że czasami przegrywa gra gorzej
najważniejszy jest luz wolna chata

nawet pies się ucieszył jak bliźni
cisza w domu i jego urzekła
przecież wszyscy dosłownie mężczyźni
dla wolności pobiegną do piekła

 2009-08-30  sam53


number of comments: 3 | rating: 9 | detail

sam53

sam53, 22 february 2012

o czym myślą próżne blondynki

wyglądem przerażam do diabła z nim więcej
nie chcę straszyć dzieci brzydotą bez granic
chciałabym się cieszyć widokiem w sukience
założyć korale no i większy stanik

pryszcze chętnie rzucę wronom na pożarcie
uszy ciut przyklepię brwi podniosę w górę
nos musi być mniejszy i bardziej zadarty
oczywiście zmienię całą koafiurę 

włosy przefarbuję na blond rozświetlony
ojej jak mi dobrze czegóż trzeba więcej
paznokcie ozdobię lakierem czerwonym
lecz mam jeszcze problem

a co zrobić z sercem


number of comments: 6 | rating: 3 | detail

sam53

sam53, 20 february 2012

nawiasem mówiąc

gdy szept zamyka się w krzyku garścią przekleństw
a frustracja wyłazi z trzewi kawalkadą grzmotów
kiedy rozmowa nie skleja biało-czarnych kształtów
porozumienie zawiązuje ostatni supeł szacunku
 nie trzeba wtedy uświadamiać sobie
że wióry powstają przy ścinaniu drzew

chociaż aby podtrzymać żar 
pierwszego pocałunku
trzeba się trochę narąbać






number of comments: 4 | rating: 8 | detail

sam53

sam53, 20 february 2012

bajka o niechcianym dziecku

sen pomaga choć tutaj jest złudą
płacz nie ulży bo nie jest rozrywką
wargi zadrżą na chwilę przydługą
strach wyrocznia to jeszcze nie wszystko

czas jak widmo rozkraczył się winą
i zagląda we wsteczne lusterko
twarz skrzywiona nazywa cię głupią
a sumienie dokłada - ty dziwko

trudno myśli z kąpielą wylewać
dobrze chociaż że strumień jest blisko
dalej może być zębom do chleba  
świeżym pachnie domowe ognisko

dym przydusił wciąż tlący się ogień
radość trafia do serca tak rzadko
dzisiaj stróż nie zostanie aniołem
ty masz szansę na więcej - być matką

a że dziecko niechciane nie szkodzi
bajki też się nie kończą w połowie
najważniejsze to zdrowe urodzić
potem trzeba wychować

bo człowiek


number of comments: 0 | rating: 6 | detail

sam53

sam53, 20 february 2012

ten tego deska

czym pożądanie kiedy łóżko
nieheblowaną drażni deską
sęki z niej wyjdą soki puszczą
a seks nim zaczniesz będzie klęską

żeby choć była machoniowa
lub z dębu najmniej stuletniego
a to zwyczajna osikowa
pełna zadziorów i ten tego

więc jak z dziewczyną na tę deskę
może od drzazgi stracić cnotę
seks wyglądałby na groteskę
dobrze że żenię się w sobotę


number of comments: 10 | rating: 9 | detail

sam53

sam53, 19 february 2012

fusy

młodych herbacianych listków
nie zalewa się wrzątkiem
sparzone tracą smak aromat i kolor

identycznie bywa z pannami
na wydaniu

chociaż są tacy
którzy nad wszystko przedkładają fusy


number of comments: 11 | rating: 9 | detail

sam53

sam53, 19 february 2012

na czczo

wyrwała się śmierci w kawałkach 
modlitwę położyła w ozdobnym pudełeczku 
obok guzików pamiętających czasy prohibicji 
szklanych kulek od Anny 
i ułamanego zęba mądrości 

dziś nikt nie przyszedł 
choć te same cienie 
przesuwają ściany 

biel jest wszechobecna


number of comments: 4 | rating: 2 | detail

sam53

sam53, 19 february 2012

na jedną noc



 
ciepło które wysyłasz
rozlewa się przyjemnie 
strumieniami pieszczot 
wypełnia zmysły niedopowiedzeniem 
i mruczy niczym zadowolony kot 

wtedy głos delikatnieje 
rozum zwija się w kłębek 
a dusza w błogim śnie 
tańczy radośnie dziesiątą symfonię 

i jeżeli jeszcze szepniesz 
to co pragnę usłyszeć 
a muśnięcie warg sparaliżuje doznania 
niezapomnianym uniesieniem 
zagram na wiolonczeli każdą melodię 

przecież na jedną noc 
nie zostaje się wirtuozem


number of comments: 3 | rating: 3 | detail

sam53

sam53, 18 february 2012

spokój mieszka dwie ulice dalej








noc umiera powrotem do domu
przedświt schyla się niżej latarni
 światło też nie za bardzo chce pomóc
znaleźć drogę i pamięć nakarmić

odmierzana krokami niepewność
która koniec z początkiem chce związać
staje czasem w rozkroku bo senność
w labiryncie chaszczami zarosła

rozwiązanie gra z dumą w pokera
wstyd się przyznać że niemoc tak drażni
z taką kartą się w ciemno otwiera
zabłąkanej noc w noc wyobraźni



number of comments: 10 | rating: 5 | detail

sam53

sam53, 17 february 2012

z perspektywy nieglansowanego buta








nie musisz tego czytać
zaszyj się w kokonie swoich zasad
tak zwanej moralności kultury osobistej albo jeszcze chuj wie czego
żyj w tym swoim przewidywalnie poukładanym świecie
udław się codziennością
aż kopną cię w dupę 
a walec wyrówna

moja równia pochyła wygląda inaczej



number of comments: 5 | rating: 5 | detail


  10 - 30 - 100  






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1