Poetry

sam53


sam53

sam53, 8 february 2012

między kroplami



wybieram ziarna z rozsypanych nasion 
dojrzałą treścią sycę głód pisania 
los się odwraca od wszystkich przyjaciół 
słowami wiersza i wrogom się kłaniam 

sił mi brakuje ostatkami gonię 
wyrwanym drzewem straszę po próżności 
płaczę nie łzami choć spływają w dłonie 
i krzyczę dosyć tej małostkowości 

nie wiem jak wrócić do formy do pionu 
i jak oddychać na jawie powietrzem 
może gdzieś w niebie więcej jest ozonu 
choć wrony kraczą obłoki są bledsze 

może gdzieś wyżej piwnic tego świata 
gdzie drzew konary i gałęzi więcej 
można za pan brat z wyobraźnią latać 
i wszystkim wokół pokazywać serce


number of comments: 5 | rating: 5 | detail

sam53

sam53, 8 february 2012

absurd

absurd rodzi się finezją
słów pokrętnych w powijakach
na chrzcie nazwą go poezją
choć na razie umie płakać

z czasem w wieku bardziej szkolnym
płacz się zmienia w śmieszny dramat
a poezja w stylu wolnym
bez nauki pędzi w banał

kiedy go na studia wyślą
po poprawkach na maturze
absurd żyje jedną myślą
stworzę jakość w popkulturze


number of comments: 3 | rating: 7 | detail

sam53

sam53, 7 february 2012

moja droga...

myśli czasem grzęzną w słowie
zdają się być klątwą w bagnie
i co powiesz

niechaj zgadnę
kiedy cel już będzie blisko
myśli rzeką się rozleją
i rozbłysną

zaszaleją
w słowach które wnet zakwitną
jasnym światłem i modlitwą
aż zastygną

moja droga
wszystkie słowa dziećmi Boga


number of comments: 5 | rating: 6 | detail

sam53

sam53, 6 february 2012

z zapachem kwiatów

kładę dojrzałość na płatku róży
a ty wtulasz się zaufaniem w ramiona
ogrodami bioder zamiatasz pożądanie
kwitniesz kobietą

w majestacie spełnienia 
odkrywasz wszystkie tajemnice
nie pytaj 
czy można pofrunąć jeszcze wyżej




nam już skrzydła są niepotrzebne


number of comments: 2 | rating: 4 | detail

sam53

sam53, 5 february 2012

zamiast wiersza o miłości

wydajesz się punktem na odległym horyzoncie
czystą plamą na mapie 
niekiedy gorącą lawą która wypala wnętrza
albo soplem lodu zmrożonych odczuć
jesteś jaskółką w locie
a może tylko zapachem przenoszonym z kwiatka na kwiatek
widzę cię w uśmiechu odbitym od tafli jeziora
a przecież z natury jestem wesoły i niczego nie muszę

czasami zdajesz się dotykiem chłodnego deszczu
albo rozpędzonym cieniem w bezchmurny dzień
nigdy nie wiem którym końcem tęczy wkradasz się w zieloność drzew
z którym słowem wpadasz do mnie 
i czy ten śpiew nie okaże się łabędzim

ale podoba mi się gra


number of comments: 4 | rating: 8 | detail

sam53

sam53, 3 february 2012

co za zapach

z przepastnych kieszeni
wyjmował coraz to inną woń
przyporządkowywał ją kobiecie
i z nadzwyczajną pewnością siebie
układał niczym karty w pasjansie
czytał z nich przyszłość 

wczoraj trafił się zapach na bazie piżma
podkreślony niedojrzałym owocem berberysu
złamany rozgniecionym liściem nagietka
na powitanie zakręcił w nosie
także kutas natychmiast podniósł się dumnie 
i wyprężył niczym żołnierz na paradzie

wtedy zapach wygiął się wpół
oplótł szyję dusił i zabijał
tak jak zabija się myśl

mistrz ledwie dyszał
trzymając w ręku damę pik


number of comments: 4 | rating: 5 | detail

sam53

sam53, 29 january 2012

moja śmierć nosi we włosach białą różę

dobrze że sny się zapomina
 kruki na białym śniegu wrony
 i mróz za oknem jak on trzyma
 a ziemia twarda niczym pomnik
 zgrabiałą ręką liść odgarniam 
napis na grobie 
śnieg go kryje
 dlaczego wszystkie wrony naraz
 tak głośno kraczą
jeszcze żyję
 dobrze że sny się zapomina
 te stare aż obrosły kurzem 
powiedz tej pani niech zaczyna
 daj na pamiątkę wiersz

 i różę


number of comments: 9 | rating: 14 | detail

sam53

sam53, 27 january 2012

misiem nie jestem, ale ...





jest takie miejsce gdzie bym pospał 
gdzie słowa dzień sprzęgają z nocą 
tam mnie po głosie każdy pozna 
słowa z miłością krtań łaskoczą 

jak ćmy do światła lecą w wiersze 
ciemność strząsają w szkło żarówki 
skrzydłami sylab rwą powietrze 
nie patrząc jakie tego skutki 

lub niczym gwiazdy gdy grzebieniem 
sens wyczesuję z tej rozmowy 
srebrnym księżycem który nie wie 
że nowy wiersz znów piszę o nim

jest takie miejsce z baldachimem 
z miękkim posłaniem i poduszką 
gdzie mógłbym leżeć całą zimę 
jeśli nie z gwiazdą to choć z wróżką


number of comments: 5 | rating: 11 | detail

sam53

sam53, 26 january 2012

kamienie same wyłażą z ziemi


zbudź mnie odświętnie jak w niedzielę
budzi się lato pośród kwiatów
namalowanych dźwiękiem szelest
przy nim okrzykiem boże ratuj

kąkolem w falującym zbożu
chwastem krwawiącym wśród zieleni
obudź mnie panie gdzieś na polu
które nie będzie się czerwienić

i sen zachowaj w słońc promieniach
gdy wyciągają się o wschodzie
kładąc jasności obok cienia
choć jemu lepiej jest na spodzie

obudź na łące wiem że wolisz
gdy spijam krople rosy rankiem
w zbożu czerwono od kąkoli
a siałeś makiem i rumiankiem

z nieba nie spadły chabrów pąki
zieleni nie rozgrzeszy mięta
zaczynam panie w ciebie wątpić
a ten bałagan 

zapamiętam


number of comments: 4 | rating: 10 | detail

sam53

sam53, 26 january 2012

dłonie pełne szczęścia


1.
czy dłonie otwarte z miłością oswoją
obudzą w nas ciepło które gdzieś pomiędzy
abyśmy w czas mogli przytulić się objąć
poddać urokowi i pieszczot nie szczędzić

2.
czy szczęście podzielić można bardziej równo
wszak z deszczem na głowy nikomu nie pada
lecz w ziemi głeboko jak żyłą podskórną
beztrosko odpływa na stronę sąsiada

3.
czy chęć do konsumpcji w niechęć da się zmienić
i bieg po apetyt przegrać już na starcie
jeśli feromony pachną tak w przestrzeni
że oddałbyś życie zażarcie

za żarcie


number of comments: 4 | rating: 9 | detail


  10 - 30 - 100  






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1