Robert Hiena, 30 october 2011
Podrapał się po brodzie
i splunął na płótno.
Nieco modernizmu, aczkolwiek
wytrysk szatana - coś nowego.
Może jak ścieknie bardziej,
napłynie barokiem. Ha!
Mój geniusz mnie przerasta.
I patrzy tak z góry,
gapiąc się tępo i kapiąc śliną
/Aczkolwiek to wena. Na pewno.
Robert Hiena, 29 october 2011
Zaklęte słowa zamknięte w uszach
pompują krew szybciej niż rzeka
ryjąca skały spływając z gór
Zatrzaśnięte na wieki, zabezpieczone
klapkami na oczach, czarnymi jak myśl
że wypowiedziane mogły być kłamstwem
Bronione mocniej niż Westerplatte
z umaszczeniem większym niż Matejkowa
Bitwa pod Grunwaldem.
Mocniejsze od każdego słowa
znanego ludzkości, a powszechne
jak wszystko, co widzimy
Nie patrząc na to wprost.
Robert Hiena, 26 october 2011
Nie zapukał, nie zapowiadał
Swojej niezbyt-chcianej(Ściśle Tajnej)-wizyty.
Narobił rabanu, krzyku,
nie pozwolił zjeść śniadania.
Nim usłyszą o nim media,
zdąży uciec.
Ale w jakim stylu!
Osobiście, ja nie znoszę grzybów.
Szczególnie tych trujących.
Jakby fast foody nie starczyły.
Robert Hiena, 26 october 2011
Puste słowa. Puste,
puste słowa.
Puste słowa, puste,
słowa, puste słowa
Puste.
Puste. Słowa.
Puste słowa, puste,
słowa, słowa, puste.
puste.
Puste. Puste.
Puste. Puste.
puste słowa.
Robert Hiena, 23 october 2011
Nawet łezka nie chciała upłynąć
gdy zdać sobie sprawę, że krwawa miazga
na środku jezdni, nie ma znaczenia
Poza żałobą, opłaceniem pogrzebu
i tragedią osobistą, śmierć nic nie zmienia
drążąc tunele w ludzkich nadziejach
Że może Kamikaze trafili do miejsca
gdzie pośmiertnie ktoś im rękę uścisnął
chwaląc "dobra robota, bracie"
Szkoda, że mimo tak wysokiej inteligencji
nie dorastamy zwierzętom do kopyt i łap
swoim samo zachowaniem się i instynktem.
Żyjąc jedną wielką chorobą psychiczną
będąc nowotworem ziemi - uleczalnym
wybijającym siebie samego.
Z nadzieją na powikłania w przyszłości.
A po Wielkich Gadach zostały jedynie kości.
Robert Hiena, 23 october 2011
Pragnę by do bram piekła
zapukał Ziemski klucznik
ukłonił się wpół Szatanowi
i pocałował w kopyta chwaląc
Siebie Samego oraz Całą Resztę
w wielkim dziele swojego życia
od początku istnienia, gdy pękła
najcięższa gałąź
a spadając wybiła z głowy to,
co powinno pomóc w przeżyciu
inaczej niż banda roztoczy
lub tasiemców.
Bo Śmierć była szkieletem ludzkim
i takim zostanie zapamiętana.
Robert Hiena, 12 october 2011
Uwaga, uwaga.
Z Łaski Swojej ogłaszam
wyczerpanie helu i wodoru
na słońcu.
Macie 24 godziny na pomyślenie
Co zrobiliście, by z uśmiechem
skończyć gorzej niż dinozaury.
Osobiście uważam tą legendę
Za niezbyt logiczną.
Gady nie chciały utonąć,
to w bilarda grałem.
Kolej na was, robaczki!
Robert Hiena, 12 october 2011
Spoglądali mi w oczy błagając o audiencję
BOGOWIE!
A żaden nie miał programu, ambicji, planów
Jak poskładać mój organizm w jedno spójne
kosmiczno - cielesny ustrój.
Od Egiptu, poprzez Celtów, na Chrystusie kończąc.
Jakoś brak nowości u wszystkich Bogów.
Za dużo wymagają.
A za mało dają.
A błogosławieni, co nie uwierzyli i żyli długo..
...
ale?..
Robert Hiena, 25 september 2011
Zwymiotował na okno swoim światopoglądem
odcinając się od innych warstwą marzeń
które nigdy nie powstaną z gnijącej mazi
jego własnego -egoistycznego- ego.
Wyrzeźbił z flaków swoich westchnień
najobrzydliwszą wizję samego siebie
w złotej koronie większej od Jezusa
spoglądającego mu przez ramię.
Wyśmiał cały świat oddając to, co chcieli
z nie większym wysiłkiem jak poranne
oddawanie moczu na fotografie osób
które powodują palpitacje wnętrzności.
Niemiecki Kanibal bywał subtelniejszy.
Robert Hiena, 29 august 2011
Bo każdy twój krok jest policzony
od pierwszego, do ostatniego i basta.
Szkoda, że nie poznałem tego licznika,
który raczył zepsuć mi humor pedanterią.
12 3456 666 77, brzmi jak numer telefonu.
Szkoda tylko, że to kierunkowy.
Prosto do piekła.