smokjerzy, 4 stycznia 2026
spod sterty słów
wystaje samotny włos poety
to jedno
mu w życiu wyszło
Yaro, 3 stycznia 2026
jestem żołnierzem widzę świat z cywila
słońce zatacza koło wokół mnie
czasem uśmiechem witam je
czasem przez otwarte okno pada deszcz
karabin zamieniłem na kwiaty
na metalu rdza piękno barwi
to recepta na wolność i miłość
prawda ważna czułe słowa
piękno chwili i ciekawe miejsca
idę ulubioną drogą na uszach z reggae
nie szukając szczęścia łatwych pieniędzy
cieszy mnie źdźbło suchej trawy
garść ziemi dumny jestem tutaj
Ref.
obok widzisz świata blask
uśmiechnięty zieloną
drogą choćby deszcz
nie narzekaj bez słów
dobro wraca z karmą
pokochaj siebie daj znać
czy czujesz stary to co ja
Sorrowhead (ex Cheval), 3 stycznia 2026
Los to płot w zimowym krajobrazie
kilka stron o drodze i drzewach
i o słonym łososiu
w moich okopconych mięśniach.
Mówi twarz
co czuje ciało
zabiję
to boli
Mówi ciało
musisz bo mieszkasz
w mózgu
to we mnie żyją
twoje porty
mogę mieć rurkę w krtani
i sączyć płyny
ale to we mnie żyją
twoje porty.
Z kaloryfera leje się pejzaż zimowy
zatacza kręgi koncentryczne
opisuję
za pomocą prostej
mnożą się kwadraty i sześciokąty
cisza
na klatce schodowej.
Poświata na jej policzkach
ona przyciąga do siebie papier
spod palców strzela iskra absurdu
ona jest snem który uśmiecha się smutno.
Co czuje ciało
gdy tonie
gdy nosi w sobie
cierń
kolejny dzień jak wiatr
burzyciel
śmierć jest we mnie - dumnie to brzmi
kołuje pejzaż zimowy.
Sorrowhead (ex Cheval), 3 stycznia 2026
Skutemu w kajdany trwania wszystko nadaremne
gdy niepokoją nad ranem akwarelowe zrywy
i zawodzi obojętność długo studiowana
nad gorzką ideą dadaistów
(stare ale jare)
Sorrowhead (ex Cheval), 3 stycznia 2026
IV - NUDA
Wiał wiatr na przedmieściach
dziewczęta w szarościach i indygo
pójdę na spacer może uwiedzie mnie raz jeszcze
to okropne życie
dziewczęta w pelerynach z głowami lwów
i kolczyki z krzyżykiem
słyszałem ciszę widziałem świat
tylko ci przeklęci ludzie muszą się ze mną
komunikować
siorbnięciami
kochani czy wy macie Aspergera?
Sorrowhead (ex Cheval), 2 stycznia 2026
I
Wolę rzeczy niż ludzi
oni snują się jak duchy
Kyrios Sabboath
przychodzi do mnie
poprzez śnieg
stać się śniegiem
wszyscy pamiętamy
estetów
żółty poranek
czarne drzewa
II
moje ekspiacje
w łączności z kumoszkami
firanki
trudno to pojąć
gorycz złego domu
i złej drogi
fluorescencyjne włosy
w pastelowym pokoju
konanie
znikanie
nawet dodge
stał się obły
zostały tylko kolory
III
Czasem myślę że to dobrze
że są ostre kamienie
krew wydaje się wówczas słodka
młody człowiek śpiewał
albo
“w latach chronicznego bólu…”
bez tego, zdaje się, trudno pojąć
piękno niektórych sformułowań
albo kwiatów spadających w najnieszczęśliwszą noc
i pejzarzy Lorraine’a
wiatru pieszczącego śmierć
wolności która nas prawdopodobnie
poszukuje
smokjerzy, 2 stycznia 2026
śnieg pada dziś w lewo
(co na to prawo)
nic
tylko
zacisną się wrzaski
na punktach widzenia
i trupem padnie
kolejny bękart
zbyt słusznych spraw
sam53, 1 stycznia 2026
słońce zachodzi tak jak wczoraj
wiatr drobnym śniegiem bieli drogę
zmierzch mgłą obrasta - przyszła pora
na przedwieczorny nocy powiew
z mrozem stygnącym na policzkach
z iskrzącą szadzią gdzieś na płotach
snem który chciałbym dziś zapisać
gdy echo wciąż powtarza - kochaj
z modlitwą choćby naszych cieni
z miłością która na nas sfrunie
nim słońce zajdzie nim się ściemni
pocałuj - lubię gdy całujesz
Sorrowhead (ex Cheval), 1 stycznia 2026
XCV
To forma teatru
kiedy stary byk
leży całymi dniami w łóżku
stary Buddenbrook
umiera na ból zęba
Tołstoj gardzi nakładem
Bernasos pisze
chyba za św. Teresą Małą
"wszystko jest łaską"
dłuto
pada głęboko
Piccarda z Dantego zaskakuje de Monteforta
jakże boska to pers-
pektywa
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.