Marek Gajowniczek, 9 października 2021
Polityka Unii ma już stan fatalny
wobec nieposłusznych członków nielegalnych,
którzy ustawicznie nie chcą, chociaż mogą...
i tkwią we wspólnocie tylko jedną nogą.
.
Nielegalny członek podobno tkwi w Unii.
Wziąć go na postronek pragną nierozumni,
Lecz nie mają siły. Nie potrafią sami.
Zamierzają wesprzeć front emigrantami.
.
Własnym ciałem tylko komisarz biurowa
Opory członkowi dawać jest gotowa.
Przyszła jej z pomocą hiszpańska sędzina,
myśląc - wydobycie natychmiast powstrzyma.
.
Na zapowiedź butną - niechętnie wyłazi
ten, kto w Unii utknął... pewnie Jożin z Bazin.
Już postanowiono intruza zamrozić.
Utknął... to niech siedzi. Nie powinien szkodzić.
Trzeba kompromisu poszukać w układach.
Podobno ten Jożin Morawami włada!
Mada44, 9 października 2021
Nie zamykaj się w bólu,
Jak rak toczy ranę.
Wyjaśnij, to co gnębi,
Pytając bez obaw.
Znikną niedopowiedzenia.
Rozwiejesz wątpliwości
Konfrontując wyobraźnię.
Pozwól sobie pomóc.
Wtedy naprawić się uda.
To co zepsuciu uległo.
Jeśli nawet przejdziesz most,
Powrócić będziesz mógł,
Bo zgliszcz za sobą nie zostawisz.
Mada44, 9 października 2021
Zanim ocenię,
Zanim coś powiem,
Prawdę muszę poznać.
Bo gdy źle osądzę, skrzywdzę.
Zanim pomyślę,
Zanim coś zrobię,
Bólu zadać nie mogę.
Krzywda zadana
Zatruwa duszę
Nie tylko skrzywdzonego.
Miotani złą energią
Burzymy harmonię tego świata.
Ona nadaje sens życiu.
Marek Gajowniczek, 8 października 2021
Polityczni sutenerzy
chcą dziś od nas i młodzieży
byśmy sprostytuowali kraj.
Wówczas Unia nas pochwali,
żeśmy zgodnie "dupy dali",
.
A z Brukseli w zamian za co
nawet centa nie zapłacą
i bezczelnie wiąż nam grożą,
że karami nas obłożą,
gdy społeczność i rodzina
już na Unię się wypina.
.
Niewygodna to pozycja.
Rządzący i opozycja
nigdy z niej nie zrezygnują!
Ciągną drut. Gęby szczotkują.
Nikt nas nie zapyta o to -
Kto w tym sporze jest idiotą?
Voyteq (Adalbertus) Hieronymus von Borkovsky, 8 października 2021
czytam "Podróże z Herodotem" i sam nie wiem co czytam
grube zaćmienie mózgu jestem na poszpitalnym L - 4 i łykam Chlorprothixen à 50 mg
bóle i zawroty głowy niepokój bezsenność zaburzenia widzenia rytmu serca niedociśnienie
ale ten psychotrop jest słuszny jak emitowany teraz w telewizji jeszcze słuszniejszy tłuk Wajdy
przerwany komunikatem że zaraz coś obwieszczą Urbi et Orbi wyjątkowo przewidywalnego
dookoła dzwony świat staje się jednym wielkim dzwonem dynda i kruszy kamionkę czaszki
tylko pójść do kuchni i usmażyć jajecznicę z pięciu jaj i dwóch cebul na smalcu
smakuje to jak mix cytwaru tranu wątróbki na surowo i zawiesiny do prześwietleń żołądka
później herbata liściasta słodzona rodem z Biedronki smakująca jak wydzielina stonogi
i jeszcze przytulanka z pastą bhp i wodą nad zlewem pełnym naczyń
idę do pobliskiego monopolowego bo nie mam pomysłu na resztę wieczoru
wszyscy leją zaropiałe łzy że facet w bieli raczył odejść na drugi koniec tunelu
a ja mam ochotę na przyzwoitego papierosa więc kupuje paczkę Cameli
jednak wkurwiam się sam na siebie bo od dwóch lat nie piję wódki piwa wina ani niczego co jego jest
do tego jak spod podłogi wyrasta Pawełek i chce dwa złote albo zapalić i pyta czy już słyszałem
tak wiem
w Madrycie usunięto ostatni pomnik
generalísimo Francisco Paulino Hermenegildo Teódulo Franco y Bahamonde Salgado Pardo
Yaro, 7 października 2021
stelaż rozstawiony popękane słoje
zabrakło farb płótno blade dzisiaj
nienaciągnięte struny w gitarze
maluję słowami świat sprzed lat
melancholijnie gra płyta winylowa
porysowana zmarszczkami głowa
rzadko tam zaglądam
nie grzebię we wspomnieniach
przez to nic nie zmienię
przez to nic nie dodam
historia jest ważna
ma wpływ na zdarzenia
powtarza scenariusz ten sam
kto przyjacielem a kto wrogiem
a kto kogo gra
namaluję słowa wyryte na murach
na bramach na bilbordach reklamach
na ścianach obozów na dechach
kilka włosów kawa z fusów
głód aż boli od patrzenia
namaluję pejzaż
narodzin i śmierci
przyszłaś nie odchodzisz
Yaro, 7 października 2021
schwytać wspomnienia
wprost z nieba
promienie słońca
zamknięte w kroplach
nadmorskich fal
pamiętasz noce nad jeziorem
mówiłaś do mnie jak tu cudownie
księżyc kołysał sny spokojnie
twoja głowa na moich kolanach
cichy szept skrzypienie drzewa
pokonałem piekło
zło umarło
straciło smak
teraz
w samotności czuję strach
ciebie nie ma
jednak tak mi brak
czułych pocałunków
miłosnych gier
byłem królem
a ty damą kier
Marek Gajowniczek, 7 października 2021
W Trybunale już klamka zapadła:
"Wszelka władza pochodzi od Diabła!"
Nadrzędny jest aparat przemocy
Nad Orkiestrą Świątecznej Pomocy!
.
Jednogłośnie Kasta Prawnicza
Argumenty orzeczeń wylicza.
Jako przykład przewagi swej sfery
Stawia drogę po szczeblach kariery.
.
Rządzi ma niej korupcja i przestrach.
Na świeczniku jest tylko Palestra,
Która w małym palcu ma
Paragraf dwadzieścia dwa.
.
W związku z innym: Sześć-sześć-sześć
Oddaje należną cześć
Feudalnym nadrzędnościom
Kręgów Piekieł nad ludzkością!
.
Wyrokom brukselskich loży
Nad tak zwanym "Palcem Bożym",
Gdy interpretują z sensem
Nowość zwaną Precedensem.
.
Przewidziała Mędrców Księga,
Kto po boskość może sięgać,
A kogo skrócić o głowę
Może Sędzia jednym słowem!
.
W Trybunale już klamka zapadła:
"Wszelka władza pochodzi od Diabła!"
Arsis, 7 października 2021
Spalasz się w słońcu… ― płoniesz w tej całej jaskrawości umierającego lata…
… w opuszczonym mieście,
w którym szeleszczą
więdnące liście
― rozchwianych drzew…
Wszędzie ―
szare
― mury…
Domy z brunatnymi smugami wilgoci…
Schodowe klatki ― pokryte mżącym w jaskrawych refleksach
kurzem…
Mosiężne
klamki
z nalotem
― dziesięcioleci…
Otwarte,
puste
pokoje…
… popękany, zagrzybiony tynk…
Wiatr wspina się z jękiem po wzorach pozrywanych tapet, zwisających płachtach pajęczyn…
Zatrzeszczał gdzieś
drewniany parkiet…
… od twoich kroków?
Moich?
… niczyich…
Czy może ―
naszych?
Spójrz mi w oczy,
choć raz…
Tak,
jak
― wtedy. ..
… pamiętasz?
Życie,
czy
śmierć?
Nie chcę umierać bez twoich wzruszeń i drżeń…
Bez twojego zapachu włosów…
Wiesz, próbowałem kolekcjonować chwile,
te cudowne cząsteczki szczęścia…
… przesypywały się jednak przez palce, niczym ziarenka piasku,
szary
pył…
Spójrz mi
w oczy
i opowiedz wszystko,
bez
słów…
Jakby to było
pierwsze
spotkanie,
ostatnie ―
rozstanie…
Zaciskam
mocno
powieki…
… mucha brzęczy
uparcie…
Otwieram…
Za wypaczonym oknem
nieruchome huśtawki,
pusty, zachwaszczony plac…
… milknące echo przeszłego czasu…
(Włodzimierz Zastawniak, 2021-10-07)
***
https://www.youtube.com/watch?v=89kHkP9OJao
Yaro, 6 października 2021
na niebie miliardy gwiazd
byłaś tą przy moim boku
pośród ziarenek piachu nad brzegiem morza
byłaś bursztynem w dłoni
kochaliśmy się na wielkiej plaży
nasza obecność wypełniała niepewność
miejsca ciągle brakował na szczęście
zakochani
nie liczą gwiazd
nie przesypują klepsydry
dopadło uczucie potrzebne
jak sznurówki w bucie
na moście dusze
spacerują nie śpiesząc się do miasta
dzieci nie biorą się z znikąd
spotykają nas po drodze
którą każdy pójść może
bawią się małe rączki
zarażają uśmiechem
uczą nas różnych spraw
należy cieszyć się z małych rzeczy
wypadki
zdążają się gdy
umiera bliski mały człowiek
świat stawiasz na głowie
nie wiesz w który dzień
wypełnisz cząstkę eteru
by spotkać się po drugiej stronie
gdy lustro snu podpowie
czy wierzyć słowom które podpowie
nareszcie wiatr wiał w żagle
pełne morze ze szczęścia
uwierzyłem w rzeczy niemożliwe
światy podzielone dwie strony
przechodzimy obok siebie
ciała i duchy na jednej planecie
widzialne staje się niewidzialne
paradoksalne są odwrotności
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.