Yaro, 11 lipca 2021
twój dotyk jak gotyku smak
blisko wyczuwalny zapach
esencja ulubionych ust
karmą jak dla mnie są smaki
gdy dochodzisz dotyk skroni
zimny pot po plecach skraplam się
jesteś blisko odpływają oceany
zatrzymaj chwilę na jakiś czas
kocham zapachy włosów
zabrać cię tam właśnie tam
nie wiedzieć gdzie
wstaje nowy początek
rozbierz mnie na deskach
na pierwiastki ściągam majtki
wiesz możesz napisać wiersz
kochaj mnie zabije się na
wiejskiej zabawie
na festynie w Rozalinie
Istar, 11 lipca 2021
moja córka ma oczy jak kamienie ze skał
wnętrzności mrużą się kiedy na powieki skrapla
mój smutek. drzewo znajome, idzie się przywitać
wtedy te oczy jak kamienie wypłukują rzęsę. trudno mi
objąć ich razem, też chciałabym popłynąć siłą
w jej wątłe czucie. chmurzą się nad nami inne,
nie sposób wydrzeć się z objęć. oderwane od ziemi,
karmią nas motyle, przeczuciem, że wszystko ma koniec.
idzie powoli, każdy krok którym się cieszy zatrzymuje.
ile jeszcze westchnień i bezsilności rozliczy.
szastam dobrem, ale w oczach jak kamienie
jestem ziarenkiem. mądry ptak. odlatuje
chociaż jeszcze przed chwilą tu siedział.
mijają nas wszystkie drzewa mrówki
i liście wiatr przepuścił. tulę się do jej ramienia
jestem przez te kamienie.
zamknęła już wszystkie drzwi i okna
z żadnej szczeliny nie wydostanie się ogień
żadna najmniejsza nie przepuści wody
to co płonęło, dogasa
to co zalało
suszę w słońcu
ona nie wychodzi
Misiek, 11 lipca 2021
dziś pierwszy w historii komercyjny lot w kosmos…
Może poleciałbym jak pan Branson rakietą
zobaczyć kosmos całkiem z bardzo bliska
ale jestem tylko ubogim i skromnym poetą
chleb tylko dla mnie a dla cesarzy igrzyska
Tyle katastrof i wypadków dokoła codziennie
ludzie giną i padają w pandemiach niczym muchy
o wojnach powtarza się wszędzie i niezmiennie
politycy w swoich grach wykonują kolejne ruchy
Może poleciałbym nawet gdybym miał miliardy
piosenkę Tewje mleczarza sobie też zanucę
ale ja nie chcę mieć do super bogaczy pogardy
tylko kto mi zapewni że z tej podróży wrócę ?
Nie jest mi przykro, że nie ma takich wycieczek
nie zazdrościłem nigdy krezusom złotego tronu
spokojnie sobie pracuję i czekam na… piąteczek
bo wtedy popatrzę na księżyc sobie
… z balkonu
Arsis, 11 lipca 2021
Żółtawa, słoneczna plama — przesuwa się wolno po ścianie…
Wchłaniają mnie słoje
przeszłego czasu…
… z frontu szafy, blatu stołu… — podłogi…
Zatrzymane w kadrze umysłu martwe obrazy, znajome twarze… Uśmiechy, gesty symbole…
Cisza, kurz...
Samotność…
Książki na półkach…
Pionowo,
poziomo
… na ukos…
Zdewastowany układ…
Zakurzona sterta pokreślonych kartek…
… urwanych
fraz…
… myśli…
Niedokończonych, pogniecionych… — zgniecionych w kulki…
Przywołują mnie,
gdzieś z otchłani
epok
— głosy bliskich…
Zapewniają
o miłości,
tęsknocie i bólu…
… albo stają się znowu —
w mrokach nieistnienia
— szumiącą piskliwie ciszą…
(Włodzimierz Zastawniak, 2021-07-11)
***
https://www.youtube.com/watch?v=JVw2CKX82h0
sam53, 10 lipca 2021
Widzę cię klęczącą przy krawędzi łóżka
w blasku gasnącej świecy
z matką boską która patrzy wprost z obrazu
słyszę słowa modlitwy powtarzane przez ściany
ile w nich wiary w mężczyznę
kobiecej intuicji
wrażliwości
gdy krągłe biodra i ciepłe piersi
wciąż gotowe by rodzić mokre pulchne dzieci
wieczorem nawet cienie milkną
układam je obok siebie
sam53, 10 lipca 2021
zatrzymałaś mnie w słowie
myślą przedwieczorną na ciepłej poduszce
niby na chwilę wybujałą z naszych marzeń
na pierwszy lepszy sen wyrwany z wyobraźni
na luksus bycia tylko we dwoje
zanim doliczymy się w słowach
i ugrzęźniemy na zawsze
w bólu głowy
i przepoconych podkoszulkach
tetu, 10 lipca 2021
Ludzie w żałobie stają się smutni. Skupiają wokół
tych, co wiedzą, jak zatańczyć z czasem. Mądrzejsi,
nie podpowiadają, milczą w spokoju; obracając w popiół
niedopałki, parzą usta. Jasne, wypełnia ciemne
i świt powstaje z piany. Spijam ją, nim znów wsiąknie
w czerń. Nikt nie nauczył nas wracać do życia. Martwa, sztywna
mucha, lepi się do szklanki.
Z inspiracji wierszem Trepifajksela - Piję ciemne na znak żałoby
Misiek, 10 lipca 2021
Obudził się posiniaczony
i ledwo spoglądał oczami
przez opuchniętą już całą brew
z nosa wolno sączyła się krew
poczuł jak dłonie mu się pocą
-mówiłam byś nie bił się nocą
usłyszał troskliwy głos żony
szczególnie ze swymi
myślami…
drachma, 9 lipca 2021
zachorowałem w dzieciństwie
na schizofrenię
bo ojciec pod wpływem alkoholu
kopał mamę w głowę
ponoć dusza znajduje się
w neuropilu
gdzieś tam wewnątrz
mieszka też moja psychoza
endogenna
niepewna iluzją jutra
lasów mangrowych
wiecznie zielonych
w strefie przypływów i odpływów
między zwrotnikami
osłoniętych rafami koralowymi
co są cudem
a teraz przedśmiertnie
zmieniają barwę na neonową
obraz świata
z wiekiem skurczy się
cały firmament niebieski
który jest tylko dekoracją
nim pójdę do piachu
wraz z królewską chorobą
która jest nieszczęściem
a może darem przed
czekającą betonozą
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.