sam53

sam53, 1 grudnia 2022

Zakwitniesz jak paproć

późna jesień jak dzisiaj przedzimie
wiatr kołysze zziębniętą leszczyną
pachnie śniegiem możliwe że sypnie
a ty śnisz o miłości dziewczyno

przecież kochać najpiękniej jest wiosną
i dzień dłuższy i wiersze cieplejsze
gdy do szczęścia nie trzeba dorosnąć
pocałunki gorętsze i śmielsze

i utopić się można w zieleni
ech zakwitniesz raz w życiu jak paproć
jesień zimę w dwóch słowach rozmieńmy
teraz śpijmy - kto gasi dziś światło


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły

sam53

sam53, 1 grudnia 2022

o bezsenności moja (erekcjato)

dzień przychodzi jeszcze przed świtem
odbija światło latarni w lustrze
przesuwa cienie na ścianie
za oknem cisza gotowa skoczyć w przepaść
w myślach odzywa się zapomniane wczoraj
czuję go od czubka głowy po obolałe pięty Achillesa

niestety bokiem wychodzi nasz długi spacer
nie byłem przygotowany na tyle kilometrów
zastanawiam się czy dam radę gdy zafundujemy sobie marsz mendelsona

nie śmiej się
kiedyś maszerowało się od rana do wieczora
a później jeszcze w cywilnych ciuchach
gotów byłem na lewiznę w mieście
wiesz w jakim stanie wracałem rano do jednostki
wszystkie dziury w płocie były zbyt wąskie
a buty zasypiały w drodze

ty masz wycieczki zapisane w genach
są z tobą jak pacierz
albo kochanek

ja zaś po tylu latach muszę uczyć się ich na nowo
jak twoich ciepłych piersi
albo lotu ze spadochronem
wydaje się bardzo przyjemnym
bo ani to rachunek prawdopodobieństwa ani teoria względności Einsteina

po prostu chcę zrobić niespodziankę
rzucę się w twoje ramiona

























z trzynastego piętra


liczba komentarzy: 2 | punkty: 2 | szczegóły

violetta

violetta, 1 grudnia 2022

Odciśnięty

wspaniałymi skrzydłami rudych kani
nad moją głową przelatujesz
jaskrawoczerwony


ścigamy się zanim zabłyśniemy
zbyt jasno poddaję się tobie
odbijam w wodzie - sama


liczba komentarzy: 2 | punkty: 1 | szczegóły

sam53

sam53, 30 listopada 2022

tyle już umiemy

umiemy już milczeć i słuchać nawzajem
każdy dzień nas cieszy nawet kiedy pada
łączymy swe cienie w słońcu co już wstaje
i kiedy zachodzi za płotem sąsiada

wtulamy się w siebie jak krople w kałuży
ucząc się na pamięć miłości bez granic
szóste siódme niebo daje się wywróżyć
a dobrze jest wiedzieć że kocha się za nic

od piątku do piątku gdy jesień za drzwiami
a wokół tak smutno tak sennie i szaro
i ciągle się zdaje że czas dziwnie zamilkł
to życie nas uczy chorować na starość


liczba komentarzy: 3 | punkty: 5 | szczegóły

Sztelak Marcin

Sztelak Marcin, 30 listopada 2022

W poszukiwaniu nowej formy

W skali od 1 do 10
11 kresek, na termometrze.
A bezzębny widelec straszy
12 nanosekund po północy.

Ze strachu wywołuję 13
duchów świąt minionych.
Mam kilka pytań dotyczących
numerologi.

Jednak milczą zawstydzonev
niewiedzą.
Pora na 1/2 do 3/4.
Nad ranem westchnę:
przeklęte ułamki.

Koniec bajki.


liczba komentarzy: 1 | punkty: 3 | szczegóły

Yaro

Yaro, 30 listopada 2022

czas zerowania

wbite martwe spojrzenia w szare niebo
nie świta skały ciemne drzewa bez cienia
nie istnieje człowiek nie oddycha Ziemia

czarny płaszcz nad planetą
grawitacja przyciąga złudzenia
w samotności źle się umiera
przetrwać zimę nuklearnej propagandy
przybył anioł zniszczenia
nie potrafię wytrzymać nie patrzę w niebo
by nie zgrzeszyć dławię się pychą
czekam na koniec strach mnie opętał

słońce pali dusze żywych jak pędź drwa
trawię złudzenia przechodzę przez przeszłości
film wieczności nie jest kolorowy


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Yaro

Yaro, 30 listopada 2022

nie zadzieraj z Cyganem

to nie przypadek bycia razem
znane zasady zakochani
zmieszana chemia między płciami

różni aktorzy różne role
sceną życie
widowisko na plaży
żubry małpki z żabki
cudotwórcy
Janusze piszą scenariusze

wybijasz z rytmu każdego dnia
lot nazbyt niski szczytny
dotykam ziemi spadam
zamiast się wznieść

zdolności nie wystarcza
nie mam co wrzucić do garnka
Bałtyk kołysze kutry w sieci śledzie

gotuję jak Cygan zupę na gwoździu
jakoś to będzie pełne brzuszki
zakochani idą na łatwiznę
by osiąść na mieliźnie


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Misiek

Misiek, 30 listopada 2022

Andrzejki A.D. 2022

Na wysypiskach walają się buty bezdomnych
bez klamer i sznurowadeł i bez pary
jak wosk przelewa się gorycz z czary
przez klucz do przyszłości naszych potomnych

Na kartkach imiona ułożone te bardzo znane
zagubił czas stary zegar pordzewiały
jeszcze stare baby stawiają swe kabały
wyświechtane karty w ich rękach potasowane

Okruchy zbitych luster ze wstydu całe zmatowiały
pierogów nikt nie lepi a kołków w płocie
panny nie liczą bo dawno o swej cnocie
niewieściej figlarne nikomu też już nie wspomniały

Obierzyna ze zgniłego jabłka już bardziej krótka
pod pękniętym talerzem nie ma różańca
i nie ma obrączki, brak kwiatów, do tańca
nikt nie poprosi, na stole niedopita zimna wódka

Trwa bal na salonach u tego samego wodzireja
przy stoliku drzemie starszy pan zmęczony
na dworze czarny kot goni mysz jak szalony
umiera dziś wielka wiara i ostatnia ginie nadzieja


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Sztelak Marcin

Sztelak Marcin, 29 listopada 2022

Spustoszenie

Umarłym kadzidło, żywym piędź ziemi
w sam raz na zagon kartofli.
Poletka uprawiane pod osłoną ciemnej
folii, aby wszystkie noce były bezgwiezdne.

W dzień hasła, entuzjazm miarowych kroków,
nieodzownie wykrzywione usta.
Z niewielkim zaprzeczeniem spierzchniętych
warg i lekko drżących powiek.

Szklane światy wyszyte grubą nicią
w prześliczne makatki zdobiące ziąb ścian,
przysłaniających okna. Szczególnie te na drugą
stronę podwórza, zawsze szczelnie zamknięte.

Dokładnie tak samo jak oczy i uszy,
to pomaga, zgodnie z receptą dosłownie
na wszystko.

Żywym kadzidło, umarłym piędź ziemi,
bez różnicy w ostatecznym rachunku.


liczba komentarzy: 1 | punkty: 4 | szczegóły

drachma

drachma, 29 listopada 2022

Wiersz jesienny

Gut świergot wróbelków w słońcu brzdącom zajączki
śle, baw się w berka i je goń dziewczynko, jak ten wiatr
co liście mnąc niepostrzeżenie, czynił nam kolory jesieni.

Oksymoron z kapelusza wyciąga mag dla Alicji, ten biały
kruk od którego, pochodzi światło dzienne i dobre
opiekuńcze moce.

A może był to biały królik, kto by to pamiętał? może ten
kto znał drzewo Bodhi w ogrodzie, tam gdzie rodziła się
wiedza transcendentna rósł figowiec.

Powstała Jerozolima i pobiegła.


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły


  10 - 30 - 100  





Zgłoś nadużycie

 


Regulamin | Polityka prywatności

Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. zarejestruj się

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1