Krzysztof Bencal (Benon Punicki), 23 grudnia 2020
Pamiętam szkielety ryb wiszące w mieszkaniu
wujka i kartki z aforyzmami do szafy
przyklejone przez kuzynkę... Tygrys ofiary
dusi, by nie cierpiały, czy żywcem zjada? Znów
pytam: „Czy mógłbym chwilę powisieć na krzyżu,
na którym właśnie jesteś rozpięty i konasz,
Jezu?”. Szczegół, przymierzalnia. Podejmij wybór,
opisz nudę! (Z natury cierpi, na wpół goła).
Kiwamy do siebie głowami i mrugamy
oczyma na znak, że wszystko niby jest okay,
lecz gdyby nie śmierć, którą zwiastują te znaki,
nikt z nas nie chciałby mieć nic wspólnego ni z Bogiem,
ni z samym sobą. Gdy ozdabiam ciało bombką
ładnego kałduna, wydobywam tęczowość
pstrąga z siebie.
(W internecie).
Marek Gajowniczek, 23 grudnia 2020
Choć szaleje groźny Covid,
a rząd stwarza człowiekowi
wiele przeszkód i problemów -
Święta będą po naszemu!
Jak przystało - po bożemu!
.
Na choince świateł wiele.
Karp się w galarecie ściele.
Moczą się płaty śledziowe.
Sałatki są już gotowe.
Porcje wędlin oraz mięsiw.
Rumienią się piersi gęsi.
Przy makowcu baba stoi.
Jutro wszystko się pokroi.
Na stół poda pod przybraniem.
.
Przegonimy niepokoje.
Będą Święta, choć we dwoje,
staroświeckie i przy świecach.
Rząd gościny nie poleca,
lecz dostawimy nakrycie,
bo czekanie też jest życiem,
a z Dzieciną troski miną.
Z kolędami w świat popłyną
nadzieje Błogosławieństwa.
Zdrowia, Szczęścia... człowieczeństwa
po szaleństwach tego świata -
Jutro i na przyszłe lata!
Arwena, 23 grudnia 2020
Czekam nie przeglądając się w oknie.
Cienie najszybciej odchodzą po wszystkim.
Pozbieram się z westchnień.
Jeszcze uśmiech - ledwie uniesienie, kosmyk.
Przebarwienie od pocałunków.
Był i nieznośny ten zapach po nim (za chwilę będę tęsknić)
- otwieram okno by się przekonać.
Nie rozmawiam z nikim, kto chciałby wypisać receptę
i nawet nie mrugnąć
żeby cię przypomnieć. A ja wolę wiedzieć
komu zależy. Dla kogo mam się pozbyć guza, albo
odpocząć, bo już nie ma nic więcej.
I nie pamiętam czy zamknęłam to okno,
czy nadal jest z niego widok, którego nie zapomnisz.
Atanazy Pernat, 23 grudnia 2020
starość zaczyna się
kiedy myślisz o aktorach którzy umarli w tym roku
ale nie jest tak źle póki jeszcze ci staje
póki kładziesz się o określonych porach
mogąc przespać całą noc bez strachu
rytm wiosna-jesień i jazda na autopilocie
starość się zaczyna
kiedy wszystkie ważne sprawy
stają się całkowicie nieważne
a ważne jest tylko by przeżyć
w zasadzie zawsze tak było
starość zaczyna się
kiedy marzysz o nieśmiertelności uważając, że jej symptomem
jest to, że jeszcze ci staje
i poniekąd to prawda
starość zaczyna się kiedy zrobiłeś
wszystkie te niezbędne czynności
a nadal coś ci drży w środku
i wciąż czujesz w sobie głód żeby napisać więcej
więcej o zapadaniu się w sobie
w krótkim momencie przed spaniem
Arsis, 22 grudnia 2020
Zanurzamy
dłonie
― w napływającej fali…
… fali skłębionej…
… z wezbrań ―
z rzeczy
dla nas
― niedostępnych…
…
… oceaniczne sanktuarium ― pełne jest ― wznoszących się ―
i opadających ryb w głębinach…
… i muszli ― wyrzucanych na brzeg ― w pomarańczowym świetle wieczornej zorzy…
…
Ta fala ― podchodzi do naszych kolan ― pianą…
… wypieraną
przez wiatr ―
łopoczącym
chorągiewkami
― rybackich kutrów…
…
W nasyconym solą niebie ― mewy ― przekrzykują wszystko…
… zawadzają o konary…
Wystające z piasku
― poczerniałe drzewa…
(Włodzimierz Zastawniak, 2013-05-16)
***
https://www.youtube.com/watch?v=lG9yPF5VHd0
Arsis, 22 grudnia 2020
… leżymy na trawie… ― ja ― wpatrzony w niebo… ― ty ― twarzą do ziemi…
…
Obrysowuję palcem ―
kontur obłoku
― przekraczając w ten sposób ― błękitne bramy…
… bądź ― naśladując wiatr…
… albo raczej ―
lotność
― ptasich skrzydeł…
…
Słoneczna smuga ― zabarwia ― jaskrawą pozłotą ― przedmioty…
… i kształty ― rodzą się ― z cienia…
…
… słyszę w trawie ―
brzęczące owady…
… szepty…
Bo szepczesz
― do nikłych uszu…
… grającym świerszczom…
(Włodzimierz Zastawniak, 2013-08-06)
***
https://www.youtube.com/watch?v=hnigZnSPAWo
Istar, 21 grudnia 2020
Teraz jesteś.
To znaczy, myślimy o sobie
w tym samym momencie.
Trudno od słów żeby było cieplej.
Są miejsca, w których jednak potrzebuję Ciebie.
Czasami do nich wracam. Nikomu nie mam za złe,
że pozostają smutne. Smutne są ode mnie.
Zasypiam z cierpliwością.
Niekiedy noce są zbyt długie. Wtedy się łudzę, że czas
przemierza dla nas drogę. Skracam włosy. Codziennie, garść wyrzucam bo wiem,
że już nie odrosnę. Jestem coraz bliżej.
Moje ciepło, póki jeszcze jest we mnie.
Yaro, 21 grudnia 2020
ułóż do snu
obłóż słowami
okryj melodią znanych nut
ukołysz na dłoniach serce
w rytmie miłości
zagubię kawał dnia
w noc przy tobie śnię
w tym śnie widzę cię
dzieli nas na dwoje czas
zdarzeń w wierszu
streszczę dla ciebie ogrom świata
zapamiętaj jak tętniło we mnie życie
dla ciebie usypiam cały wszechświat
na przekór złości zrywam kwiaty
napotykam namiętności
Marek Gajowniczek, 21 grudnia 2020
Telewizor - zamknięty.
Mówi do nas Duch Święty.
Nie rzecznicy i głosy ulicy.
Propaganda rządowa
pogubiła się w słowach.
Nie czekają gwiazd kolędnicy.
.
Noc jest Święta i cicha.
Świat igliwiem oddycha.
Nikną strachy, mutanty, kłopoty.
Chociaż wstrzymano loty
na czas samotnych godzin.
Jest modlitwa. Pan Jezus się rodzi.
.
Trwa złośliwa pandemia.
Koncern obraz zaciemnia.
Ogranicza spotkania rodziny.
Świat przy białym obrusie
rozmyśla o Jezusie
i nadzieje niesie do Dzieciny.
.
Dach nad szopką się zapadł.
Jasność ślad Eskulapa
odsłoniła wyraźny u wchodu.
Dłużej chyba nie czekał.
Jak niepyszny uciekał
od Narodu w stronę Wielkiego Wschodu.
.
Jak głosili Prorocy,
Cud się zdarzył Tej Nocy
i przemocy się nikt nie ulęknie.
Cofnie odkryte ramię
i opłatek przełamie,
a przed Matką z Dzieciątkiem przyklęknie.
normalny1989, 21 grudnia 2020
Pończochy kocham tak
jak kot domowy
kochać może
pieszczoty, a
te same pieszczoty lubuję
jak ten sam kot domowy
kocha dziurawić
Twoje pończochy.
A czym są dla mnie kabaretki?
Tym samym czym dla kota
jego charakter, drapieżny i
bezwzględny
szalejący z nosem wypchanym
wonią kocimiętki.
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.