Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 21 grudnia 2020

O czym dzisiaj świat śni?

O czym dzisiaj świat śni?
Decyduje Q.i.
Właśnie zbliża się Trzecia Fala,
A wirus Informacji
Nie powinien mieć racji,
lecz jest głuchy na: " Wy******laj!"
.
Wciąż cienie starych ludzi
Idą na Górę Fudżi.
Dla każdego znajdzie się jama.
Skończył się Czas Dobroci.
Giełda Cielca ozłoci.
Wuja Sama zamieni na Chama.
.
Błogosławieni cisi.
Świat nie tonie, lecz wisi
Na fragmencie nitki RNA.
Śmierć jest szybka i lekka
Jak Rosyjska Ruletka,
Lecz niezbędne są ukłucia dwa!


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

samoA

samoA, 21 grudnia 2020

nasz bór

wy bieracie władzę
my bierzemy rząd
oni zbiorą kasę
i zabiorą ląd
ty ubierasz maski
on pobiera bon
ja przerywam bierki
czuję z kanta swąd
mam wybór


liczba komentarzy: 2 | punkty: 3 | szczegóły

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 20 grudnia 2020

Tekst IQ dla każdego, czyli romanse z dystansem

Skok kwantowy lulki pali
i medialna trwa swawola.
Szczepionki przygotowali.
Cha, cha! chi, chi! hejże! hola!
.
Z biosyntezy białek
wszczepią nam kawałek
nukleiny nietoperza z Chin.
Ironicznych min
nie brakuje przy tym.
Słychać jednak zgrzyty
o skutkach ubocznych
jasności pomrocznych
i poczytalności
obrońców ludzkości
jeszcze niegotowej
do skoku w otchłanie
fizyki kwantowej.
.
Bieg wydarzeń szparki
różnicuje kwarki
na górne i dolne.
Dolne są bezwolne,
oznaczone - down.
Za to górne... Uuuu!
Brak na ...Uuu nam tchu!
Materialną są podstawą
genetycznych transformacji
i nierozumnej reakcji
na odkrycia u Pfizera,
które sprowadzą do zera
ciąg nauki po Resecie.
...
Wróci: "wiecie... rozumiecie?"
z implantami zębów krat.
Pomór! - Widmo poszło w świat
i krąży po Europie.
Czart ukręcił z piasku bat.
Roześmiał się... i po chłopie.


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Arsis

Arsis, 20 grudnia 2020

Tajemniczy świat introwertyka

… cienie obłoków na trawie... ― metamorfoza kształtów…

Tam ― spełnia się coś dziwnego…

… wśród tej zieleni ―
przeszytej
― strzałami nasion...

Z szelestu liści ―
wyławiam
― niewyraźne szepty…

...

Widzę ― zagubione widma
― uśmiechniętych ― za życia ― ludzi…

... przemykające ―
pomiędzy
słojami
― czasu…

... i słyszę ―
jak
― nawołują siebie…

... swoje ― umarłe byty…

...

Nie poznaję
ich twarzy…

Zatarły się
― przez lata…

...

... zastygam wśród ―
parujących
po ulewie
― kwiatów...

Nasłuchuję i milczę...
... chłonę duszne aromaty...

...

… wszystko drży ―
i migocze
― w skapujących ― zewsząd ― kroplach...

Mieni się
― jak lustro...

(Włodzimierz Zastawniak, 2013-06-20)

***

https://www.youtube.com/watch?v=MKV75eojRz4


liczba komentarzy: 1 | punkty: 2 | szczegóły

Krzysztof Bencal (Benon Punicki)

Krzysztof Bencal (Benon Punicki), 20 grudnia 2020

Ballada weekendowa

Panu Alt Artowi

Znowu mamy weekend. Komunia święta, tygodniowa
rata. Czy Bóg pił kiedyś mleko
z piersi mojej matki? Nie chodzę
do kościoła, umorzyłem
Bogu dług. Wkrótce włożą mi do nosa tlenową kaniulę.
Już teraz nie mogę postąpić
o krok. To za daleko. A u łóżka
kaczuszka
na mocz. Tak, znów mamy weekend. Dla tych, którzy pracują,
jest on kochany,
a dla innych – pieprzony. Stojąc w oknie
i patrząc, jak ojciec z zakupami przechodzi przez ulicę,
wyobrażam sobie, że potrąca go
samochód. Skąd taka okrutna myśl? Otóż zbyt krótko kładł nam
prezenty pod poduszki w dniu
świętego Mikołaja. (Później spód poduszki zastąpiło
biurko). Bóg, mistrz
ostatniego planu, powtarzałby moją spowiedź
niczym rolę. Ustanawiam
socjalny tydzień. Rękawiczki, wkładane na ręce w czasie mrozu,
to dłonie lata.
Chodzę
jednocześnie z dwiema dziewczynami.
I kocham
tylko siebie. Bóg
żongluje Ziemią i Słońcem, moimi
jądrami. Moja
ręka dotyka już rzeczy
z lepszego świata.

19 grudnia 2020


liczba komentarzy: 1 | punkty: 3 | szczegóły

Krzysztof Bencal (Benon Punicki)

Krzysztof Bencal (Benon Punicki), 20 grudnia 2020

rumowisko im. Krzysztofa Bencala

będzie jeszcze kiedyś muzeum nieczytelnych
rękopisów oraz niezrealizowanych
recept imienia Krzysia B. w Polsce osady
poszukuję bez praw miejskich czy choćby wiejskich
tymczasem panie panowie trzeba mnie odciąć
od sieci telewizji radia literackiej
prasy i książek bo to moje wykładanie
pudełek w sklepie miało w sobie „villonowość”
uczę się wciąż schorowany plebejusz sztuki
wymowy napisz kryminał coś (ktoś) mi mówi
na znak że umiesz myśleć logicznie zaprawdę
chcą już pielgrzymować do łazienki w tej chacie
gdzie nie wiadomo skąd cieknie cuchnąca woda
krótki wywiad jak początek mojego końca

19 grudnia 2020


liczba komentarzy: 1 | punkty: 2 | szczegóły

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 20 grudnia 2020

QE vadis?

Połowa medyków
nie podnosi krzyku,
gdy dziewczynki
wciąż się bawią
zapałkami.
.
Święta. W oknach świeczki.
Milczące owieczki
rozglądają się
niepewnie
za szopkami.
.
W mediach gwiazdy świecą.
Lecą, gdzie im zlecą.
Mają problem
z zamkniętymi
hotelami.
.
Na bezśnieżnym stoku
świat czeka wyroku.
Dobrowolność
obłożono
warunkami.
.
Najstarsi Pasterze
pewnie w dobrej wierze
przed Narodem
za gwiazdami
ruszą wprzódy...
.
A już na Morawach
zniknęła obawa
i z Łorkiestrą
w każdej ze stron
grają Dudy!


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Arsis

Arsis, 19 grudnia 2020

Okna

Nade mną ― ogromna ― księżycowa twarz…
Przeszywa srebrną strzałą
― ciąg zamkniętych na wieczność okien…



W jakiejś nierealnej ― sennej aureoli ― chwieją się na ścianach ― liściaste cienie…



Wszechświat ―
zagłusza noc
― swoim bezwzględnym milczeniem…

… smagającą
chłodem
― otchłań…



... zatapiam się w szept
wysokich drzew ―
pod tchnieniem
― pobladłych ust…

Muskam palcami
― lśniące kwadraty szyb…

(Włodzimierz Zastawniak, 2014-06-22)

***

https://www.youtube.com/watch?v=YJyOGQHbcwk


liczba komentarzy: 1 | punkty: 2 | szczegóły

Krzysztof Bencal (Benon Punicki)

Krzysztof Bencal (Benon Punicki), 19 grudnia 2020

Wstęp do wierszy zebranych

Bóg podjął już dwie nieudane próby
odebrania mi życia. Teraz, gdy przedziera
się przez gąszcz splątanych różańców, sam muszę
zadbać o swoją śmierć. Wbiciem ostatnich zębów
w miękką skórkę pomidora uczczę koniec
wiary w czyjąś nieśmiertelność. Znikąd
sprawiedliwości! Umajam, umajam,
umajam wnętrze widzialnego świata i swą
duszę! Ubodzy krewni nie są u mnie mile
widziani. Gdybym pojechał do bogatych
krewnych, kazaliby mi spędzić noc na blacie
stołu, albowiem nawet pranie
nie usunęłoby zapachu wiosny
z pościeli, w której choć raz bym się przespał. Twoja
twarz nie wyraża żadnych emocji. Dlaczego
jesteś taki smutny? I z czego, kurwa, ty się
cieszysz? Dawno straciłem twarz. A maski, które
dotąd nosiłem, już na mnie nie pasują.
Ale umajam, umajam, umajam i
pozdrawiam wszystkich z pewnej meliny oławskiej!
Próbując poszerzyć swój tomik wierszy
o dodatkowe rozdziały, doszedłem
do wniosku, że owa książka nie oddałaby
całokształtu mojej twórczości. Pomiędzy
ludźmi, z którymi miałem kontakt w latach
2002-2020, jest
wielki rozziew. Niespełniony, niesprawiedliwie
oceniony, rozpoczynam pracę nad
wierszami zebranymi. Najwięksi polscy
krytycy płaczą w skrytości i nie mają
odwagi potępić Krzysztofa Bencala
w czambuł. Nie ma na mnie mocnych. Gdy pogrążam się
w otchłani wspomnień o pewnej Ani, ktoś już ma
upoważnienie podpisane przez moją
matkę i jej dowód osobisty i idzie
miastem. „Przykro nam, ale nie”, usłyszy
na końcu. Zgubiwszy kolczyk, co kilka dni
wkładam bolec w dziurkę w uchu, aby
nie zarosła, zanim zakupię na Allegro
lub w rodzinnym miasteczku nowy kolczyk z krzyżem.
Rodzice robią z domu psychiatryk, detoks,
więzienie i być może coś jeszcze. Syf
w pokoju, na dysku twardym i w głowie. Chociaż
wiem, że żaden haker nie wyczyści mi konta,
podaję w internecie dane swej karty
kredytowej. Zrozumiałem wszystko
i przypominam sobie, na czym polega gra
w klasy. Jest potrzebny kamień, by zabić,
i kreda, by obrysować zewłok.
Pozdrowienia z pewnej meliny oławskiej! Jej
drzwi są wciąż zamknięte dla wszystkich,
jak książka.


liczba komentarzy: 2 | punkty: 3 | szczegóły

sam53

sam53, 19 grudnia 2020

ballada o zambrowskim kocie (humoreska)

pochyliły się w parku latarnie
mokrym wìerzbom zwisają gałęzie
księżyc zasnął nad dębem - czy spadnie
od tygodnia spadają żołędzie

w chmurach niebo kapryśne wieczorem
w mgłę wtulone czerwienią jarzębin
przy fontannie dziś usiadł przymrozek
lwy gotowe się jeszcze przeziębić

cień na trawie rozłożył się dreszczem
chyba z mżawką bo śnię niewyraźnie
tak niedawno był sierpień i wrzesień
wtedy brałem w swój świat wyobraźnię

nad zalewem karmiłem łabędzie
był też spacer wraz z żubrem w sobotę
księżyc pełnię obiecał na szczęście
a i kot drogę przebiegł
- co z kotem

ps. kot zamieszkał na Żoliborzu


liczba komentarzy: 4 | punkty: 4 | szczegóły


  10 - 30 - 100  





Zgłoś nadużycie

 


Regulamin | Polityka prywatności

Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. zarejestruj się

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1