Yaro, 22 stycznia 2014
leżę samotnie jak kij
obok nie ma ciebie
odeszłaś w dal
wiatr zamiata liście
jestem cieniem drzewa
bez korzeni
byłaś twardym fundamentem
czas głaska po głowie
kilka łez nic nie zmieni
oglądam zdjęcia
nie zdążyły pożółknąć
pamiętam twoje ciepłe dłonie
na policzku zimnym jak lód
Yaro, 21 stycznia 2014
wtopiony w obraz czasu
brakuje sił by biec
życie wyprzedza zwija każdy zakręt
za nim nie ma nas
obity w ramy zatrzymany
pokazany
obraz dla przyszłych dni
teraz opadam na kolana
jak jesienny liść
nie podnoś mnie
będę rzeźbą leśnym tłem
duch jakby osłab
wszystkie diabły udobruchane
nie ma systemu z którym by nawiązać walkę
Yaro, 21 stycznia 2014
z drugiej strony brzegu
widać najlepiej
zawsze gdy patrzę
na ptaki na niebo
idę tam zawsze sam
rozmawiam ze swoją samotnością
rozmyślam o tobie
kwiaty pewnie zwiędły
ale nie nasze gorące serca
ten samotny brzeg
odkrywa karty
Yaro, 21 stycznia 2014
jesteś przy mnie
jak forsa w kieszeni
biegniemy po plaży grzywy w błękicie
śmiejesz się do mnie szczerze
to kocham w to wierze
przyjaźń między nami kwitnie
jak winorośl się rozwija
pnie się po krawędzi życia
jest go troszkę za mało
więc kocham cię o każdej porze
chwile podkreślam wspominam mile
Yaro, 20 stycznia 2014
gdzie on jest
czy wiesz
razem jak młode konie wiatr w grzywy dął
włosy falowały jak na fali łodzie
zawsze razem nigdy sami
po łąkach gdy świeży deszcz parował
po kałużach biegaliśmy niczym dzikość kaczek
kaczeńce zrywaliśmy do wazonu babci
każdy z nas się cieszył powszednim dniem
dziadek na pniaku jak ten od orzechów
opowiadał o wojnie gdy gonił szkopa
ile razy był ranny ile to kul w nodze
pompował w nas zmieszaną odwagę z historię
młode orły młode lwy
każdy z nas wilkiem się stał
założył własną watahę
odpłynęliśmy w głębie lasów
pochłonął nas świat
pozostała pamięć w głowie jak zdjęcie
Yaro, 20 stycznia 2014
z tego dnia pamiętam
pod stół wchodziłem na stojąco
zapach świerku czuć było las
pod którym stajenka
Józef jakiś smutny
mały skąpo ubrany
królów trzech z darami
w dłoniach pałki białe jak śnieg
kilka bombek kolorowy image
cukierki długie można było je gryźć lub lizać
na stole kilka potraw
śliniłem się na widok pierogów
siostra na świat miała przyjść
ale dopiero w sierpniu 80
dziadek w tym dniu modlił się tak by żaden z komuchów nie doniósł
bo książeczkę komunistyczną mógł zamienić na kilka lat i ubranko w paski
tak nie dawno pamiętam kilka dat
ale to inny rozdział
Yaro, 20 stycznia 2014
najgorzej gdy gryzie w środku
ściska w chorej duszy ból
serce już dyszy jak na mecie
ale to nie koniec to początek
rozdzieram szaty drę na kawałki uczucia
rozpuszczam się jak kryształki cukru
słyszysz grzech mój cierniem w ciele
wybacz świat zepsuł drogę prawdy
teraz gdy w samotności piję kielich goryczy
czy mnie usłyszysz widzisz go
wypisany na czole szkłem rozgrzanym
nie boli
przygarnij jak psa
przytul do piersi
zrozumiałem nie popełnię go
proszę o jedno
pozostaw cierpienie
Yaro, 17 stycznia 2014
jak opętany serce skułem lodem
dusza w kącie szlocha
ciało słabe rwie się do życia
w ostatnich paru oddechach
oczy wybałusza demon
który żywił się twoimi słabościami
trafisz co najmniej do czyśćca
mówisz niewyraźnie nie pouczaj
przesrałem życie bo ktoś mnie zmuszał
wybaczy bóg
bo wrogom trzeba wybaczać
Yaro, 17 stycznia 2014
szukasz go
w obrazach figurkach
nie znajdziesz go
w drewnianym ni w murowanym
on jest tu w tobie
w człowieku który się z tobą wita
na wyciągnięcie ręki
na długość spojrzenia w uśmiechu
unikaj miejsc nagromadzonego grzechu
nie szukaj go
odnajdź w sobie drogę
nie komplikuj życia ciesz chwilą
szanuj się życie jest jedno
śmierć przejściem kładką na drugą stronę
biegnij blisko nieba
życiem zarażaj
nie dbaj o dobra materialne
nic nie wniosłeś nic nie zabierzesz
nie martw się łzy wycieraj
ciesz chwilą jak motyl
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.