3 lutego 2024
opowieść o samym końcu
przyjemnie odnaleźć się w wierszu
otulić liryką jak mchem w lesie
wyciągnąć ramiona ku niebu
i zdejmować z obłoków uśmiechnięte metafory
pójść po śladach wilgotnych ust jak po swoje
zatrzymać się na chwilę w pocałunkach
odnaleźć pomiędzy deszcz słów
otoczyć je baletem rymów
a nieokiełznanym myślom dać święty spokój
zostaje jeszcze ugryźć się w język
z tobą na samym końcu
zanim wyskoczę z puentą jak Filip z konopi