Poetry

Carrie


Carrie

Carrie, 14 september 2013

Po drodze

wpuszczam do nozdrzy ciszę. bezkres dni
tak odmiennych od zwykłego kłamstwa.
teraz mogę się zgodzić - prawdy wyrastają powoli
na językach a jeszcze wolniej w myślach.
 
dochodząc do końca przystaję, w namiastkach chwil
uczę się czekać - między słowami, gdzie dotąd ciężko było
postawić kropkę. w znakach zapytania buduję przyszłość
już pozbawioną lęku, gdy teraźniejszość trzymam mocno w garści.
 
z palcem na ustach dojrzewam cierpliwie
a nowe życie wyłania się za horyzontem.


number of comments: 5 | rating: 12 | detail

Carrie

Carrie, 21 january 2013

Postscriptum: Dostarczono pod właściwy adres

między wargi wsuwam słowa. czerwoną szminką
pogrubiając nagłówek. treścią gryzę, podkreślam.
przestałam się wahać po ostatnim zbliżeniu ust.
 
stałam się odważniejsza. nie stronię od epitetów,
stanowczo rozpoczynam kolejne wątki. akapity
budują napięcie, gdy czas jak listonosz podbiega szybciej.
 
rozrywasz skrępowane ramiona. po natłoku słów
na języku, na pierwszy plan wysuwa się milczenie.
powinnam się martwić? wręcz przeciwnie.
 
niedopowiedzeniem pragniesz mnie bardziej.


number of comments: 4 | rating: 11 | detail

Carrie

Carrie, 8 january 2013

Jeszcze przyjdzie czas na rozgrzeszenie

rzekła do siebie w myślach, mijając ostatni konfesjonał.
nigdy nie narodziłeś chleba. dwudziestoczteroletniej walki
z samym sobą nie da się zażegnać corocznym
wyczekiwaniem na pierwszą gwiazdkę. 

umywam ręce ze złota z czasów pierwszej komunii,
nie miało nic wspólnego z wartościowym kruszcem.
tombak zanurzony w nieczystościach. kadzidło dusi,
przy astmie jest za gęste – zatyka nozdrza
i skleja podniebienie.
 
każdy dzień odkrywa więcej korzyści.
pozdejmowane obrazy ze ścian i mniej kurzu.
z sentymentu ostała się jedna doniczka przy oknie.
pamiętam jak dziś. „w domach z kwiatami na parapecie
muszą mieszkać dobrzy ludzie”.dla świętego spokoju
nadal zachowuje pozory.
 
to nie tak, że nie próbowałam.znam na pamięć:
„błogosławieni ci pełni wątpliwości”.
ale trzeba być dzieckiem,aby otrzymać bilet 
do disneylandu. a dziecku wraz z wiekiem na nowo
wstawiono wyłupane oczy. powoli podniosło się
z klęczek i nauczyło soczyście kląć.
 
już dorosłe trzyma w portfelu dziesiątek z paciorków.
prezent z czasów, gdy jeszcze nikt nie upadł
tak boleśnie, aby nie móc się podnieść. przed oczami
pudełka pełne rozmytych obrazów.

a nie wystarczyłoby ściany na wszystkie gwoździe.


number of comments: 4 | rating: 13 | detail

Carrie

Carrie, 16 december 2012

Dom zbudowany na piasku

bród nie zamoczy kolan
wychowana przy rzece wiesz dobrze
jak unikać przypływów
 
kilka głazów utopionych w tafli
i konary drzew oblepione wodorostem
nie chcę źle wróżyć
(bałwochwalstwo jednym z podstawowych przewinień)
 
(ale to nie ja) przeliczam dni przez palce
poraża jasność tego słońca
coraz niżej i krócej na horyzoncie
 
tęcza popękała na krańcach piorunów


number of comments: 2 | rating: 6 | detail

Carrie

Carrie, 17 november 2012

Umarłych grzebać

na papierze linijka po linijce
odciskać w pamięci
noce dni krótkie i brzydkie
 
za miastem mienią się chwasty
nie trzeba zagęszczać ich kwiatem
to tutaj pod piersią często rozdzielaj
 
zarośla


number of comments: 1 | rating: 3 | detail

Carrie

Carrie, 14 november 2012

Chorych nawiedzać

jak na lekarstwo słyszalne są kroki
mijane słowa płonne obietnice
grzechy po latach wypisane bruzdami na twarzy
 
tymczasem przy marmurze kolana same przyklękają
usta zdają się być bardziej rozmowne
oczy szerzej rozwarte widzą więcej
 
serca poupychane we fiolki


number of comments: 2 | rating: 4 | detail

Carrie

Carrie, 13 november 2012

Więźniów pocieszać

w kratkę
na ile kresek wycenisz swój cios
przy zaciśniętych pięściach w ustach wytłuszcza się p
resztę dorasza deszcz


number of comments: 0 | rating: 2 | detail

Carrie

Carrie, 11 november 2012

Wtórność

nie osiądę na mieliźnie. perspektywy tego miejsca
są zbyt płytkie - zawierają się w jednym bogu, trzech hektarach
czy braku zezwolenia na swoje zdanie.
 
politeizm poglądów przynosi więcej szkód niż korzyści,
jednak uszy przestały się samoczynnie zatykać
w imię wysłuchiwania entych narzekań.
 
dwie pary rąk, nóg, iloraz inteligencji w normie
nie tylko mogą góry przenosić lecz nawet postawić
własne od podstaw.
 
zbieranie laurów w myślach. zerwałem parę listków
i zbiłem w oprawę.
 
bunt przybrałem w ramki- wraz z laurem
zawisł na ścianie.


number of comments: 2 | rating: 6 | detail

Carrie

Carrie, 21 june 2012

Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane

w ustach zagniatam garść słów mieląc
ze śliną pozlepiane grudy i parząc podniebienie 
w miedzy czasie zastanawiam się czy na szali 
zębów warto postawić minione wczoraj

a może jednak przepiłować szpary w kościach
i wypluć z resztami jedzenia palące jutro

lecz już dzisiaj sumienie jak trup pod lawą
nadaremnie woła o szklankę wody


number of comments: 1 | rating: 6 | detail

Carrie

Carrie, 1 march 2012

To nie czas na pesymizm

śnieg mógłby już odejść - kwiaty chcą przebić gruz.
(nic dziwnego) każdemu zdarza się znudzić,
 tylko przeleżeć odłogiem zimę.
 
z braku perspektyw na uniesienie,
kąciki warg podnoszą się z letargu przy brzasku
lampy. bowiem tak jak łodygi mają swój barwnik
i trzeba je karmić.
 
(już wiesz czemu)
nadal słodzę róże cukrem
jeszcze wierzę, że mogą urosnąć.


number of comments: 1 | rating: 5 | detail


10 - 30 - 100  






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1