Yaro, 2 september 2013
krok po kroku
odchodzi lato
jest co powspominać
zwiedziłem kilka miejsc
teraz jesień się gości
spadają liście zwiędłe
sucha z delikatnym w słowach wiatrem
pozbieram kilka kasztanów
rozrzucone po dębem żołędzie
ucztą dla dzikiej zwierzyny
muchomory jakże piękne nie do zjedzenia
cieszy się źrenica oka
koloru nabiera złota łąka
ptaki odleciały będą głosić światu
nowiny o polskim kraju
gniazdujemy w tym samym miejscu
może wyjechać się uda
do świata marzeń kolorowych snów
złota jesień niesie niezapomniane chwile
zawsze jest różnie nigdy tak samo
pory roku mieszają się jak szczęście w życiu
potrzebuję zmiany
potrzebuję miłości
delikatnych spojrzeń
ust dotyku
spokój dookoła cztery ściany
zamykam się o zmroku
w okno zerka księżyc
jasna otoka pięknej jasnej nocy
szelest liści kroki jesiennej pory
Yaro, 1 september 2013
co musiałeś czuć
gdy zapukali do drzwi
skrępowane dłonie
rodzina taborem na wschód daleki
jakże zimne sny przez głowę skute lodem
w Katyniu
poznałeś drogę na drugą stronę
modlitwy kilka słów
strzał nie widzisz nic
zaćmienie w głowie
strumień krwi na rękach
obmyli brudną wodą
ciało w grób wydarta ziemia
jak psa pochowali
patrzyłeś z góry
na nieśmiertelnik z numerem zapisany
zapukałeś do bożych bram
święci witali okrzykiem
Jeden jet Bóg jedna miłość
wybacz im ród twój dalej będzie żył
zapalam znicz płonie ogień pamięci w głowie
nigdy więcej wojen
Yaro, 1 september 2013
ciepłe spojrzenia topią lód
serca dotrzymują kroku
jak konie w galopie
pragnę oddechu na policzku
pulsowanie skroni
dotykam ustami ust
spragniony miłości
czułości w słowach
przebieram
rozbieram wzrokiem
jak liście na ławkach
rozkładam wiersze
z wiatrem maluję alejkę
zdzieram
korę kozikiem wycinam serce
inicjały oświadczam światu
że my się kochamy tej jesieni
słońce na dachu świata
świadkiem miłości
ładna z nas para z daleka
ładne widoki w pejzaż w malowany
obrazek zgody
Yaro, 30 august 2013
wrócę do miejsca
gdzie stoi mój dom
pachnący chlebem babci
z jaśminowym ogrodem
z miłości matka urodziła syna
serce tęskni tłoczy krew jak wody rzeka
cierpliwy duch
wytrwale czeka drewniany dom
w kominku zapłonie ogień nadziei
wiele wydarzyło się wiele się wydarzy
marzę o pokoju ułożę się w spokojny sen
ułożę myśli na półkach wśród książek
rozwieszam na krzesłach marzenia
uśmiech na dłoniach
jak kromkę na stole położę
herbatę wspomnień
zaparzę z kropel deszczu
śnię o domu w którym tyle zdarzeń
tyle miłości jakże piękne chwile
jak usta wiśniowe
wiosną zrywałem
karmię się słowami
Yaro, 30 august 2013
pragnęłaś mnie
jak sucha studnia wody
opuszczony jak stary dom
wzdycham niekoniecznie do księżyca
na niebie kilka gwiazd
mówię do nich
wiem że
słucha długa cicha noc
bliska moim myślą
odjechałaś z najlepszym kolegą
a niech wam się wiedzie
wasz związek a mój upadek
podnieść się stawić życiu czoła
pokazać ludziom że można bez niej istnieć
na oku kilka kwiatków
wybór a jeśli wybiorę źle
Yaro, 29 august 2013
na sercu rana
czarna jak asfalt krew
zadał ją czarny wąż
zwijam się ostatnie sekundy życia
strugają krzyż na wzgórzu
oplecionym chmurami jak sen
przewijam cały swój świat
gdzie zrobiłem błąd
dlaczego Bóg nakazał żyć
zadał śmierci by zwinąć mnie
czas umrzeć
każda śmierć musi mieć sens
ostatni ciężki dech
wyzionąłem ducha
na polu mokrym od krwi
ponieśli mnie drogą na wzgórza
postawią brzozowy krzyż
Yaro, 29 august 2013
na dłoniach żal
w sercu ból
nadzy pójdziemy w bój
bagnet na broń
równo stój dopnij pas
ginąć nadszedł czas
bezwzględny los
na kierunku zło
czarna droga naprzód gna
życie miesza się ze śmiercią
miłość z nienawiścią
nie mam już chęci mieć
nie potrzebuje nic
słońca łyk spojrzenie jasne
w nosie wiatr napełnia płuce
kromkę zjeść na kolację
pójść spokojnie spać
sercu miłość podarować
Yaro, 28 august 2013
wyjmuję słowa z ust
słodkie jak miód
słodzę poranną kawę
odpalam papierosa dla spokoju
duch jak dym unosi się między oknem a drzwiami
pomiędzy nami rozwiązała się rozmowa
słodkie słowa
słodzę tobie
pretensjonalnie siedzisz koło mnie
wracam myślami miłość kwitła
gdy zabrakło parę groszy
mówisz że się nie troszczę
słowa słodkie jak miód pszczół
unoszę na dłoniach dla ciebie
proszę skosztuj
zapomnij kim byłem
jestem dziś z tobą
jak ptaki nierozłączni