Marek Gajowniczek, 2 october 2016
Co za draństwo? O! Cholera!
Bocian nie ma transpondera,
a tam właśnie stado leci
i się na ekranach świeci!
Poleciały wszystkie w kluczach.
Nikt rozróżniać nie nauczał.
Nie wiadomo: Swój? Czy obcy?
Mają teraz problem chłopcy.
Biedne te nasze klekoty.
Sprawiają wojnie kłopoty,
ale mnie najbardziej smuci,
że wiele z nich nie powróci.
Miały u nas, jak za piecem,
lecz postanowiły: - Lecę,
bo tu przecież będzie zima...
Prosto w radary Putina.
Prosto w wybuchy Obamy,
a nie myślą: Omijamy!
Instynkt w ogień lecieć każe.
Czy wrócą? To się okaże.
Co za draństwo? O! Cholera!
Bocian nie ma transpondera,
a tam właśnie stado leci
i się na ekranach świeci!
Lot cywilny! Nie wojskowy!
Nie było żadnej umowy!
Trzeba mieć ten przelot w planach...
Nie strzelajcie do bociana!
Marek Gajowniczek, 2 october 2016
Zimy podobno nie będzie.
Podgrzali piaski na wschodzie.
Choć cienia nieco przybędzie.
Słoneczko grzać będzie co dzień.
Deszczyk nam może pokropić
i czasem lunie w nadmiarze.
Lodowce mają się topić.
Porzucą narty rolkarze.
Lecz jeśli grube pieniądze
wrzucimy do wspólnej kasy,
to jeszcze głowy myślące
urządzą zimowe wczasy.
Zamienią w śnieżne armatki
dalekosiężne armaty.
Niezbędne będą wydatki,
chociaż zamrożą wypłaty.
Dopłacać jednak nie chcemy
do ich zimowych ośrodków.
Niech płacą inni, a nie my!
Jesteśmy wciąż na dorobku!
Jesień nas dobrze podgrzewa
i grube swetry śpią w szafie.
Nie grzeją, a płacić trzeba?
Kto się w tym wszystkim połapie?
Marek Gajowniczek, 1 october 2016
Nawet w kraju obrzydzonym
medal zawsze ma dwie strony.
Obwód - zwykle ryflowany.
Na nim bywa obracany.
Niewielu brzegi dostrzega,
lecz to zza niech głos dobiega,
że źle dzieje się z kulturą.
Bywały medale z dziurą.
Zwykle są one mniej warte.
Otwór jest, jak drzwi otwarte.
Co weń wpadnie - przelatuje.
Medal z pustką mniej kosztuje.
Niby znaczy, a wyszydza.
Wartości przez to obrzydza
i powiedzieć już się nie da,
że wszystko mamy na medal.
Musi być alternatywa.
Kraj się głowi, jak nazywać
to, co chce zachować w cenie?
Trzeba zmniejszyć obrzydzenie!
Może mniej je eksponować.
Umiary jakieś zachować.
Nie pozwolić bohatera
porównywać do Hitlera!
Nie jest także przebojowo,
zapewniać: "Nie jestem krową"
uchodząc już za dojarkę.
Łatwo jest przekroczyć miarkę.
Od KOD-u, jak od Michnika,
też odwróci się publika.
Nie wygra, kto czarno widzi
myśląc, że wszystko obrzydził.
Nawet w kraju obrzydzonym
medal zawsze ma dwie strony.
Obwód - zwykle ryflowany.
Na nim bywa obracany.
Marek Gajowniczek, 30 september 2016
Telewizor się przestroił
w program raczej nie dla goi.
Choć miał zasięg wszechświatowy,
nie chciał wchodzić im do głowy.
Lecz przecież, nie o to chodzi,
czy im wchodzi, czy nie wchodzi.
Chcą, czy nie chcą - patrzeć muszą,
gdy łez krople skały kruszą.
Przesiąkają do rozumów
narodów, społeczeństw, tłumów.
Dwie wizyty na ekranie.
Z jednej gość już pozostanie
z drugiej być może powróci.
Jedna z drugą się nie kłóci.
Każda ma proporcje swoje.
Niech je zauważą goje.
Co wymiary ma globalne,
a co nasze jest - lokalne.
Ekran wszystko odwzoruje.
Komitet już obraduje!
Można bardzo różne treści
do jednego worka zmieścić,
ale jedną nie zaszkodzi
transmitować wiele godzin.
Marek Gajowniczek, 29 september 2016
Do sadu nowy wszedł ogrodnik.
Na posadę wyjechał szkodnik.
Są różni, ale z jednej gliny.
Jak będzie? Wkrótce zobaczymy.
Już jesień. Zjawią się chochoły.
Jest wiele pędów młodych, gołych
a wszystkich wycinać się nie da
i uschłych żal, bez nowych bieda.
Gdzie ulęgałki rosły w życie
wsadzono nowe na kredycie.
Trzeba im dać przetrwania szansę.
Słomianym otulić awansem.
Grudą się wkrótce ściśnie ziemia,
a mówią coś o wyłudzeniach,
o zwrotach, lub rekompensatach,
a mnie, jak zwykle, szkoda lata.
Sad przetrwa. Będzie rodził, darzył,
choć każda zmiana gospodarzy
ma problem, jak ogrody chronić,
by owoc zebrać, nie roztrwonić.
Do sadu nowy wszedł ogrodnik.
Na posadę wyjechał szkodnik.
Są różni, ale z jednej gliny.
Jak będzie? Wkrótce zobaczymy.
Marek Gajowniczek, 29 september 2016
Nie każdy dziś miałby chęć
czekać lat dwadzieścia pięć,
przy tej dynamice zmian.
Najważniejsze to mieć plan!
Czy powstanie Komitetu,
należy już do konkretów,
gdy być może, dalsze kroki,
wstrzymywać będą wyroki?
Każda planowana sprawa
musi zacząć się od prawa
z zachowaniem demokracji.
Potem czas ogranizacji.
A to organizowanie
nie jest szybkie ani tanie
i niezbędne są nakłady
na nowy Komitet Rady.
Ten, dopiero, gdy się zbierze
powie szczerze, lub nieszczerze,
jaką widzi potrzeb listę.
Perspektywy wciąż są mgliste.
Inni już spłacają długi
dodrukiem emisji długich,
a my wciąż z uporem trwamy,
by wydawać to co mamy.
A tu problem się zaczyna.
Chcą nam jeszcze poobcinać,
bo się Unii nie podoba
obsada kraju kadrowa.
Na nic nie wyrażą zgody.
Nie pogodzisz z ogniem wody.
Każą ludzi mamić blefem.
Ratować euro strefę!
Zmiana przez to jest niewielka,
bo to nasza karmicielka
i jeżeli nic nam nie da,
to jak była - będzie bieda.
Za dwadzieścia i pięć lat
znów będziemy gonić świat
w elektrycznym samochodzie
pisząc plan palcem na wodzie.
Marek Gajowniczek, 28 september 2016
Nie podoba się ta strona,
że jest tak mocno gnębiona
przez Facebooka i Wordpressa?
Czy przeszkadza w interesach?
Może nadmiar wyobraźni
kogoś aż tak bardzo drażni?
Może tylko od niechcenia
ktoś wciąż zmienia ustawienia?
Wytrzymamy! Radę damy!
Nie powiemy, że to chamy.
Nie powiemy także wprost,
żeby psa całować w nos,
a jeśli już macie tupet...
jeśli chcecie... lepiej w ...
Marek Gajowniczek, 28 september 2016
Wykroczenia gość dokonał
i w Łazienkach puścił drona,
aż poczuli politycy,
że coś leci w okolicy.
Służby świetnie wyszkolone
namierzyły pana z dronem,
kiedy był już na ulicy.
Gość przyjechał z zagranicy.
Nie nauczył się od razu
naszych, miejscowych zakazów
i może zapłacić słono.
Łazienki są pod ochroną!
Gdyby każdy zechciał latać,
trudno byłoby wyłapać
kamery w wysokich drzewach.
Uszanować parki trzeba.
Intymność i spokój ludzi,
których choćby, świat utrudził
i przysiedli na ławeczce,
po jakiejś trudnej wycieczce.
Gdyby na przykład kamera
zobaczyła Kissingera,
który kiedyś, ot - prywatnie
pomyślał, że też tu wpadnie.
Tak na szczęście się nie stało,
bo ustalić się udało,
że to miłośnik muzyki
fotografował pomniki.
Chciał pamiątki - z lotu ptaka.
Niepotrzebna wyszła draka
i gość tylko się uśmiechał,
gdy proszono, by wyjechał.
Marek Gajowniczek, 27 september 2016
Klimakteryjna Ameryka
już kombinuje przy wynikach,
a INFO jej ugniata placki.
Widać model austriacki.
Amerykanie mają Colty.
Może dojśc nawet do rewolty,
gdy zakpią z ludzi w żywe oczy
i może o to bój się toczy?
Liczy się skutek, nie przyczyna.
Kampania musi mieć, coś kina.
Teraz już western przypomina,
gdy glina strzela do murzyna.
To nie jest jednak Bond w spódnicy.
To tylko marni politycy
naciągają wynik paskudnie.
Finał będzie w samo południe.
Marek Gajowniczek, 26 september 2016
Z dalekich stron nadleciał dron
i długo nie zabawił.
Znaczył jak trąd. Przebiegli w kąt
i sprawni i kulawi.
Pokrył jak krepą całe Aleppo
i wszędzie się pojawił -
duszący dym i smrodem swym
okrzyk na ustach zabił.
Już po rozejmie. Nie jest przyjemnie
w londyńskim gabinecie.
Rzecz nie jest prosta. Stany i Rosja
rozgłosiły po świecie,
że winna była druga strona.
Konwój był humanitarny
i nikt nikogo nie przekonał.
Chłopiec był cały czarny.
Spojrzał dokoła. Krew wytarł z czoła.
Popatrzył w oko kamery,
a świat zobaczył, co pokój znaczy,
dla nas i dla władczej sfery.
Padła wypowiedź: Będzie odpowiedź!
List inny chłopczyk wysyła.
Mister President... to był incydent?
Siostra motyla złowiła.
Krótko? Aż tyle? Wojna. Motyle.
cenzura wojenna w sieci.
Są u nas jeszcze spokojne chwile,
a tam już pewnie dron leci.
Konflikt nie zgaśnie i płyną właśnie
może z tym małym chłopczykiem.
Wierszyk przeczytasz. Spokojnie zaśniesz.
Błaganie nie jest okrzykiem.