Poetry

sam53


sam53

sam53, 23 november 2014

zima przychodzi raz do roku

ślady już dawno śnieg zasypał 
pod białym puchem szara przeszłość 
i czas jak tramwaj się zatrzymał 
na chwilę która nie jest wieczną

 nogi stanęły gdzieś wpół kroku 
wiatr je owija w chłód z czułością 
by przejmujący dziwny spokój 
mógł choć pamięcią wspomnień dotknąć 

grymasem twarzy soplem lodu 
a w skroniach nagłą falą ciepła 
która jak miękki biały kożuch 
okryje iskrę w naszych sercach


number of comments: 2 | rating: 9 | detail

sam53

sam53, 21 november 2014

nie mów drzewom

kasztanowiec za oknem posmutniał 
drzewa wokół też jakby wychudły 
a to jesień zbłąkała się w jutrach
choć i one podobne do grudni

wiatr po liściach szarości rozgarnął 
zmarszczył lustra wczorajszym kałużom 
w nich ostatnie marzenia wnet zasną 
chłodne ranki od dawna im służą
 
tak jak mgły które chłód deszczem zmyje 
w zapomniane kolory południa 
nie mów drzewom że jesień przeminie 
ja z miłością poczekam do grudnia


number of comments: 5 | rating: 3 | detail

sam53

sam53, 18 november 2014

dzień dobry...

... kiedy masz kogo witać
gdy podnosisz się z łóżka radośnie
mała czarna na stole
najmilsza
a jesienią za oknem czuć wiosnę

kiedy pośpiech w komodzie na strychu
ciemność z nocą uciekła na stronę
pies od rana z uśmiechem na pysku
i szczęśliwy wciąż merda ogonem

a i słońce z kredytem pogody
gdy parasol stęskniony za deszczem
powolutku z uśmiechem dziś wschodzi
ja dzień dobry zaplatam ci w wiersze


number of comments: 4 | rating: 6 | detail

sam53

sam53, 16 november 2014

pustka

bulwar nad Wisłą opustoszał
ostatnie liście w parze z wiatrem
ganiają w berka - już listopad
po chudych drzewach chłodem głaszcze

wronie krakanie w przestrzeń niesie
choć jeszcze ranek jeszcze ciemno
niestrojnym taktem tańczy jesień
rytm ginie w chmurach - dźwięki grzęzną

gdzieś po kałużach w zmarszczkach lustra
skąd nikt ich już nie wyrwie siłą
dziś na ulicach dziwna pustka
a mnie głosować na nią przyszło


number of comments: 16 | rating: 6 | detail

sam53

sam53, 14 november 2014

refleksja na drugi piątek

późnej jesieni się nie odmawia
sama przychodzi jak kształt pod piórem
lub kolej rzeczy w snach listopada
gdy noc z każdego wyciska chmurę

ciężką zwalistą pełną wilgoci
w szarym zamglonym obrazie nieba
gdy czas na sobie zęby wyostrzył
a sznur w depresji z wiatrem powiewa

ostatnim liściem trąca o szyję
do szpiku kości chłodem się wkręca
wczoraj dla żartu weszła kominem
dzisiaj ją słońce nosi na rękach


number of comments: 3 | rating: 7 | detail

sam53

sam53, 10 november 2014

w lesie

i znów niedziela co za święto
w nienapisanym wierszu spowiedź
ty pocałunek siódme niebo
teatr i jabłko po połowie

bez dawno w pąkach
maj z konwalią
biel małych dzwonków wpadnie w oczy
pragnieniem będzie obok zasnąć
i cieszyć się zapachem wiosny

dziś w aromacie kawy jesteś
z Lavazzą śpię i śnię po nocach
mija już kwiecień a my jeszcze
w lesie - tak cicho
słyszę kocham


number of comments: 2 | rating: 3 | detail

sam53

sam53, 9 november 2014

z zapachem bzu

przynieś mi w dłoni bzu gałązkę
ze spojrzeń ułóż origami
ja w pocałunki kwiaty zwiążę
niech pachną wschodem słońca zanim

zdejmę namiętność z ust pragnących
i fale tęsknot z tafli nieba
w dolinach i na wzgórzach wiosny
noc nam pieszczotą się wyśpiewa

po ranek mglisty nad łąkami
po słowa w szepcie które chłonę 
ułóż ze spojrzeń origami
czy wiesz jak pachnie bez wieczorem


number of comments: 9 | rating: 7 | detail

sam53

sam53, 7 november 2014

kochać człowieka

budzisz o świcie pocałunkiem
pościel wciąż pachnie snem o tobie
poczęstuj kawą - jedna umiesz
z jej aromatu czar wydobyć

za oknem jesień gra melodię
firanka w kwiaty drży ażurem
z zapachem kawy przybądź do mnie
przynieś dwa słowa - ty wiesz które

od rana kręcą się po głowie
gdy kawę chłodzę łyżką mleka
już dawno wiem że mi to powiesz
wróbel od wiosny o tym ćwierka


number of comments: 5 | rating: 7 | detail

sam53

sam53, 6 november 2014

korytarz oświetlony zachodzącym słońcem (adres pamiętam)

tamte schody wydawały się bardziej strome
niż ściana Averteur w Alpach
dziadek schodził zawsze tyłem
ja z zamkniętymi oczami
do tej pory miewam zawroty głowy
gdy patrzę w dół

świat z wysokości pierwszego piętra
wygląda na mniejszy
zamazany obraz w niekończącej się dziurze
głęboka studnia w której wiatr pędzi tylko w górę
nieokreślona otchłań z poręczą od zewnętrznej
dla wrażliwych inaczej

bez pasów bezpieczeństwa ręcznych hamulców
z wypisanym aktem zgonu zamiast długopisu
w kieszeni anonimowego lekarza pierwszego kontaktu

a przecież jesteś trwasz
z każdą chwilą bliżej parteru
w nierównej walce z czasem
w którym nie ma miejsca na ostatniego z filtrem

tylko poezja zatrzymuje się wpół drogi


number of comments: 1 | rating: 3 | detail

sam53

sam53, 29 october 2014

połączmy nasze cienie

kiedyś dotkniesz cieniem mojego
wytarzamy się w trawie albo w piasku
po wszystkie zachody słońc

oddam naszym dłoniom ostatnie ciepło
w deszczu wetrzemy się w jedno

nie bój się
ćmy tylko przy zapalonej żarówce
wydają się olbrzymami


number of comments: 2 | rating: 2 | detail


  10 - 30 - 100  






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1