Marek Gajowniczek, 8 marca 2022
Kiedy się wypełniają dni.
Na sąsiada sąsiad napada.
Burzą miasta brutalni, źli -
Nikt z obrońców broni nie składa.
.
Nie umilkła na gruzach pieśń
O sokołach i Ukrainie,
Która może tak wiele znieść,
A Duch Walki zwycięstwo przynieść.
.
Po szpitalach pozostał mur.
Kule gwiżdżą po stepie nocą.
Ogień spada na miasta z chmur,
A na dachach sztandary łopocą.
.
W złom zmieniono złowrogie kolumny,
A wiatr przyniósł ton wielkiego dzwonu.
Uniósł pięści - trafienia gest dumny
Do kamery żołnierz batalionu.
.
Obejrzały to z dziećmi żony.
Już bezpieczne w spokojnym Krakowie.
Jak kwiat życzeń im wszystkim złożonych
Na marcowy - wojenny Dzień Kobiet.
supełek.z.mgnień, 8 marca 2022
Śni mi się, że jestem połatana ściegiem
starych śliw, wydeptanym miejscem na dom
ze szczeliną po matce, w którą nikt mi nie wierzył.
W tym co przewidywalne, rdzawe pszczoły
na postrzępionych chabrach, w gamie odmian;
w kwitnieniu brzucha, na udach, w nic — niby wody
płodowe — nowe modele
lalek. Zabierają tę część mnie, w której istnieję
jedynie podczas naciskania migawki, w chwili
kiedy niczego jeszcze nie ma.
z cyklu: między obrazami a ich znaczeniem
Marek Gajowniczek, 7 marca 2022
Nie opowiem o całej Odessie.
Już śpiewano kiedyś, że jest wielka.
W interesie - chce się... i nie chce się,
choć dziś nie wart jednego rubelka.
.
Diaspora żydowska z Odessy
wstrzymała oddech i szmoncesy,
a widząc Czarnomorską Flotę,
straciła do żartów ochotę.
.
Z lękiem patrzy na okręty.
Izrael wciąż w Rosji ma względy
i woli nie drażnić Putina.
Dostrzega to Ukraina.
.
I Unia się także ugina,
by cała wojenna machina -
spleśniała i z demobilu
trafiała w ręce cywilów.
.
Sankcje są wciąż niedomknięte!
Wpływowe kręgi zamknięte
pokrętnie światu tłumaczą,
dlaczego dać czegoś... nie raczą.
.
A głośno obrońców wspierają.
Nie wszyscy sobie sprawę zdają,
że pod tak chwiejną komendą
tak samo bronić nas będą!
.
Nie opowiem o całej Odessie.
Nie brak w niej pomocnych rąk.
Wiemy, co gminna wieść niesie:
To już nie jest ten o Kostii Song!
Marek Gajowniczek, 6 marca 2022
Wierszyk będzie bardzo krótki
dziś, na koniec dnia.
Patrząc na te krasnoludki
popłyneła łza...
.
Iluż u nas tych malutkich
płacze zanim zaśnie...
Serce ściskają ich smutki...
bo to Polska właśnie.
Marek Gajowniczek, 6 marca 2022
Dla globalnej polityki
Tu dylemat się zaczyna:
Czy Putin obawiać ma się Ameryki?
Czy Ameryka bać Putina?
.
Z szaleńcami nie zaczynaj!
Wciąż z myślami toczą bitwę -
Może lepiej się powstrzymać,
Niż małpie podawać brzytwę?
.
Z drugiej strony mądrość rzecze
I rozumie myśl dokładnie:
To, co dzisiaj się odwlecze,
Jutro ci na głowę spadnie!
.
Co nam Rebe na to radzisz?
Pytano starego żyda.
Popróbować nie zawadzi...
Gdy w użyciu jest hybryda!!!
.
Wciąż się może napatoczyć.
Kres położyć brudnym gierkom.
Bazyliszkowi przed oczy
Postawić nagle lusterko!
Afrodyta, 6 marca 2022
Idylliczna scena wyjęta z pożółkłych kartek,
opatrzona wyrozumiałością i autorskim
przypisem o lekko ironicznym zabarwieniu,
otworzyła zupełnie nową przestrzeń.
Laura i Filon, jak na tamten czas, okazali się
zbyt papierowi, a upersonifikowany jawor
za mało naturalny, aby zaistnieć naprawdę;
dzisiaj mieliby większe szanse na ocalenie.
Perfekcyjnie wycieniowana kobieta
bez zarysowań, ze łzami głęboko w oczach,
wyprasowany mężczyzna we fraku ciasno
dopiętym pod szyją i wirtualne schadzki
o nieskończonych możliwościach,
stały się mniej sztuczne od wysychających
pod sinym drzewem kochanków.
ApisTaur, 5 marca 2022
cisza jak brzytwa w małpiej dłoni
tnie na oślep rzeczywistość
jak nigdy czekam
na niedokręcony przez ciebie kran
bym mógł kropla po kropli
zliczać niedoczekania
nawet nie wiesz jak pragnę
twoich nocnych seansów z książką
szelest przewracanych stron
niczym trzepot ćmich skrzydeł
spalał się w moich snach
wciąż pielęgnuję stygnące po tobie ślady
ale nie mam odwagi
by zajrzeć do szafy
chcę wierzyć
że wciąż tu jeszcze jesteś
Marek Gajowniczek, 5 marca 2022
Ewakuacja z obleganego miasta
znów tak wyglada, jak sierp i gwiazda.
Sowieckie znaki od krwi czerwone
kpią sobie z tego, co ustalone!
.
Kpią z Czerwonego na bieli Krzyża.
Ludziom i światu ostrzał ubliża,
tworząc warunki wyjścia koszmarne
przez korytarze humanitarne.
.
Krasnoarmiejec jakiś polecił
wysadzać tory, gdzie wiozą dzieci,
plując na rozejm i prawa kartę.
Na ustalenia niewiele warte!
.
To jest rosyjski "smaczek zwycięstwa".
Rabunek, gwałty, mord i przekleństwa.
Nie ma znaczenia, gdzie pocisk spadnie...
A świat zdziwiony patrzy bezradnie.
Voyteq (Adalbertus) Hieronymus von Borkovsky, 5 marca 2022
"(...) po prostu jest niesamowicie, (...) wszystko jest popierdolone i tak jeszcze długo będzie."
Eduard Wieniaminowicz Limonow (właść. Sawienko)
dokładnie
czterdzieści lat
temu moją narracją był żałosny
wrzód na dupie zresztą sam byłem wtedy żałosnym wrzodem na dupie społeczeństwa okresu
wojny polsko – jaruzelskiej moją narracją
była też Krystyna G. pielęgniarka z chirurgii olsztyńskiego
Szpitala Kolejowego która kiedyś na nocnym dyżurze wezwała mnie do dyżurki pod pozorem
wymiany żarówki w lampce na biurku okazało się jednak że żarówka nie wymaga
wymiany a ona przekręciła zamek oraz zsunęła rajstopy i majtki za kolana po czym klękła
na kozetce i kazała mi lizać swoje
piździsko nie pamiętam o czym wtedy myślałem o czym roiłem pod deklem przypominam jedynie
że kiedy już darła mordę na cały regulator wsadziłem jej palec do cipy i wyczułem gorącą
wilgoć w nagrodę za tę przysługę zaparzyła mi kawę Extra - Selekt i uraczyła kostką
szajsu czekoladopodobnego ale poruchać nie dała ani wtedy ani później kiedy łaziłem
za nią smętny i szary z udawaną depresją aż wreszcie zbluzgała mnie przez telefon i nie mówiliśmy
sobie cześć na ulicy tylko odwracaliśmy głowy a ona zgodnie ze swoją narracją coraz bardziej
brzydła by kiedyś upodobnić się
do gęsi krótko mówiąc mam jeszcze książkę
"Zagadnienia i kierunki filozofii" Kazimierza Ajdukiewicza jaką wtedy w Szpitalu Kolejowym
katowałem na różne sposoby lecz teraz do niej nie zaglądam i rzadko czytam wiersze
Andrzeja Bursy i Rafała Mikołaja Wojaczka a które to w tym czasie oprócz najaranej
Krystyny podniecały mnie potężnie no i jeszcze zostały spłodzone przeze mnie teksty pisane
w duchu grafomańsko – paranoicznym na korytarzu Oddziału Chirurgii nocą przy nieopróżnionej popielniczce w której szybko dokonywał żywota mój kartkowy przydział papierosów marki
Popularne dziś moją narracją jest oglądanie obrazów za szybą autobusu linii 107 a także innych autobusów i tramwajów i fantazjowanie na temat twarzy zatopionych w głębokiej smole
smartfonów gdziekolwiek i kiedykolwiek również przypominają mi się antyutopijne
filmy "1984" "Equilibrium" "Farenheit 451" "Fatherland" "Gattaka" czy "The Man in the High Castle" więcej
grzechów nie pamiętam a maximis ad minima 1) bo nie jestem ani świadomy ani dobrowolny chociaż nieraz wydaje mi się że bywam taki sraki i owaki in nomine Patris et Filii et Spiritus Sancti 2) w istocie należącej do mnie relikwii o której to mógłby więcej
powiedzieć Jean - Paul Charles Aymard Léon Eugène Sartre ale on już nie żyje i modlitwa do niego
przestaje mieć nawet ograniczony do zgniłego minimum sens nie wiem
czy za to mam solennie
dziękować czy goryczkowato
płakać bo to są zupełnie różne
narracje
_______________________________________________
Olsztyn, autobus nr 107 , poniedziałek, 28 II a.D. MMXXII – Olsztyn - Zatorze; sobota, 5 III a. D. MMXXII, 13:51:05
_______________________________________________
1) A maximis ad minima (łac.) - po polsku: Od największych do najmniejszych.
2) In nomine Patris et Filii et Spiritus Sancti (łac.) - po polsku: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego
sam53, 5 marca 2022
Zwyczajny ranek z zapachem wiosny
sen zagubiony na ścieżkach świtu
nadzieje które nocą urosły
weź mnie
pocałuj
ach choćby przytul
zawiążmy supeł z drgających cieni
kiedy seledyn w otwartych oknach
niech nasza miłość się zazieleni
zanim pościelą będzie nam łąka
nim odnajdziemy siebie w objęciach
a pieśń skowronka zabrzmi w obłokach
przytul pocałuj - wiesz ile piękna
przynosisz wiosną
kochasz mnie
kocham
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.