Yaro, 1 października 2021
ścierasz kurz z powiek
wiatr po rzęsach gra
patrzysz
oczy zielone
mówią niewiele
głodny łagodnych spojrzeń
uśmiecham się
ściskasz za dłoń
prowadzisz ścieżką labiryntu
radość na policzkach
łez nie zliczę
serce
delikatnie puka do bram
w ogrodzie miłość zakwitła
tysiącem barw
ziemia kołysze się obraca
najstarszą kołysankę świata
oczy zielone
mówią dzień dobry
Yaro, 1 października 2021
bez obecności twojej umieram
wyciągam nogi
słowa z uwagą przebieram
daj znak choćby
na słupie ogłoszeń
przybędę jak rycerz z przyłbicą
w czarnym kapturze
słońce rozświetli zbroję
będę błyszczał jak pięć złotych w trawie
jeśli nie chcesz nie myśl tak o mnie
nie myśl o Don Kichocie
zbroję schowam w szafie wspomnień
mogło być dobrze
jak bobrom zimą w żeremi
samotność wali do drzwi
otwórz szkoda łez
Marek Gajowniczek, 1 października 2021
Pilnowały Lipce lasu,
a dziedzic las sprzedał.
Potajemnie, bez hałasu
i chłopów się nie bał.
.
Upłynęło wiele czasu.
Chce dziś polityka
zwozić do granicznich pasów
kupy obornika.
.
Odgrodzić ma ostrym drutem
Filona pod borem
przed nielegalnym przerzutem
i świńskim pomorem.
.
Są na świecie koczownicy,
co się boją chlewa
i nie przekroczą granicy
po gnoju wyziewach.
.
Poznała sposób ekstrema -
w Klewkach - Talibowie,
ale to już zgrany temat...
na inną opowieść.
Tomek i Agatka, 30 września 2021
jak stawiasz szklankę?
ty sieroto
plecy wyprostuj!
już ja cię zaraz wezmę
w garść!
coś ci się suko nie podoba?
drzwi są otwarte
wypierdalaj!
tylko nie wracaj
nie masz po co
żadnej walizki
tak jak stoisz
nie myśl że kurwo coś jest twoje
i zapamiętaj raz na zawsze
czyja cię ręka tutaj żywi
sieroto jedna
poszła mi stąd
do wszystkich świętych
kurwa mać
darmozjad jeden
jeszcze tu stoisz?
mogę przyłożyć jeszcze raz!
szkolili mnie od pierwszej draski
(albo i wcześniej bóg to wie)
całkiem klasycznie proszę pana
gumową pałką, wojskowym pasem
lub ciętą linką
tradycyjnie
na gołą skórę
najlepszy adres -
pod cmentarzem metr
ławki w parku
zdrojowym parku
proszę pana
tylu świetlików nigdy naraz
na swojej drodze nie widziałam
Arsis, 29 września 2021
(Cykl: Albumy muzyczne)
***
Teksty z cyklu „Albumy muzyczne”, nie są przekładami.
Są one jedynie luźno związane z oryginalnymi tekstami
utworów, zawartymi na prezentowanych przeze mnie
albumach muzycznych. Zarówno sama muzyka jak i treść
utworów śpiewanych są dla mnie niejako pretekstem
i inspiracją do przedstawienia swoistego konceptu
fantastycznego.
***
Szelest liści ― perlisty szmer strumienia…
Dobiega z oddali głęboki
puls rozgrzanej ziemi
― cichy transowy rytm…
… ptasi śpiew spoza gęstej otuliny lepkiej mgły…
W kosmicznej atmosferze halucynogennych oparów otumaniają dziwaczne zapachy
wilgotnych roślin,
pachnideł, aptecznych ziół, korzeni…
… duszne powietrze spowalnia oddech…
Mrugają do mnie porozumiewawczo ―
prześwity całkowitego odprężenia
― jakby po intensywnym orgazmie…
Błogi, usypiający spokój…
Pod powiekami tętnią błękitne plamy nieba…
Nie mam siły
poruszyć
palcem ―
a co dopiero
― całym sobą…
Bezwład i luz…
… a b s o l u t n y r a j!
…
Jestem nad przepaścią… Rozpadają się moje sny ― obrazy jastrzębiego lotu…
… wchłania mnie wir unicestwienia…
Pękają gwiazdy w orgiastycznym tańcu…
Diabelskie baletnice ― koszą tuż przy ziemi soczyste trawy…
… wytryskująca krew zamienia się ― momentalnie ― w krzepnące płatki
róż…
Wiję się w sobie…
Konam
… umieram…
Wchodzę
raz jeszcze…
… w szaleństwo…
(Włodzimierz Zastawniak, 2018-27-08)
***
Borboletta – jest to szósty album muzyczny (studyjny) amerykańskiego zespołu Santana, z 1974 roku.
***
https://www.youtube.com/watch?v=IllLIxiXaGY
https://www.youtube.com/watch?v=0CbhVbhLfQA
Arsis, 29 września 2021
(Cykl: Albumy muzyczne)
***
Teksty z cyklu „Albumy muzyczne”, nie są przekładami.
Są one jedynie luźno związane z oryginalnymi tekstami
utworów, zawartymi na prezentowanych przeze mnie
albumach muzycznych. Zarówno sama muzyka jak i treść
utworów śpiewanych są dla mnie niejako pretekstem
i inspiracją do przedstawienia swoistego konceptu
fantastycznego.
***
Budzę się…
Ostre słońce oświetla moją twarz… Staję na środku pokoju…
Senna maligna majaczy mi w głowie
― pod zapiaszczonymi, ciężkimi powiekami…
TAŃCZĘ!
Podnoszę ramiona
i kręcę się wkoło…
… coraz szybciej wiruje świat…
Wiruje nade mną żyrandol…
Wirują obrazy na ścianach…
… prostokątne, kwadratowe plamy…
TAŃCZĘ!
Oblepia mnie wilgotne, przesycone kurzem powietrze…
Coś jest nie tak!
Podłoga ucieka mi spod nóg…
Zaraz stracę równowagę.
Lecz nie zwracam uwagi
na ten niepewny stan rzeczy!
TAŃCZĘ!
Ocieram
dłonią
spocone czoło…
Przede
mną
― OKNO!
Co za widok,
dla kogoś
w narkotycznym zwidzie!
Otwieram pierwszą parę skrzydeł, drugą…
Gorące, przesycone spalinami powietrze zatyka mi dech…
TAŃCZĘ!
…
Biegnę wzdłuż
szumiącej
autostrady…
… w łopoczącej koszuli…
Ogromne
słońce
pali mi kark…
Mijają mnie trąbiące,
uskrzydlone stwory,
zdzierające z piskiem asfaltowy pyl…
TAŃCZĘ!
Nade mną ― ogromne ― płomieniste słońce … ― Muzyka w mojej głowie…
Ktoś mnie wciąż wita…
Kogoś wciąż żegnam…
Ktoś mnie wciąż żegna…
Kogoś wciąż witam…
Ktoś mnie
wciąż…
Kogoś wciąż…
Ktoś…
Kogoś...
TAŃCZĘ!
(Włodzimierz Zastawniak, 2018-26-08)
***
Welcome – jest to piąty album muzyczny (studyjny) amerykańskiej grupy Santana, z 1973 roku.
***
https://www.youtube.com/watch?v=yR79661Lf5M
https://www.youtube.com/watch?v=7cjVs_xd6Fw
Arsis, 29 września 2021
(Cykl: Albumy muzyczne)
***
Teksty z cyklu „Albumy muzyczne”, nie są przekładami.
Są one jedynie luźno związane z oryginalnymi tekstami
utworów, zawartymi na prezentowanych przeze mnie
albumach muzycznych. Zarówno sama muzyka jak i treść
utworów śpiewanych są dla mnie niejako pretekstem
i inspiracją do przedstawienia swoistego konceptu
fantastycznego.
***
Tańcz ze mną! … Omiatają mnie długie, pachnące kwiatami włosy…
Pragnę ujrzeć w twoich oczach jaskrawe słońca…
… niech wiruje świat…
Salsa, latynoski rytm…
… gorący oddech na twarzy!
Szybciej,
mocniej…
… och, tak!
TAŃCZ!
TAŃCZ!
TAŃCZ!
Zbliżasz usta do mojego ucha… ―
słyszę szept…
Wiatr szeleści liśćmi
wielkiego drzewa…
… energetyczny krok, puls złączonych ciał!
Salsa, latynoski rytm…
… gorący oddech na twarzy!
Szybciej,
mocniej…
… och, tak!
TAŃCZ!
TAŃCZ!
TAŃCZ!
*
Idę przed siebie…
Migoczą słoneczne prześwity w gałęziach ― pełgające blaski u mych stóp…
Powracające
obrazy…
… unoszę twarz… ―
Jesienny chłód osusza łzy, rozwiewa zwiędnięte już resztki lata…
Błękitne
niebo,
białe obłoki…
Wstrząsa mną ziemista woń umierających kwiatów w bagnistym rozlewisku krzyczącego
świata…
Idę w pochyleniu…
… za mną ―
krok
za krokiem
― idzie mój cień…
… idzie
tak ―
krok
― w krok…
… jesienny wiatr osusza łzy…
(Włodzimierz Zastawniak, 2018-08-25)
***
Amigos – jest to siódmy album muzyczny (studyjny) amerykańskiej grupy Santana, z 1976 roku.
***
https://www.youtube.com/watch?v=lUwCUITkGwo
https://www.youtube.com/watch?v=BlW8rblRbMw
Arsis, 29 września 2021
(Cykl: Albumy muzyczne)
***
Teksty z cyklu „Albumy muzyczne”, nie są przekładami.
Są one jedynie luźno związane z oryginalnymi tekstami
utworów, zawartymi na prezentowanych przeze mnie
albumach muzycznych. Zarówno sama muzyka jak i treść
utworów śpiewanych są dla mnie niejako pretekstem
i inspiracją do przedstawienia swoistego konceptu
fantastycznego.
***
Czarna, magiczna kobieta… ― taniec… ― podskórny, pulsujący rytm…
Podchodzi do mnie wolnym, kocim krokiem…
Naga, o szerokich biodrach, kusząca wszystkimi zmysłami…
W jej oczach pełgają płomienie…
Długie włosy rozgarnia wiatr…
… odsłania, co chwila obfite piersi…
Ognisko wypluwa
trzaskające iskry…
… stajemy na wprost siebie…
Bezwstydni
i chciwi…
… pożądający,
rozpaleni…
… mając taką biel wywróconych oczu!
…
Czarna, magiczna kobieta… ― taniec… ― podskórny, pulsujący rytm…
Trzaskają wypluwane iskry…
… błyszczy od potu hebanowa skóra…
Na sklepieniu groty
rozedrgane cienie,
narkotyczny sen…
Drżące, rozpalone,
wyginające się ciała…
… dyszące ze zmęczenia ciała…
(Włodzimierz Zastawniak, 2018-08-25)
***
Abraxas – jest to drugi album muzyczny (studyjny) amerykańskiej grupy Santana, z 1970 roku.
***
https://www.youtube.com/watch?v=AELE1a-3Bxo
https://www.youtube.com/watch?v=338TDhTN7HQ
Arsis, 29 września 2021
(Cykl: Albumy muzyczne)
***
Teksty z cyklu „Albumy muzyczne”, nie są przekładami.
Są one jedynie luźno związane z oryginalnymi tekstami
utworów, zawartymi na prezentowanych przeze mnie
albumach muzycznych. Zarówno sama muzyka jak i treść
utworów śpiewanych są dla mnie niejako pretekstem
i inspiracją do przedstawienia swoistego konceptu
fantastycznego.
***
… krok za krokiem… ―
powolny chód…
Otaczają mnie wokół piaszczyste wzgórza, niczym wielbłądzie garby…
Tańczą w wietrze drobinki kwarcu…
Uderzają
w twarz…
Kłują
i drapią…
… wybijają rytm…
Ogromne
słońce…
Rozdęte…
― oślepiające…
Osiadający
na karku,
na barkach
― jaskrawy żar…
… wtłaczający w ziemię rozpalony piec…
Idę przed siebie, idę wciąż… -
Pot zalewa
moje oczy…
… szczypiąca sól…
Jest mi coraz
trudniej…
… zatyka mi dech…
Gdzie ja
jestem? ―
… nie wiem…
Wiatr osusza
skronie i łzy.
Gdzie ja
jestem?
… jestem sam…
Poprawiam na plecach bagaż z dotychczasowym życiem…
Zwilżam popękane usta ostatnimi kroplami wody…
… krok za krokiem… ―
powolny chód…
Złote pałace majaczą w migoczących strumieniach falującego nieba…
Tańczą w wietrze drobinki kwarcu…
Uderzają
w twarz…
Kłują
i drapią…
… wybijają rytm…
(Wlodzimierz Zastawniak, 2018-08-17)
***
Caravanserai – jest to czwarty album muzyczny (studyjny) amerykańskiej grupy Santana, z 1972 roku.
***
https://www.youtube.com/watch?v=A8X8Usyggys
https://www.youtube.com/watch?v=F7AbmXe9thg
https://www.youtube.com/watch?v=aMcrK-o7q18
sam53, 29 września 2021
Znalazłem ją na skraju łóżka
wpatrzoną w obraz nagiej kobiety
a może w zaciek pod sufitem
patrzyła przed siebie niewidzącymi oczami
zamglone źrenice spoglądające w punkt
czyniły ją nieprawdziwie tajemniczą
po minucie może dwóch
zaczęła powoli zdejmować z siebie kolorowe szmatki
nagle
jej duże jędrne piersi krzyknęły
- weź mnie
białe groszki z czerwonej bluzki
spadały jeden po drugim na podłogę
świtało
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.