supełek.z.mgnień

supełek.z.mgnień, 19 października 2020

Mamidło

Upał niemiłosierny. W tv napompowane tyłki, pończochy,
majtki, później żarliwa msza, po której nie wzniecają się
żadne myśli. Nawet współślepe oczy zwierząt kreślą półnuty
łańcuchom, jakby za płotem był inny sierpień. Inna Anna

bez skrępowania nadaje sobie cudze imiona. Jej twarz
na przemian rodzi się i umiera. Ktoś pochylony nad kołyską,
łódka z dłoni matki przedziera się przez szwy zmierzchu,
odwleka pory roku, żeby nienarodzeni święci nie szperali

w miesiącu płakania. Sny jak skrobana ryba. Łuski rozświetlają
nocną koszulę, lżejsze o szelest wszystkich gwiazdozbiorów.
Święć Panie plamki krwii wśród gałęzi, niech spłyną po udach
w rzeczny muł. Gdy pochyla się nad maszyną do szycia, grad

bębni papierowymi bożkami, tępe nożyczki przez wiele dni
oddalają cię od tego widoku. Spłowiałe prześcieradło wlecze się
za nią jak welon. Tylko trochę młodsza córka rozrywa płótno
ekranu. Później jeszcze raz, i jeszcze raz, w rytm uderzeń afisza.


z cyklu: przewidziane


liczba komentarzy: 8 | szczegóły

Yaro

Yaro, 19 października 2020

liść leci z drzewa

odpadł dojrzały liść
czerwony z żółtym ogonkiem
mienił się kolorami pięknej jesieni
słońce promieniem
oświetlało gwiazdę
na drzewie

spadał lekko po drodze
trącał gałązki inne liście

zerwał pajęczynę tkaczowi
posypała się kora
po deszczu z wczoraj

opadał delikatnie
chwytał się wszystkiego dokładnie
spadł dotknął nieba

mimo że wisiał
blisko gwiazd

niepierwszy nieostatni
spadł by nawozem się stać
w brunatnej ziemi


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły

violetta

violetta, 18 października 2020

Mon diamant

Topię oczy w twoich jaśniejszych, ciesząc się z promieni.
Piękny i dobry świat, kwitną różyczki na stole.
Chwytasz moją dłoń i lekko ściskasz.
Słodka woń miesza się.


liczba komentarzy: 0 | punkty: 3 | szczegóły

Teresa Tomys

Teresa Tomys, 18 października 2020

tego lasu nie lubię

i szłam aleją sama i smutna
bezbłędnie trafiając we właściwy rząd
trzeci od płotu
kiedyś zupełnie pod
zniszczony czasem kruszeje
ale ciągle jest jego domem
ten las krzyży przeraża
po lewej
maleńkie pełne niewinnych aniołów
skarby upragnione
czasem cieszyły tylko chwilę
naprzeciw
las mogił w którym dom tych
co odeszli po dłuższej wędrówce
najczęściej byli z nami za krótko
tak jak ty tato

VIII.202/T.Tomys


liczba komentarzy: 1 | punkty: 3 | szczegóły

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 18 października 2020

Mistyfikacja

W kuplecikach, pieśniach, szantach
sławią ludzie symulanta,
u którego nawet biegli
aberracji nie dostrzegli
i odchyłki umysłowej.
Koń, który ma dużą głowę,
miech się martwi, gdy ma czym,
a nie sąd przypadkiem tym!
Granica jest bardzo cienka,
gdy w łazience - (nie w Łazienkach)
zlekceważyła asysta
nakazany prawem dystans.
Może miejsca było mało?
Może komuś się nie chciało?
Co ma wisieć - nie utonie!
Nie warto kopać się z koniem!


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 18 października 2020

Bańki

Krótki był żywot bańki mydlanej.
Zbyt ubarwianej, rozdmuchiwanej.
Późnym wieczorem osłabła w sądzie.
Ma się przewrócić? Niech lepiej siądzie!
.
Nie tylko w sądzie - także w oglądzie
oraz w społecznym na rzecz poglądzie -
Rządowa Grupa Rekonstrukcyjna
mniejsze już bańki puszczać powinna.
.
Śmieszny był finał prawnej wojaczki,
gdy dziennikarskie spłynęły kaczki
trzepiąc dziobami szlam tak, jak co dzień.
Zostały tylko bańki na wodzie.
.
Propagandyści na Drugiej Fali
oglądalności skalę zwiększali
tworząc zakola, lecz to... to nie to!
Zostało tylko stanowcze VETO!


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

normalny1989

normalny1989, 18 października 2020

"Miłość nosić będzie Twoje imię"

Hej kochanie powiedz dlaczego
Tyle razy w serce wbiła nam
Miłość nóż, a na dłoniach
Płonień pozostawił ślad.

Czy to wszystko pójdzie w las?
Zdecydowanie nie
Wciąż żyjemy, więc czas
Okrył nas w obojętności płaszcz.

Jednak ja nie akceptuje tego
Obrońca Twojego uśmiechu
Bez namysłu idę w to co wierzę
Jak na pierwszej linii piechur.

Myśl o Twoim tyłku
Spojrzeniu szklistym
Sprawia, że ten cały ból
Staje się mniej realistyczny
Choć z dodatkiem chemicznym
Urazem psychicznym
Kolcem licznym
Spojrzeniem bystrym
Tajnik trzeciej cyfry
Potknięciem umyślnym
Manipulując umysły
Nie dla własnej korzyści
Smakując Twój polik pyszny
Zdobywam poziom ciągle wyższy
W intencjach wiecznie czysty
Błędów bagaż przykry
Wokół Ciebie chcę
Oplatać swoje myśli
Tylko gdzie jesteś?
Weź no mi się
Chociaż przyśnij.


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Yaro

Yaro, 17 października 2020

dziecko w nas

po kałużach chadzam jak dziecko
wystukując imię deszczu
spadł kilka chwil przede mną
z ciemnych chmur teraz tęcza
połączyła niebo z ziemią

uciekam daleko
dokąd biegnę nie wiem
zielono jasne niebo bo ty
nie pozwolisz odejść
dalej jak na koniec palca

szukam deszczu który spadł
szukam wody która wsiąkła głęboko
pod skórą gnieżdżą się dreszcze
bywam dzieckiem mam się dobrze
rodzi się człowiek gdzieś daleko
we mnie


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły

Marcin Olszewski

Marcin Olszewski, 17 października 2020

Sztuka kreacji

Mam to, czego nie mam
Jestem tam, gdzie mnie nie ma
Wierzycie w to. Mam wasze poważanie
Kompleks niższości?

Próba dowartościowania

Nie mogę być sobą. Szarym człowiekiem
Nie miałbym wówczas tylu polubień
Maska na twarzy. Sztuka trwa dalej
Jestem fajny. Tak z odległości

Pomysł kreacji na teraz

Bez spotkań. Rozmów. Kontrola dostępu
Mam swoje pięć minut wśród społeczności
Prawdziwa twarz. Przed lustrem. Dla siebie

Po sztuce

W garderobie rzeczywistości


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły

Karen Adams

Karen Adams, 17 października 2020

Ojczyzna

Ojczyzna - hajmat
to miejsce gdzie mieszkasz
na tej Bożej ziemi
z tymi których kochasz
a więc miedzy swymi
tu stoi twa matka
i ta wiejska chatka
świeże bułki z rana
rolady i kluski co niedziele
i msza w parafialnym kościele
swaczyna w południe
i najsmaczniejszy kołocz
powrócisz tu ze światowych dróg
bo tu serce zostawiłeś
i całą swą młodość
Bajtlem byłeś gdy
witałeś się z przygodą
znasz tu każdy kąt
bo tu był Twój rodzinny dom
A teraz co
rodzice samotni
nikt im nie poda
nawet szklanki wody
mogą wołać hilfe
a Bóg nie nadchodzi
musiałeś wyjechać
do inkszego świata
brakowało kasy
już dawnymi czasy
ziemia nie wyżywi
mimo ciężkiej pracy
przyszły ciężkie czasy zrobiłeś to samo
co inni zrobili
spakowałeś kufry
i kupiłeś bilet świat cię wołał z daleka
i mamił z oddali
tam nam będzie lepiej
nasi juz tam wyjechali
musiałeś się uczyć
inkszego języka
harowac po nocy
szanować robota
Junge kom wider nach haus
śpiewają ci w sercu
Hajmat czeka
i Twój bydzie zawsze
nawet teraz
kiedy czasy nie zaciekawsze
siedzimy jak na beczce prochu
dziecko lont podpali
i zginiemy w mroku


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły


  10 - 30 - 100  





Zgłoś nadużycie

 


Regulamin | Polityka prywatności

Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. zarejestruj się

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1