Misiek, 24 sierpnia 2021
Od tylu lat zawsze na tej samej ścianie
na pordzewiałym dzisiaj haku
pokryte patyną wskazówki ustawione na dwunastą
wahadło jak łańcuch bez ruchu wisiało
domownicy zgodnie zawsze decydowali
niech sobie z nami zostanie
choć życia faktycznie nie dawał już znaku
nikt nie poszedł ani razu na miasto
choć w sklepach potomnych nie brakowało
słyszał często kuzyna na ratuszu w oddali
on chociaż już ani razu nie tykał
pamiętał prababcię i pradziadka
poznał przecież później całą rodzinę
widział jak chorzy przeklinali chorobę
albo w co się bawiła dzieci gromadka
potem w ciemnościach nocy znikał
zasypiając do jasnego świtu
nie do końca do odczytu
dzisiaj wskazuje dokładną godzinę
tylko dwa razy na dobę
Adam Pietras (Barry Kant), 24 sierpnia 2021
Aż do tego cienia kołysze się w miejscu basen
Za schodami kołysze się w rytm spacerującego
Który kołysze się być może nie wie o własnym
Za poręczami stokrotki za zbiornikami do cienia
W budynku w sukience za schodami kołysze się
W sukience teraz pije w miejscu za schodami
Który kołysze się za zbiornikami w budynku
Za schodami kołysze się w miejscu do cienia
Teraz pije w budynku w sukience za poręczami
W budynku kołysze się w rytm spacerującego
W sukience o własnym między drzewami
Marek Gajowniczek, 24 sierpnia 2021
Na wschodniej granicy
w pobliżu Kuźnicy
alarm trwa służb wszelkich!!!
.
Gromadzą się politycy.
Sprawdzają, skąd przemytnicy
zwożą konopielki?
.
Zlatują samolotami
z orientalnych krajów.
Przebiegają zakosami
granice do "raju".
.
Grupa strachu niespokojna
w konopiach się chowa.
Podobno to już jest wojna,
ale hybrydowa.
Voyteq (Adalbertus) Hieronymus von Borkovsky, 24 sierpnia 2021
pięć świeżych palców
wyciska sok z cytryny
potrzeba morza
_____________________________________
[Allenstein/Schubertstraße, Haïq, sobota, 23 stycznia im Jahre des Herrn MMXXI, 04:46:05]
Arsis, 23 sierpnia 2021
Drżę, zamknięty w kokonie mroku… Otula mnie noc, obsypując deszczem gwiazd…
… mieniąca się, cienka powłoka szronu
pokrywa lustra szyb,
kreśli wyszukane wzory…
Piszę po niej palcem twoje imię…
… puszysta ćma uderza w obskurną żarówkę, wznieca skrzydłami kurz…
…
Odwiedzasz mnie codziennie, blada, z sinymi cieniami wokół oczu…
Gdzie pójdziemy
tym razem?
… ciemna,
splątana
gęstwina lasu
― jest twoim jestestwem…
Ujmujesz moją rękę lodowatym, sztywnym uściskiem dłoni…
… krocząc przez opary mgielnej ciszy, prowadzisz w otchłań nieistnienia… absolutnego rozkładu…
Zwilgotniałe gałęzie ―
uginają się miękko
― pod naszymi gołymi stopami…
Uśmiechasz się
do mnie…
… odgarniasz włosy…
Stajemy się ― stopniowo
― niknącymi odgłosami przeszłego czasu…
Kocham cię…
(Włodzimierz Zastawniak, 2021-08-23)
***
https://www.youtube.com/watch?v=jfQ9L_nOMnQ
Voyteq (Adalbertus) Hieronymus von Borkovsky, 23 sierpnia 2021
musztardowy płyn
płynie przez ramy nosa
glony jedzą treść
____________________________________________
[Allenstein/Schubertstraße, Haïq, poniedziałek, 25 stycznia im Jahre des Herrn MMXXI, 04:24:44]
Towarzysz ze strefy Ciszy, 23 sierpnia 2021
Wzrokiem w gwiazdy wbitym
Od lat chudych i tłustych
Rejestruje czasem
Jakby oka kątem - wiersz z krawędzi
Galaktyk sprzed lat miliardów
Wysyłany jakby w strachu
Jakby rytualne
Na puszczy wołanie
Przed upadkiem
Eksperci jednogłośnie się nad tym pochylili
- niemożliwe - w tamtym czasie
Alfabety miały tylko samogłoski
A i świat nie potrafił złożonej składni
Tak ładnie
Inni mówią - paranoją tu trąci
Jakże czystą - bez zamącenń
Wyborową-
Przecież wiersz ten by musiał
Zniekształceniem po drodze
I szumem tła - nasiąknąć
Zamknąć w Wieży - nim się zacznie
W miejscach publicznych obnażać
Że do serca świata zajrzał
Zamknąć tam gdzie za niebo
Bezchmurne trzeba płacić
Grą rąk wiotkich na harfie
W przenajświętszych kazamatach
Lecz tak by na okna kratach
Dźwięk wspaniały
Się nie zatarł
A ja mam taką swoją - zza krat wyszukaną
Dziurę w chmurach jak kabura
Od Nagana
Kątem oka ją otwieram
I zaczynam znów od zera
Moją z szumem tła rozmowę
Która oczy ma brązowe
I prowadzi na kwiatek z kwiatka
W kilku nieznanych obrazkach
Do punktu świata nad horyzontem
W którym miłość ma początek
I niech mówią - "wariat! Łapać wariata!"
Czekać chcę do końca świata
Na następny tła wiersz dobry
Który rozpędzi me zmory
Tej rozmowy wierszem
Nigdy przecież nie zapomnę
Towarzysz ze strefy Ciszy, 23 sierpnia 2021
Miała niesamowitą lekkość
Pisania listów do umarłych
Szły one mileniami
W stronę dawno zatopionych krain
Często te listy
Czytali wciąż jednak żywi
Przekraczający ot tak
Puste miejsca po
Słuchała wtedy
Wiader pomyj
"dla kogo ty to robisz
Na takie pisanie nie poleci
Żadna dupa
Żaden fiut się nad tym nie rozmarzy"
Jak zahipnotyzowane
Siedziały w kinie
Rzędy zastygłych nagrobków
Kogo wskrzesi następnym listem?
Towarzysz ze strefy Ciszy, 23 sierpnia 2021
Od czasu jak
Za niezgodność z kanonem
Wystawiłaś mnie za drzwi
Błąkam się po kontynentach krajach i adresach
W wyższych wymiarach bezdomności
Ciuchy na mnie pasują
Wciąż te same
W piecu bucha jak nigdy
I budzę się co rano przy Tobie
Choć to postarza
I golić się nawet musiałem przestać
Żeby nie słyszeć co dzień
Szyderstw zaparowanych luster
Po trzykroć
"nie znam tego człowieka"
Towarzysz ze strefy Ciszy, 23 sierpnia 2021
Unikanie życia już
od samego początku
nabiera cech
niemożliwości
jak być obserwatorem
w tym tearze jedynym aktorem
jedyną publicznością
jedynym recenzentem tak
żeby się wpis
w archiwach żadnych nie zachował
Jak być motylem który
skrzydłami swoimi
nie wywoła tsunami
na lewej półkuli
jak żyć by światu bokiem
nie wyjść na żadnych zdjeciach
Jak nie być gdy matka
tuż po porodzie zrobi
z ciebie na chwilę
centrum świata
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.