Yaro, 27 kwietnia 2015
tak się nie da żyć
napojeni życia antidotum
wierzę że się uda
brnąć w otchłań kosmosu
uciekają chwile skłębiane mgławice
gwiazdy umierając rodzą nowe
czas zastygł w miejscu
posępną maluje twarz
osikowy kij wbity w czarną ziemię
odmierza miedzę między miłością a nienawiścią
ciekawy los zmieszał mnie
patrzą jak na idiotę
wiem że robię wszystko
jednak stać mnie na więcej
opętało dłonie lenistwo
poukładane w głowie
i to nie jest autoreklama
to jest szukanie samego siebie
wśród tłumu ludzi
chorych z nienawiści
Yaro, 27 kwietnia 2015
w zapomnieniu w obłąkaniu
odszedł pozostawiając kilka słów
zakurzone biurko
list zwinięty w rulon
na skrzydłach wiatru uniosła się dusza
jak lekko spokojnie uśmiechnięta buzia
w zapomnieniu nikt go nie znał
ocenę przypięli mu złą
mały człowiek z beretem na głowie
przeczłapał cały świat myślami
opowiadał stuknięciami powiek
teraz deszcz zmoczył policzki
teraz nikt nie wie dokąd poszedł
Yaro, 25 kwietnia 2015
drzewa rzucają cień
źli ludzie rzucają uroki
mimo głębokiej wody
idę przed siebie
słońce spogląda
na wszystkich jednako
na niebie skrzydła ptaków
wieczorem nad stawem koncert kumaków
księżyc strażnik czuwa nad spokojem
wisi ciężko nad ramionami lasu
Yaro, 24 kwietnia 2015
jeden lubi czekoladę
drugi woli czerstwy chleb
patrzę na twoje uda
wszystko dobre zdrowe
wszystko na miejscu
spijam słodycz z twoich ust
uśmiały dzień cieszy michę
zadowolony po nocy sen
jesteś jak tlen zmieszany z czasem
wolny od pragnień
nie pytaj dlaczego
zostawmy komentarz na inny dzień
Yaro, 21 kwietnia 2015
na oknach szron w domu chłód
przeciąga marzenia senne
dobrze że obok dłoń ściskam
pod pierzyną tylko jeszcze ciepło
mgły pokrywy staw i trzciny
napoczynam dzień od pieszczot czułych słów
po chwili dzieci biegają w piżamach
anioły kochane pytań tysiące
głodne
pachną zapachem mleka
serdelkowe dłonie ściskają pajdę
na stole rosół puszcza oczka
świeży chleb prosto z pieca
babcia dogadza spać nie umie
w jej wieku noc to tylko kilka godzin
bezpieczny sny gdzie psy strzegą
dziadek i jego wywody bo za Niemca
każdy rozważny krok nie ruszaj żmij
syk jak szept nieszczera myśl
dom cichy dom w niepozornych chwilach
goni czas pojęcie względne
każdy ma swój czas jak skarb
kocham ten dom na skroni szron
na dachu gołębie jakże wdzięczne za ziarno i wodę
dom gdzie zgoda zbudowała uczucie
łagodne spojrzenia mówią za siebie
szkoda że po nas
za dzień za rok zostanie kurz na zdjęciach
bursztynowe szczęście
gdy w pamięci dzieci nie poumieramy
Yaro, 17 kwietnia 2015
uciekam od zła
uciekam
świat dopada mnie
biegnę w swój mały pokój
biegnę w ciszę słów
skrywam głowę w środku nocy
zatopiony w snach
dusza śpiewa w sercu nadzieja
w moich oczach rosa
dlaczego świat jest podły
gdzie jest szczęście
czy miłość się nie kończy
wiem czym smakuje ból
boję się do przodu iść
uciekam od życia
lecz nie mogę się przed nim skryć
wytłumacz Jezu
znasz moje myśli
niech duch przestanie błądzić
odnajdę prawdę słów
odnajdę jedną prawdziwa drogę
wśród tysiąca podobnych dróg
podaj dłoń wyrwij ze środka zła
przyjdź jak nowy dzień
zło umrze nim się zbudzę
zapomnę o całym świecie
prowadź brzegiem życia po kres
kiedy zacznę się bać
zabierz ten strach on zniewala mnie
pozwól nieść krzyż
wybaczam sobie i im
Yaro, 14 kwietnia 2015
zatoczone koło nad lasem
kula obraca czas
anielskie spojrzenie odlatuje
zło czai się jasność spala czarne punkty
ostanie niszczy kamienie
promyk w oku
na czole ciernie nie bolą
strużki krwi znaczą zbawienną nić
po szczeblach na sam dach
tchu braknie na ziemi
odlecą bez nas zatarte łożyska
nasyp głęboka przepaść pomiędzy życiem a śmiercią
Yaro, 14 kwietnia 2015
zaklęty spoglądam w niebo
w kieszeni wymięte skręty
odpalam jednego
patrzę przez szkiełko płynie czas
gwiazdozbiory jak ja nie mogą stać w miejscu
płynie rozciągnięta przestrzeń
odjechać w eter zatracić się choć na jeden dzień
każda noc inna niczym kobieta zmienna
stoję na rogu
Leon śmieje się ze mnie
co ci chłopie
przecież z ziemi chleb
czego więcej chcieć
odlecę stąd gdzie prawdziwy dom
zapalę świecę oddam pokłon
nie znajdę nienawiści
zanurzony w miłości toń
po co być niewolnikiem
bo ktoś nam wmówił że tak dobrze
tak ma być pracuj a garb sam
Yaro, 14 kwietnia 2015
oczy najpiękniejsze
słowa gorzkie z ust
włosy złote błyszczące
usta różowe słowa cierpkie
wszystko dobiega końca
mija kolejny następny dzień
życie się tli słaby płomień
co robisz teraz
wróć do mych ramion
zapomnieć co się zdarzyło
rozpocząć nowy sen
zawołaj po imieniu
przyjdę nim wstaniesz
uśmiechem roztrzaskasz lustro
oczy najpiękniejsze
słowa piołunem smakują
włosy złote błyszczące
słowa cierpkie jak nic
nie zmienisz nic co by pomogło być
chwile przy tobie jak niebo
chwile żyłem ich oddechem
słowa kolce nieszczera rozmowa
zawołaj kiedyś gdy nie ułoży się dzień
gdy będę potrzebny namaluj znak
w sercu z nadzieją czekam od lat
Yaro, 14 kwietnia 2015
omija mnie świat
omija kilka spraw
niewytłumaczone rzeczy
pustka słów
samotna otchłań otacza
ból głowy
jeden zastrzyk jeden strzał
nie ma nas światło zgasło
nie wytrzymam nie potrafię wyhamować
nie pomoże dobry Boże
na ławce w parku twarz w lustrze postać
nie poznaje ludzi nie wiem czy to ja
jadowity świat na sam dół zepchną czas
nie mam szans zmarnowałem kilka
nie odpowiedziałem na list
kochanie spotkasz mnie gdzieś daleko stąd
ulica dom dworzec wielki schron
kilka dusz zbłądziłem wśród nich
nie ma miejsca dla mnie jedynie
gdzieś daleko stąd jest taki dom
wymyśliłem ciebie na szczycie podajesz mi szklankę wody
antidotum na ból na głód
wyrwij mnie w podróż donikąd oby jak najdalej
sami damy radę wypłynąć na powierzchnię na suchy ląd
mam dość iskra miłości tli się tli
w sercu grzechem
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.