Poezja

sam53


sam53

sam53, 6 listopada 2011

pora nie pora, kapusta z kalafiora

nie pora listopad to grudzień 
 nie styczeń to luty lub marzec 
nie pora na miłość gdy ludzie
po prostu próbują się starzeć

wieczory przy piecu się dłużą
przetwory na zimę zrobione
a karty niczego nie wróżą
 pasjansem do cna wycieńczone 

za oknem wiatr drzewa wykrzywia
deszcz siąpi zimnica od wczoraj
pogoda się na nas wyżywa
przy takiej na miłość nie pora

przy takiej nie wstaję o świcie
choć dziś kiedy słońce wyjrzało
znów przyszła ochota na życie
a miłość
zapytam nieśmiało


liczba komentarzy: 5 | punkty: 3 | szczegóły

sam53

sam53, 6 listopada 2011

awantura

aż po horyzont drzewa mokną
krzyż u wrót wioski cały w chmurach
pies go obsikał
e tam ... dotknął
i wyszła z tego awantura

chmury obrazić się gotowe
jak można pchać się drzewcem w niebo
krzyż nie jest pański
a pies kundel
drzew nie wybiera za potrzebą

bo taki to już los sobaczy
że posikiwać ma w naturze
i własny teren kroplą znaczy
nie spoglądając
...co na górze


liczba komentarzy: 4 | punkty: 6 | szczegóły

sam53

sam53, 6 listopada 2011

prostość

piszę te swoje erotyki
 jakbym chciał miłość wciąż poprawiać
 a nawet częściej - z gramatyki
wiersz sam podnietą prostość sprawia

 chociaż gdy trochę już zmęczony
chcę nową strofę żartem złożyć
 patrzę czy obok nie ma żony
 bo nie ma gdzie prostości włożyć 

od tego boli mnie już głowa
mózg się lasuje i się kisi
jak pisać w wierszach piękne słowa
gdy prostość leży nawet wisi


liczba komentarzy: 4 | punkty: 4 | szczegóły

sam53

sam53, 5 listopada 2011

relatywnie

względem pamięci która bywa krótką
niczym spódniczka łokieć przed kolano
względem morale które tupie nóżką
gdy gra o pamięć zawsze jest przegraną

tak relatywnie bo i nogi długie
są tylko po to aby je oglądać
wytłumacz takiej co zazdrości drugiej
przecież z krótkimi jest wygodniej...sprzątać

tak relatywnie bo przyczyna skutkiem
pod wzgledem losu że nie dał długości
lepiej wziąć za pas nogi nawet krótkie
niż skazać siebie na nadmiar czystości


liczba komentarzy: 5 | punkty: 5 | szczegóły

sam53

sam53, 5 listopada 2011

śmierć nie rozmienia się...

śmierć nie rozmienia się na drobne
ciszą zaplata czas bez granic
lecz zanim dotknie swoim chłodem
ostatnią pajdą chleba karmi

usta nawilża kroplą wody
w oczach rozpala dziwną jasność
oświetla drogę którą schodzisz
mijasz w pośpiechu swoje miasto

znajomych krewnych babcię dziadka
panią profesor od łaciny
gdzieś przed oczami pierwsza randka
nie słychać głosu i dziewczyny

później w kościele ślub - po ślubie
dziecko w łóżeczku urlop morze
 dziwne rozstaje dróg - się gubię
jestem na łące obok pole

moc słoneczników żółto wszędzie
ogień się miesza z zielonością
i rzędy malin w pierwszym rzędzie
szukam miłości - przeszła wiosną

czy rozmieniła się na drobne
jak śmierć tak miła na wspomnienie
jedna i druga raz cię dotknie
i już o bożym świecie nie wiesz


liczba komentarzy: 5 | punkty: 6 | szczegóły

sam53

sam53, 5 listopada 2011

zmajeryzowanie

w świecie przyrody niepojętym
zdaje się dziwny dość przypadek
żeby z łodygi polnej mięty
wyrósł dorodny majeranek

żywa zieloność i pęd gruby
w obrazie dotąd mi nieznanym
z wyglądu niby późny kubizm
a w smaku chrzan zmieszany z tranem

zapach natomiast respekt budzi
od niego mogą boleć zęby
taki nieświeży powiew z buzi
a dla surrealistów
z gęby

już słyszę że mam nie tak w głowie
ktoś radzi odstaw już tę szklankę
a ja kochani piję zdrowie
zieloną miętą z majerankiem


liczba komentarzy: 1 | punkty: 2 | szczegóły

sam53

sam53, 4 listopada 2011

marzycielom pod rozwagę

nie zbieram już opadłych liści
żołędzie też leżeniem grzeszą
i doświadczenia ciążą czasem
gdy się za szczęściem chodzi pieszo

w dziurawych butach myśli wzniosłe
prawdą z sufitu niebo drążą
na skrzydłach niosą marną wiarę
 że radość z przyjemnością zwiążą

wtedy kolory dotkną drzewa
o który kark zmęczony oprę
niech liście na nim będą złote
jesienią szczęście bywa szczodre


liczba komentarzy: 1 | punkty: 6 | szczegóły

sam53

sam53, 4 listopada 2011

mint-fresh

oderwanym liściem od łodygi 
schniesz w powietrzu zbyt gorącym czasem
chociaż w życiu jeszcze nie ostygły
twe zapachy które trącą lasem

jeszcze wonie delikatnie nęcą
w nozdrza wpada przytłumiona nuta
i wiruje bezmyślnie się kręcąc
niczym kara nagroda pokuta

 nie bez celu gdyż już jest podnietą 
ziół impresja rozwarstwia pojęcia
a gdy pachniesz świeżością i miętą
wnet znajduję cię w swoich objęciach


liczba komentarzy: 1 | punkty: 6 | szczegóły

sam53

sam53, 4 listopada 2011

kumasz

żaby kumkały bardzo nastrojowo
ktoś mówił że na pogodę
 księżyc odwrócił swoje strony
że niby najedzony

 wieczór zaspaną pomarańczą 
oblepiał cieniem
dyndające już zasłony nocy
  splecione warkocze zmęczenia
sklejały szyby w oknach

ćmy lgnęły do lampy
strosząc skrzydła nienaturalnych skojarzeń
gdy ostatni oddech życia
skrzypiał bezbarwną symfonią

ktoś zapalił gromnicę czasu
ogień przyjaźnie wspinał się coraz wyżej

umierałem

a żaby kurwa beztrosko kumkały


liczba komentarzy: 1 | punkty: 2 | szczegóły

sam53

sam53, 3 listopada 2011

jak ciepły szal

Bóg dał mi ciebie już jesienią
gdy rosą pachną krótkie dni
dojrzałe jabłka się rumienią
a babie lato w słońcu lśni

Bóg dał mi ciebie na łut szczęścia
w kalejdoskopie tęczy barw
jakby w jesiennych kwiatach częściej
miłość budziła się co dnia

czy dał na zawsze nie pytałem
choć nie wziąłbym na dzień czy dwa
przy tobie mógłbym i za karę
i niechby trwało to sto lat

dostałem ciebie na życzenie
jak ciepły szal na chłody zim
albo łyk wody gdy pragnienie
spędza sen z powiek gdy się śnisz


liczba komentarzy: 5 | punkty: 9 | szczegóły


  10 - 30 - 100  






Zgłoś nadużycie

 


Regulamin | Polityka prywatności

Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. zarejestruj się

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1