bosski_diabel, 16 lipca 2012
Mamy tutaj książkowe rojenia, mamy tutaj serce
rozjątrzone teorią; widocznie tu jest zdecydowanie
się na pierwszy krok, ale zdecydowanie się
osobliwego autoramentu: człowiek się zdecydował,
ale tak jakby runął z wysokiej góry,
jakby spadł z dzwonnicy: poszedł
popełnić zbrodnię, (... więcej)
laura bran, 16 lipca 2012
stalowe słońce w sypialni. kubatura pokoju zalana chłodem, a na jej dnie ja. dryfuję. po pustych ścianach przeraźliwie krąży zgrzyt. wpadł przez uchylone okno i nie może wylecieć. na zewnątrz majestatycznie prężą się długie szyje dźwigów; poruszają skrzypiąc niemiłosiernie w kolankach. (... więcej)
Veronica chamaedrys L, 16 lipca 2012
Tamtej nocy siedzialam w oknie. Paliłam papieros za papierosem. Czekanie upijałam czerwonym winem, żeby nie bolało. Przyszedłeś wreszcie, zmarznięty, nagi w pelerynie przeciwbluesowej z mgły, z kieszeniami wypełnionymi bluesami na każdą okazję. Naszyjnik z listków seradeli i muszelek połyskiwał (... więcej)
Wieśniak M, 15 lipca 2012
podziękowała za opiekę lekką śmiercią
odszedł we śnie
trzydzieści lat sprawował wartę
przy kapliczce panienki
wędrował z cieniem w czas letniego upału
w deszcz chował się poufale pod daszek
jesienią zgarniał liście od pobliskiej brzozy
odśnieżał teren wokół i dróżkę (... więcej)
bosski_diabel, 14 lipca 2012
Czas. Już późno. Miejsce. Pod Zdechłym Czarnym Aniołem.
Guness jest gorzki jak ta rozmowa o mocy kilku procent.
Płynie-my naprzeciw siebie.
Mówisz, że się zmieniłem, pomyłka, nie patrz tak na moje wiersze, już nic nie znaczą.
Wiersze były tobą, ty byłaś wierszami, jak doba (... więcej)
Monika Joanna, 14 lipca 2012
Zamknij oczy. Na tamtym brzegu rzeki szumią wierzby. Słyszysz? Nie? No cóż, daleko ci do poety, co to w każdym źdźble trawy widzi wiersz. A one są jak ambicje. Czasami mamy ich zbyt wiele. Mimo wszystko. Wiesz, każdemu z nas wkładali do głowy, że trzeba umieć odnaleźć się w dzisiejszej (... więcej)
teniabrass, 14 lipca 2012
Zbiegając z czwartego, często mijała go na schodach.
Świszczący oddech słychać było już na trzecim.
Starszy pan z pierwszego piętra, z laseczką w ręku, z trudem pokonywał stopnie.
Sympatyczny, lubił przystanąć i pogadać.
Nie, nie był z gatunku nudnych, natrętnych gawędziarzy,
(... więcej)
sylwek:), 14 lipca 2012
Dzisiejszy dzień nie należał do udanych.Był wręcz chujowy pod względem emocjonalnym,samopoczucia i komfortu wykonywanych prac.Na warsztacie ,a głównie na kowadle odchodziła ciężka robota.Zaczął się czas orki,więc Zenek napierdalał od rana lemiesze od pługów.Cała kużnia wypełniona (... więcej)
sylwek:), 14 lipca 2012
Wspomnienia..Zawsze wracają wywołane,jakimś ulotnym impulsem..Czymś zupełnie nie zależnym od nas,nie przewidywalnym..Na przykład dzisiaj,choć były już wcześniej ,zauważyłem żółte kwiaty mleczu w trawie Rozgościły się już,jakiś czas temu,lecz dopiero teraz, przywołały obrazy z (... więcej)
ApisTaur, 13 lipca 2012
Wieczór, na oddziale robi się zacisznie jak w małym miasteczku po szesnastej. Najwytrwalsi odwiedzający niemal chyłkiem wymykają się z sal, jakby nosili w sobie poczucie winy że muszą zostawić chorego na pastwę szpitala. Owszem, odwiedziny są miłe, ale do pewnych granic, czasowych. W pewnym (... więcej)
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.