Robert Hiena, 25 sierpnia 2010
Unosisz głowę
raniąc świętym słowiem
za sposobnością diabła
z każdym dniem
umierasz bardziej
zaś życie mętne
pluje ci w plecy
odchylając łeb ciężki w bok
by widzieć
gdzie bładzisz.
Robert Hiena, 25 sierpnia 2010
Polemizowane zasady
doktrynowych spraw
dotkliwie pędzą
przez oddechu czas
gdy ostry dzwięk trąb
pobudza serce
gdy krwawe jażmo
ostrzy topory i kuje miecze
dajcie mi siłę
bogowie śmierci
bym mógł odpocząć
od tych żywych spraw.
Robert Hiena, 23 sierpnia 2010
Zwieszając głowę nad istotą
bytu ludzkiego, powarkujesz
szczerząc z kpiną kły.
Podnoszisz łapę i z wolna
idąc w stronę tego, co trzeba
myślisz jak niewiele potrzeba
By nie być ludzkim.
A nic bardziej zwierzęcego
jak TO, nie istnieje.
Robert Hiena, 23 sierpnia 2010
Błękitna chmura nad twą głową
wysącza krwawy deszcz odczuć
nad tym, co wspomnienie nazywało wagą
czegoś, co kiedyś istniało
nie nazwiesz "nie"
Zaś ciche wzdychanie
zastąpić nie może
tego co ongiś znaczyć powinno
stalowe, lśniące i dumne
"TAK"
Robert Hiena, 23 sierpnia 2010
Nie lubię słów nietroski
które brzmią twoim głosem
gdy patrzysz szklanymi oczami
na moje osamotnione "nie".
Zachowujesz styl tego, co trzeba
nie widząc sensu w istnieniu
tego, co powoduje łzy.
A słowa dziś jak dawniej
umykają między wierszami
dając pożywkę temu
co miało nie istnieć.
Robert Hiena, 21 sierpnia 2010
Amerykański Indianin
Po raz kolejny udaje
Wielkiego Pana Erekcji
Ty zaś gnijesz w swej słabości
Drepcząc po stolcu własnych marzeń
I śmiejąc się w łzach
Gdy zaś gwiazda spadnie
Utonie w morzu błogości
Zapadnie cisza jak wtedy
Gdy patrzyłeś tępo
Na otaczający ciebie świat
Odchodząc w milczeniu
Coraz to bliżej.
Robert Hiena, 21 sierpnia 2010
Papierowe laleczki każą
Sobie tańczyć dookoła ognia
A ty nic
Jakby skoczył, odparłbyś
Że to niebo jest piękne
Ale jednak
Język twój sztywny
Wyciska łzy z bólu
Skurczu umysłu
Ubytku mózgu gdy inni
Walczą, by ogień jednak
Nie musiał gasnąć
Robert Hiena, 21 sierpnia 2010
Onanizując swój umysł
obśliniłeś całą duszę
w dziwnym odruchu radości
gdy powoli defekowałeś
swoje dawne zmysły
A dziś na nowo chrapiesz
tym co drażni innych
zaś dla ciebie śpiewem
idących na rzeź dzieci
zaglądających do komina
Żyłka wychodzi wtedy
na myśl o otoczeniu
jakie zabiera ci ostatni
tlen, jaki ci został
Po ostatniej krucjacie
Robert Hiena, 20 sierpnia 2010
Prestiż działań polega na
CZY tobie cokolwiek dolega?
Zapytasz o zatkane dziury
a sam nie podasz spodobu
na lepsze wyjście ze stanu
czy TOBIE cokolwiek dolega?
A wtedy z nieba spadnie
paląc neurony mózgowe
świadomość tego, co
czy tobie COKOLWIEK dolega?
i zatka twe usta czyniąc
to, co powinno być.
czy tobie w ogóle DOLEGA?
Robert Hiena, 20 sierpnia 2010
Zatem dlaczego
niby co by po to
sięgnąć po księgę
ostatniego rozrachunku
oblizując wargi
ze słonego potu
ciesząc się tępo
z własnej głupoty
Zatem po co by
niby dlaczego
zamykać rozdział
który się nie chce czytać
A jakby tak uciąć?
nie zadając więcej
głupich pytań
oblizując wargi
Dlaczego niby po to
co to i jak
dlaczego?
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.