Poetry

wicherek1989


wicherek1989

wicherek1989, 29 september 2011

8. Nie szukaj mnie (cykl)

W tańczących jej włosach chowa się wiatr
przed słońcem w południe, które rozjaśnia loki.
W walcu z pasmami, kręci się frywolnie kusząc
gdy ona pochyla głowę pisząc sms-a.
 
Chowa się też ona, pod kapeluszem
z szerokim rondem opuszczonym na oczy.
Ze spuszczonym wzrokiem idzie i mija ją
miłość dokładnie wtedy, kiedy wciska „wyślij”.
 
I on też ją mija, wzrok skierowany w dal,
szuka daleko czegoś, co jest blisko.
Czegoś w cieniu brązowych oczu
i w spojrzeniu spod rzęs i kapelusza.
 
Ona przyspiesza kroku do tempa wiadomości,
która w parze z drugą nie idzie
i nie można poprosić o najpierw tą dobrą.
„Nie szukaj mnie”.
 
Za pośrednictwem tego zdania, spotykają się ich oczy.
Jej – pieszczą słowa pocałunkiem spojrzenia,
jego – rozdarte otwarciem biegają szalenie,
spotkały i nie poznały, minęły ją o cal.
 
Wariackie już pomysły biegają wokół bez celu,
a on pędzi jakby pociąg, tory z brukowanej ulicy.
Coraz szybciej i szybciej myśl jedna turkoce,
wybijając rytm zgodny z jej sercem,
 
Połowy już jej nie ma,
a druga właśnie się zgubiła.


number of comments: 4 | rating: 4 | detail

wicherek1989

wicherek1989, 3 september 2011

ja


czasem gdy czuję się doskonale zła
gorsza niż wczoraj lecz lepsza niż jutro
chcę spotkać się tylko z odbiciem w lustrze
a za tobą potęsknić wtedy wiem że kocham
szalenie i wariacko tańczę boso na dywanie
potrząsam włosami do rytmu śpiewanego
w głowie zawsze gdy jestem sama
cisza mi gra rockowe kawałki a ja
palcami na biurku wystukuję rytm

tyle chcę wtedy zrobić ale nagle kończy się piosenka
a ja spostrzegam jak wiele straciłam czasu






number of comments: 0 | rating: 5 | detail

wicherek1989

wicherek1989, 15 july 2011

7. Dla Ciebie nie istnieję (cykl)

Szukam Cię wszędzie jak pies gończy zwierzyny
Czuję że jesteś w pobliżu lecz nie wiem gdzie
Na dłoniach mam jeszcze Twój zapach
Który wbił się w moją głowę jak obraz twej twarzy
Nie potrafię Cię zapomnieć jak drogi do swego domu
Chodzę jak obłąkany szukając Cię wszędzie
Mając nadzieje że ujrzę Twoją twarz
Nocą między blokami idę w amoku rozglądając się dookoła
Na ciche serca wołanie odpowiadają tylko bezdomne psy
Gryzące się o skrawek jedzenia przy śmietniku
Tak jak ja ze swoimi głodnymi uczuciami
Pustkę w mojej duszy zalał wielki żal
Nasączył ją jak tylko mógł a teraz przelewa się z duszy na oczy.

Złe wspomnienia i senne wizje nawiedzają mnie
Jak zamki i dwory złowrogie duchy
Eksploduje serce i umysł a strach wymyka się spod kontroli
Zamiast owijać się tęczą w objęciach pociechy
Owijam się czarnymi chmurami patrząc przez mgłę
Płacząc i modląc się lecz to nie daje żadnego ukojenia
Zbyt słaba by uciec z tego świata i poczuć gniew Pana
W jednym momencie wszystko wybuchło
Rozsiewając we mnie zło które swą ręką zabiera mi sen
Które tłumi szczęście którego tak wiele było we mnie
Wszystkie widoki krwi cały życiowy ból nie były tak okrutny
Jak dzisiejsze uczucie, które mnie wypełniło.



Nierealny


number of comments: 1 | rating: 0 | detail

wicherek1989

wicherek1989, 17 june 2011

6. Grzech na zapomnianej półce (cykl)

Jak głośno trzeba krzyczeć, by piękny sen wciąż trwał
Wciągany w głąb podświadomości, nie tracił swego sensu.
Choć chwytany grozą otchłani, walczy z nią szaleńczo,
Kurczowo trzyma się, choć uchwycony jest brzytwy.

Zranione już na wstępie, bo przyszło bez zaproszenia,
odepchnięte, wciąż jednak chce tutaj być.
Bez słów mówi, w objęciach ciszy złowrogiej,
prosi o pozwolenie, choć mieć je powinno od Góry.

A Ona patrzy w szklaną kulę, chce poznać lepszą przyszłość,
drążąc sobie coraz większą dziurę w umyśle
niemożnością podjęcia dobrej decyzji,
każda złą będzie, każda kogoś skrzywdzi.

Ciemność zalewa zielone oczy, w rudej otoczce,
bo w poczuciu niemocy spuściła już głowę.
W powietrzu czuć siarkę, jego będzie decyzja,
ma ona kształt błędu przepełnionego strachem.

Ono pada do Jej stóp, o miłość prosi,
która powinna Mu się należeć,
lecz nie jest darem, marzeniem pozostaje,
jednym z tych, które pozostają niespełnione.

Jak promień światła w ciemności walczy
niebezpiecznie wciąż, z naiwną odwagą
stanęło przed oczami moimi, choć zamkniętymi
i wyrywa się prowadzone na gilotynę.

Robi się duszno, choć wcale nie jest gorąco
drżę w zimnie, które moje serce wydziela.
Szczęśliwymi wspomnieniami myśli błyszczą
jak błyskawicą gniewne rozświetlone niebo.

Odkładam grzechy na zapomnianą półkę,
aby pokryły się warstewką kurzu.
Czas zapomnieć, zakopać, przyrzucić innymi
Niepotrzebnymi i niechcianymi wspomnieniami.

Nie da w nocy słodko spać, ciągle ten sam
krwawy obraz nie dający spokoju,
silny, zbyt wyraźny na to,
żeby po latach zmył go ciepły deszcz.

Jak obłąkana lunatyczka zataczając kręgi
chodzę i szukam czegoś, co nie istnieje.
Płacząc milczę, zaciskam sine usta
zszyte przeze mnie metalową nicią.

Chyba już zawsze będę pamiętać wyraźnie
siebie leżącą na łóżku szpitalnym.
Błąkającą się pośród myśli, które zaprowadziły
na skraj urwiska psychicznej wytrzymałości.

Chyba już zawsze będę pamiętać myśl o wolności,
która w takich chwilach popycha do błędu,
dopadła i mnie kusząc rajem obiecanym,
lecz tak naprawdę nigdy go nie ujrzę.

Między błękitem a czernią, niebem a ziemią
znajdują się ulice Aniołów, przechadzam się nimi
nocą tak cichą i delikatną, niczym sieć pajęcza.
Wśród gwiazd w niej zaplątanych płyną moje sny.

Spadając na ziemię wiedziałam, że Ono leci do otchłani.
Powinnam skoczyć wraz z nim, ale odwróciłam się milcząco,
nawet nie pożegnałam Go przed odejściem
ze mnie, z jedynego domu, jaki miało.

Ono odeszło, dopiero teraz wiem, że na zawsze,
choć we mnie będzie już zawsze, niepoznane,
szukało końca swojej drogi i własnego miejsca,
które posiadało i zostało mu odebrane.

Wyjścia będzie szukać już zawsze,
przyjęte z powrotem tam skąd przyszło,
bo to nie Ono skalało się tym grzechem,
łzy leje z nieistniejących oczu wrzucane do wiadra.

Gdzie jest droga która poprowadzi Je do wyjścia?
Nie może wrócić. Nie ma znaków, strzałek.
Nie ma nici Ariadny, są tylko stare szczątki,
a niewinna dusza wróciła niechciana do nieba.


Ewusia1989 i Nierealny


number of comments: 0 | rating: 0 | detail

wicherek1989

wicherek1989, 16 june 2011

5. Kotwica zdrady (cykl)

Dłonie mamy splecione
Leżymy obok siebie ja i Ty
W chwilach jak ta teraz trwająca
Czas wolniej płynie jak skazańcowi
Przed wykonaniem wyroku śmierci.

Chcę zostać Twym aniołem
W tej jednej chwili miłości
Dzisiejszej nocy dla Ciebie
Zaprzedam duszę diabłu
Bym się stał aniołem z piekła rodem.

Rozbierz mnie, opętaj sobą
Mój nie do końca zdrowy rozsądek
Bym mógł stanąć i ją zabić
Po cichutku i szybciutko
Zrobię to sztyletem zdrady.

Dałem krok naprzód bo już dawno
Wygasła ona w nas
Głęboko w umierającym dniu
Księżyc jasno świeci dając radość
Rozświetlonym wspomnieniom.

Wiosna - leżymy pośród kwitnących ogrodów
Lato - upajamy się gorącym słońcem
Jesień - rzucamy się w kupki złotych liści
Zima - spacerujemy po białym puchu.

Obrazy przed oczyma jak film przelatują
Jestem szczęśliwym głupcem
Uśmiecham się bardzo szeroko
Spoglądając spokojnie bez nerwów
W otchłań starej studni miłości.

Do której wrzuciłem bez skrupułów
Resztki naszej miłości
Miała skrępowane ręce i nogi
Wygasła w nas jak gwiazda na nieboskłonie
Nie potrafiąca mnie zatrzymać.

Patrzyłem na nią z góry wyniośle, dumnie
Nadal jesteś taka piękna
Mimo że martwa, nie dająca szczęścia
Patrzę na Ciebie z ulitowaniem
I nadal tak bardzo mnie pociągasz.

Wpadam w ten stan tracąc myśli
Patrząc na spokój ust Twoich
Wypiłaś moją krew i zabrałaś cześć duszy
Jestem martwy w Tobie
Lecz żywy i szczęśliwy w mej kochance.

Poczuła w łonie delikatne kopnięcie
Wstrzymując oddech położyła dłonie na brzuchu
Przy otwartym oknie wśród muzyki świerszczy
W głowie scenariusze zemsty się kotłują
Wybacz mi jeśli nie powstrzymam się od łez
Płacz rzeczą ludzką.

W obłędzie który ją otoczył
Dziecko - myśl nie potrafiąca opuścić głowy
Zabrzmiała jak wyrok śmierci na młodości
Samotnie tonie w cieniu swego pokoju
Zalewana łzami poduszka milczy
Na ciche pytanie - dlaczego ja ?!

Ciche szepty ciszę nocy przerwały
To jej szlochanie
Żali się do Boga
że została zdradzona, porzucona
Dłonie do wszechmogącego składa
Lecz ręce w bezradności rozkłada.



Ewusia 1989 i Nierealny


number of comments: 0 | rating: 0 | detail

wicherek1989

wicherek1989, 12 june 2011

4. Skrzydła anioła (cykl)

Ustawiłam dla Ciebie odrębny sygnał połączenia,
wiem, że to Ty dzwonisz słysząc "Wind of change".
W przepaści mojej torebki nerwowo szukam telefonu,
bo możesz nie zadzwonić już po raz drugi.

Słysząc: "chcę Cię tu i teraz" uginają mi się kolana,
Pytam tylko "gdzie?" i wsiadam w samochód
chcąc poczuć się Twoja choć przez ten czas
kiedy nasze ciała tańczą do muzyki miłości.

Wahanie moje rozwiewa słodki głos znad lewego ramienia,
jakby anielską pieśnią kusi mnie do złego,
które białe się staje, w srebrzystej poświacie,
a ja siadam na białym skrzydle czarnego anioła.

Po drodze rozpinam guziki bluzki, bo szkoda czasu,
chcę jak najszybciej zanurzyć się w ramionach
Twoich już od progu otwartych na moje spotkanie
przytulasz namiętnie i tracę grunt pod nogami.

Świat mój jak ja teraz &8211; do góry nogami,
widzę tylko schody uciekające przede mną.
Przymykam oczy, bo kręci mi się w głowie
z oczekiwania na eksplozję naszych uczuć.

Muzyka naszych oddechów porywa do tańca
ciała przylgnięte do siebie, jakby w środku zimy
coraz mocniej przytulone tworząc jedność
z dwóch połówek idealnie do siebie pasujących.

Na granatowej pościeli czuję się jak gwiazda,
bo nawet Ty układasz mnie na łóżku na jej podobieństwo.
Nie bronię się przed niczym, czekam
jak słońce na zaćmienie, wiedząc że zdarzy się niedługo.

Drżąca, wyglądam bezbronnie, okrywasz mnie sobą jak płaszczem.
Mruczę jak kot, bo wiesz już co lubię najbardziej.
Ty w naszej miłosnej grze jesteś tygrysem,
ja kocicą, która słabsza, zgadza się na wszystko.

Z gry szybko przechodzimy do walki, każde chce zwyciężyć,
więc szarpiemy się ze sobą w coraz szybszym tempie,
pojedynek dusz i ciał jest bardzo wyrównany,
pożądliwie czekamy na swoją nagrodę, aż spadnie

jak spada właśnie z naszego nieba gwiazda,
która wzniosła się wysoko, wyżej już nie umie,
wystarczy powiedzieć życzenie, bo ona
zmęczona, spełni każdą zachciankę.



Ewusia1989 i Nierealny


number of comments: 0 | rating: 3 | detail

wicherek1989

wicherek1989, 20 may 2011

3. Gdybyś był, a nie bywał (cykl)

Znów dzwonisz gdy czujesz głód cielesny
I chcesz wyjść ze mną na kolację ze śniadaniem.
Znów odpowiadam "tak" sądząc że tęsknisz
I znowu odwołuję ważne sprawy i mówię że "jasne, mam czas".

Są takie dni, w których śnię całego Ciebie ze mną
Nawet z otwartymi oczami nie czuję realności
W kieszenie ją upchałam, żeby jej nie widzieć
Sen przedłużam ile mogę, zamykam oczy gdy się rozpływa.

Echo mojego "kocham" odbija się od ścian
Dopiero wczoraj zobaczyłam, że wcale go nie łapiesz
Myślałam, że to wraca Twoje, zaszeptane
Zobaczone w oczach Twoich, ukryte za mgłą rozkoszy.

Wolę przespać życie, śniąc sen taki jak ten
Jak te chwile, momenty w których jesteś przy mnie.
Choć czasem wolałabym zdjąć Twoją rękę z piersi
A włożyć ją do mojej dłoni.

Uścisnąć, tym uściskiem, który mówi
"cieszę się że jesteś ze mną".
Płaczę jak jesień za oknem, kolorowymi liśćmi
Tracąc je jak ja tracę wiarę w miłość gdy znikasz.

Gdybyś był, a nie bywał, stworzyliby razem królestwo,
Bo ja, mój królu, marzę o tym by być czyjąś królową,
Konkretnie to Twoją, ale jestem damą dworu,
Dziewką służebną. Tylko kto jest tą pierwszą?




Ewusia1989 i Nieerealny


number of comments: 3 | rating: 4 | detail

wicherek1989

wicherek1989, 20 may 2011

2. Poznanie (cykl)

Kochać Ciebie, jest o wiele trudniej niż samą siebie
Lecz czarne Twoje oczy sprawiły, że umiem.
Gdy przymykasz je patrząc na mnie
Nie wiem czy to czułość czy chciwość mojego ciała.

Oddaję Ci je oraz siebie, bo miłość nauczyła mnie dawać
Każdy dzień i chwilę, każdą myśl i czułe słowo
Wszystkie gesty uczuć, chwytanie za rękę gdy jestem blisko
Ciebie a tak naprawdę czuję się bardzo daleko.

Lubię przyciągać Cię do siebie żebyś mnie przytulił
Przymykam oczy z przyjemnością kiedy mnie całujesz
Otulam się ramionami męskimi jak kołdrą
W zimne noce straszące ciemnością.

Nie wiem czy moje "wiecznie" jest też takie dla Ciebie,
Ja gdy mówię "zawsze", to znaczy że się poświęcę.
Przez Ciebie moja miłość stała się jak pajęczyna
Bo Ty jesteś muchą, która złapana, czasem się jeszcze szarpie.

Nie pozwolę tak łatwo się zostawić teraz,
Tak łatwo, gdy tak trudno przyszło mi nauczyć się kochać.
Bo Ty bez problemu, gdy tylko się odwrócisz
Kochasz brunetkę, a wczoraj wtulałeś się w moje rude włosy.

I nie wiem dlaczego, ale moje "kocham" prawie nic nie waży
Z lekkością rzucone, lecz poważne wyraża uczucia.
A Twoje ciężkie, gdy powiesz uderza mnie w policzek
Jeszcze dziś czuję wczorajsze te słowa, teraz są jak siniak.

Chcę w nie wierzyć za każdym razem, z całą naiwnością
ale potem już wiem że nie są prawdziwe
Gdy wychodzisz na balkon zapalić po wszystkim
A ja samotna przytulam poduszkę i ubieram się cichcem.

Mówisz "zadzwonię", a potem to ja szukam Ciebie
Twojej bliskości, głosu, Ty mojego ciała
Chcę by się to zmieniło, by coś nas związało
Muszę jakoś zacieśnić tę pajęczą sieć.




Ewusia1989 i Nieerealny


number of comments: 0 | rating: 3 | detail

wicherek1989

wicherek1989, 20 may 2011

1. Poznanie (cykl)

Jeszcze wczoraj nie wiedziałem,
że może istnieć ktoś taki jak Ty.
Powodujesz, że czuję się jakbym znał Cię
od zawsze i był całkiem kimś innym niż do tej pory.

Nieetycznym uczuciem darzę Cię
Uczuciem które może nas przerosnąć
Uczuciem idealnego planu na przyszłość
Już bez zakrętów bez smutku i bez krwi.

A ze wszystkich marzeń pozostało tylko jedno
Chcę na błękicie wspólnego nieba odnaleźć sens
Wszystkie chmury przegonić i wiecznie żyć
Wśród wiosennej zielonej powodzi nadziei

By one, nigdy nieutracone wiązały zawsze
Były myślami przewodnimi
Jedynym powodem, żeby nadal iść do przodu
Ciągle razem, nigdy osobno.

Nie podejrzewałem się o tyle odwagi
Przy Tobie zawsze mi jej brakowało
Nadal nie mam jej dosyć gdy łapię Cię za rękę
I nie wiem czy nie jestem zbyt śmiały

Chodźmy w miejsca tajemnicze przepełnione
radości imieniem i nocnymi cieniami wiernymi jak obronne psy
tracącymi zbyt wiele w chwili
gdyby miały nas opuścić choćby na moment

Rękami złapaliśmy się drzewa przeznaczenia
ja w nie wierzę i w to że kocha się sercem
bo mózg wcale nie brzmi romantycznie
dla kogoś kto pała miłością i chce przebaczać.

W swoją stronę idę jak do tej pory
Tylko teraz moja strona jest taka jak Twoja.
Cel mam jedyny, nigdy się nie wydostać
Z pajęczyny naszej silnej miłości.

Złapałaś mnie jak czarna wdowa niezdarną muchę
Zaciekawioną pięknem nieznanych jej splotów
Uwiodłaś spojrzeniem znad jedwabnego wachlarza
Przymrużając jak kot swe czarne oczy.

Chcę trwać na ich uwięzi świadomie
W swym uczuć więzieniu mój strażniku
Cela miłości choć ciasna to własna
I sam skazuję się na dożywocie.




Ewusia1989 i Nieerealny


number of comments: 0 | rating: 4 | detail

wicherek1989

wicherek1989, 16 may 2011

codziennie od nowa

przez okno każdego ranka wpuszczam nowy dzień
czasem dopiero jego połowę
ale zawsze tym samym zapraszającym gestem
staję się przez to nudna
choć on mnie często zaskakuje

wczoraj choćby
miałam prysznic już przy oknie
dzisiaj solarium

codziennie wstaję zaciekawiona
to taki mój sposób na wstawanie
poranne rzucanie się w objęcia dnia
taniec boso na dywanie
szklanka wody na stoliku przy łóżku
do połowy pełna
wykrojona ja ze snu do dnia użyta
w wyklejance świata jako dziecko
zawsze je lubiłam

i zaczynam żyć
codziennie od nowa
zgubiona w sobie
nigdy nie wiem kim jestem
bo jaka jestem
jeszcze nie odgadłam


number of comments: 2 | rating: 3 | detail


10 - 30 - 100  






wybierz wersję Polską

choose the English version

Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1