Poetry

birczin


birczin

birczin, 22 august 2021

drive thru

znów uwięziony i pogrzebany
w szczelinach istnienia
rozprawiam
nad jakimiś tam

absurdami wszechświata

powiewają sennie
firanki dantejskie
w letniej monotonii ulicznego harmideru miejskiego
przy akompaniamencie

deszczu spokojnego
dotykają i łaskocą lico
kłamliwie zapraszają do spektakularnego wyjścia

Adamskiego
w stronę świat(ł)a


number of comments: 1 | rating: 0/3 | detail |

 


birczin

birczin, 13 june 2021

Zamknięcie

Będę
Twoim Wierszem
komarem bez ciała
myślami i przekazem
impulsywnie wgmerał między fałdy Twojej kory mózgowej

palcami moich fantazji
lepił fragmenty Twoich wyobrażeń

twarzą widniejącą na plakacie
z twoimi ukochanymi idolami

wklejonym w potylicę

obgryzał
nieskazitelnym uśmiechem
Cebie do białej kości

zostawiając po sobie włókna pożądania
i popsute zęby


number of comments: 12 | rating: 0/4 | detail |

 


birczin

birczin, 19 may 2021

obracany plecami

sądziłem
ucieczka
nie sądź byś nie był

okiem
oknem
otwartym

zamykam
tworzenie
bym nie był tworzony

stawanie
miękka krawędź równowagi
udręka zaciera

powietrze
stoi na baczność

powierzchnie
leżę na senność
nie ma

Prawdy rodzaju
żeńskiego skończyły
się bo można tak bez końca

słodycz rozlana we wszystkich kierunkach
w ten sposób nie sposób
się przemieszczać

planety barwa

jutro mam rozmowę z wszystkimi zaniedbaniami
polecam się na przeszłość...

tam wieje
w sieni złudzeń

grawitacja podejmuje rękawicą
lekcje z improwizacji

temperatura
i temperament

ryzyko
zapędów perfekcjonizmu
wszystko da

się jakoś
wy
ja
śnić


number of comments: 4 | rating: 0/4 | detail |

 


birczin

birczin, 18 may 2021

Przez cienie do gniazd

więc
zapomnieliśmy się
w splątanych zwojach
nawzajem nazywamy
włókna wspólnych snów
bezbłędnie wijąc ciepło

gdy
popełniliśmy się
szalenie spokojnie
by rozwiązać

supły
nici z oczekiwań

wisiał świt
nam pustkę
po cichu płonęła
pamięć

język światła
liże szare
popioły popołudnia
i komórki pełne listów


number of comments: 6 | rating: 0/5 | detail |

 


birczin

birczin, 7 may 2021

Na siłę

Potrzeba nieba
piekła nam gardła

potrzeba piękna
pękła nam garda

potrzeby nie ma
(i tutaj pauza)
nie być potrzeba


nie mieć
potrzeby
by
być


number of comments: 9 | rating: 0/4 | detail |

 


birczin

birczin, 24 april 2021

Śmiertelnie niepoważne

Stoi w maseczce nieznajoma dziewczyna.
Żadna knajpa w tym mieście
nie jest (jeszcze
już) czynna.

Klimat pomiędzy Cortazarem a Bukowskim.
Jaźń wypiera(ją) z gazetami kioski.
Szumy... uliczne sposoby bycia, niedopite rozmowy;
rachunki sumienia na kwoty co przyprawiają o zawroty głowy.

Praca: na postojowym, zdalna, albo dla kuriera.
Piątek, Świątek, Lewy, prawy, sierpowa niedziela!
Plany na ostatni weekend: spektakularne otwarcie Żyły.
Pobite gary same się pomyły.

Balety dywagacji.
Wysiadłam z twojego życia już dawno temu, tyle że na następnej stacji...
Jutro znów wykasujemy do siebie numery.
I tak jeśli dzwonimy, to do jasnej cholery.

Ego architektów: rezonuje żelbet rzeczywiście na każdym kroku.
Echo poetów: siły zbrojne nieprawdziwych myśli szykują nas do grobu.
Gra w klasy wielka płyta, trzeszczy w sypialni przedmieścia.
Grabiszyński z Osobowickim więzy zacieśnia.

Pani z kozikiem łazi od dechy do dechy.
Wczoraj niechcący nadepnęła na Czechy.
Niech no coś innego tu przyjdzie i nas porozpieprza.
Tylko nie jakaś tam pandemia pierwsza lepsza.


number of comments: 2 | rating: 0/5 | detail |

 


birczin

birczin, 2 april 2021

w mikrokosmos

z martwych w stanie
krytycznym skupienia zbliżamy
się ku kolejnej wieczności
dystansu zachować

na później
stare okruchy
zamiatam pod skórę
pochylany nad rozstępami

na mięśniach cudzych mieszkań

kapią wyobrażenia
o równoległych istnieniach
rozbłyski we flakach wszechświata

nasłuchujemy szeleści
tkanina czasoprzestrzeni

naprężoną membraną tkanki
rozciągniętej po małżowinie
ceruję kroki zimnego betonu

rozwijające na chrząstce
powtarzalności kalejdoskopu
zgubnego głuchego eonu

aż ubezpieczeniowy agent
w szał wpadł na pomysł
do jutra w nim tkwi nocne leżakowanie

potem otwieram to jak butelkę wina
wlewam w gardła nerwowe kłamstwa
robaki i dworce autobusowe ostatnie pożegnanie

purpurowy zegarmistrz światła

pewności nie miałem
w szybie odbijały się fraktale
przepustkę zacząłem wyciągać z kieszeni w poniedziałek
w razie czego wejdę z tobą

ale jesteś
jak skasowany bilet
w trybie natychmiastowym
na ustach wypalają się neony

konstelacji bez barwnego wyrazu twarzy

zazwyczaj pętla zamyka się nad ranem
ale reguły na to nie miałem
to znaczy jest
jakiś wzór na ścianie

wtedy otworzysz okno i nic się nie stanie
ciszy przeklęta geometria
odklejam się w niebyt
pandemiczny pobyt

materia przesunięta
o dwa miejsca w lewo
gryzie mnie w otchłań
łaskocze mi echo
bezbolesnych przemijań
na niebie nie zostawia

odcisków palców
w labiryntach papilarnych
linii


number of comments: 2 | rating: 0/3 | detail |

 


birczin

birczin, 31 january 2016

niewiersz

wyszedłem z ciebie
zmarszczone brwi
podtrzymywały jeszcze sufit
na którym stało
czysto na baczność
i do góry nogami
wtedy do pokoju weszło dziecko i powiedziało że wszystkich nas zamrozi
i będzie sobie siedziało samo w swoim lodowym pałacu
wyszedłem z ciebie dosyć późno
aż oknom wrosły skrzydła aniele między żaluzje
wyszedłem i zacząłem cię ubierać w namiętność
guzik po guziku
cię to obchodziło
tak szczelnie że
do grobowych
zaparło dech
a szron osiadał na piórach
a pióra osiadały na ramionach
a ramiona osiadały na klatce
a klatka osiadała na dnie pościeli
a ja wyszedłem z ciebie
i osiadłem na dobre
i złego nie było


number of comments: 6 | rating: 0/5 | detail |

 


birczin

birczin, 9 july 2015

ze smakiem zjadam odbiornik wielkiego brata

samotność
to troszeczkę nieprzytomność
i tu i tam
ość
 
która w gardle postrzegania
albo samotność
to takie samo cięcie się
świadomość
 
że rozcinasz w sobie myśli
i sklejasz collage 
a realizm
to troszeczkę bardziej brutalizm
 
a trochu mniej liberalizm
a wolność
to znów ość
poodklejały się fragmenty
 
pociętych wizji
nie jadam nic co ma oczy
telewizja i trans niedźwiedzia
przysługa lobotomia


number of comments: 4 | rating: 0/5 | detail |

 


birczin

birczin, 18 april 2015

chłopiec z zapałkami

piekło pękło
bo wpierw wyschło na wiór
wykradliśmy ogień spod kotłów
uratowaliśmy tylu zbrodniarzy
 
twoją miłością
a teraz pragnę z całego mózgu
abyś była dla mnie zła
niech nawet o tym nie wiem
 
bądź podła
najgorsza
niech piekło pęknie
jeszcze raz
 
a oni niech patrzą na nas
i niech palą się ze wstydu
aż zazdrość spopieli ich serca
 
ja będę pielęgnował mój ból


number of comments: 6 | rating: 0/5 | detail |

 



10 - 30 - 100  






Report this item

 

You have to be logged in to use this feature. please register