Poetry

Yaro


Yaro

Yaro, 14 may 2014

w podróż

ciągną się dni jak w wagony na wschód
nie ma nadziei
nie ma łez
przenika strach wychodzą dreszcze

nie bądź pewny długa droga
przejazd zamknięty
czerwone światło na ciężką pracę

wyciągasz dłoń po ostatniego kęsa
głód jakiego nikt nie pamięta tylko z opowiadań
choroby eliminują słabych celowa selekcja

wojna trwa niesie krwawe żniwo
na długo zapamiętasz
czas się powtarza żadna siła go nie zatrzyma

  patrzy słońce świtem
 scenariusze pisze proza życia
wojny  dziećmi nienawiści chciwych panów
cent więcej warty niż człowiek mały

w podróż na wschód
zabija mnie głód
przenika mróz


number of comments: 1 | rating: 3 | detail

Yaro

Yaro, 14 may 2014

nie przeżywaj

nie przesiąkaj światem
iluzja życia ułamkiem sekundy
przyciąga jasne myślenie

złe zawsze będzie nieodpowiednie
droga prawdy promieniem świtu
kochaj wszystko dobre
skąpany w miłości nie uciekaj

chowają myśli w słowa ubrane
chowają przed nami serca

prawda jest jedna
zapisane na zwojach

gliniane naczynie wody żywej
ugasi spragnione gardła

złe zawsze będzie nieodpowiednie
droga prawdy promieniem świtu
chwila na ziemi wieczność w niebie
nie przeżywaj chwała najwyższemu


number of comments: 1 | rating: 2 | detail

Yaro

Yaro, 13 may 2014

los niesie echo

karmieni jak niemowlęta
niepotrzebną wiedzą
każdy łyka standardy
podnosi poprzeczkę

życie jest tak proste
płynie jak chmury na niebie

stworzyli świat niewolników
praca do śmierci

bogaty się cieszy
biedny los tego co w to wierzy

na oślep w pośpiech
w wirze uciśniętych potrzeb
chwytasz wszystko
tonący kurczowo chwyta brzytwy


number of comments: 1 | rating: 2 | detail

Yaro

Yaro, 13 may 2014

nie bądź taki pewny

nie zdzieraj czasu ze ścian
na haku zawieś spojrzenia
obrazy wspomnień w duszy przyklejaj

wygięty leżysz .męczy deprecha
co świat może dać
prócz tabletek okrągłe krążki
ledwo mieszczą się w dłoni

kilku żyć nie masz choć wmawiają
człowiek wszystkim się zachłyśnie byle dobrze

idą dni krok po kroku
mijają noce bezpowrotnie
księżyc marznie na niebie

tkwisz w gównie po kolana
chcesz odebrać to co najlepsze
nie próbuj każdy ma swoje miejsce

do drzwi puka kostucha
nie ubrany nieogolony
naciągnij spodnie
gościa nie znieważaj
zrób kawy ze śmietanką
nadszedł czas będę kolejny


number of comments: 1 | rating: 2 | detail

Yaro

Yaro, 12 may 2014

nie daj się beznadziei

nie poddam swoich myśli analizie
przekraczam kręgi wytyczam drogę
która pójść mogę nie tylko przez dzień

asfaltowo betonowo trawniki przystrzyżone
na ławce kilku takich jak co dzień
łamią zasady spożywania tak między nami

nie daj się beznadziei za mną krocz
w zieleni łąk zapachem traw skoszonych
gaszę w sobie żar na zewnątrz płonę

układam każdy dzień by świetnym był
depresji stanowcze nie do parlamentu ze skargą
na niepogodę kalosze mówią mi

niedaleko zabawa skaczą pierwsi goście
nietrzeźwi z radości ze szczęścia
tak niewiele a można nieść los na własnych rękach


number of comments: 1 | rating: 5 | detail

Yaro

Yaro, 12 may 2014

oczami z ukrycia

jaki głupi
dławię się strachem
szukam w sobie siebie witalnego bohatera

lęk spętał serce ciernie wokół
mur za murem schowałem miłość

świecie dokąd pędzisz na zepsutym rowerze

nie mam sił by rano podnieść kości obleczone ciężarem
kolejny dzień boli jak otwarte cierpieniem drzwi

troszczę się o dzieci choć sam jak dziecko
przytulam do poduszki smutki

zniknąć na jakiś czas nie było by źle
uciekam przed światem on dopada mnie

idę drogą patrzą oczy tłumu
jak na ufo albo wydaje się mi

człowiek jest słaby słabnie siła miłości
w strachu wychodzę do pracy o świcie

niewolnikiem jestem we własnym ciele
nie pasuję do otoczenia ono mnie nie chce


number of comments: 0 | rating: 1 | detail

Yaro

Yaro, 12 may 2014

w dolinie cieni

czas żłobi bliznę w sercu
idę ciemną doliną
orły na szczytach prostują ramiona
nie lękam się niewidocznych cieni

w rzece gaszę pragnienie
obmywam dłonie z grzechu

ktoś zostawił ślady stąpam po nich
z nadzieją że dojdę do źródła jasności

długa droga cichuteńkie wycie
w krzakach czerwone oczy
nic mnie nie zaskoczy nie nastraszy
maszeruję całą noc nim świt zbudzi życie

odnaleźć szczęście odnaleźć miłość
bóg zamieszka wśród dobra uniesionych rąk
nie pozwoli nam się bać w dolinie cieni


number of comments: 3 | rating: 4 | detail

Yaro

Yaro, 12 may 2014

krople deszczu

pada deszcz moczy czubki drzew
listki myją mokre zielone płaszcze
po parapecie gra kap kap kap
spływają wolno po szybie

mokry cały świat

skąpany w kroplach idę śmiało
wybrałem się w drogę
z okien patrzą gapie
dokąd idziesz dokąd wieje wiatr

zatrzymały się ciężkie chmury leniwie nad nami

bez parasola łysa mokra głowa
cieszy ta niepogoda
uśmiechnięty w pół opięty
po kałużach tańczę skaczę


number of comments: 0 | rating: 2 | detail

Yaro

Yaro, 9 may 2014

ciepłe ognie

otuleni ogniem miłości w ramionach wiosny
zakwitły kasztany zakwitły jabłonie
obok siebie idziemy aleją przymierza

niepodobni jednak tacy sami
myśli twoje splątane z moimi myślami
w słowach ukryte wyznania szeptane nocą

nad łąkami pierwsze boćki zataczają kręgi
idziemy dalej życie otwiera przed nami drzwi


number of comments: 1 | rating: 1 | detail

Yaro

Yaro, 8 may 2014

łatwiej tak żyć

rozszarpały wilki dusze na strzępy
nie pozostało nic prócz kilku kropel łez

stróżką krwi zaznaczone ostatnie chwile
szare dni zatrzasnęły rozdział

strach zmieszany z żalem
co dalej
nie ma gdzie uciec przed dniem
snuję się jak cień w opiętym płaszczu

ulicami płyną sekundy. zatrzymaj mnie
na wieży ratusza czas chłodnym się stał

ptaki nie mają zmartwień łatwiej tak żyć
może mylę się w śnie wytrącę prawdę


number of comments: 1 | rating: 0 | detail


  10 - 30 - 100  






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1