Yaro, 25 september 2013
posadziłem drzewo
spłodziłem syna
świat na mnie się wypina
co takiego uczyniłem złego
pytam Boga
który słucha gdzieś daleko
na wysokościach
czas wypełnia puste miejsca
krok do wieczności
krok do gniewu
płonie świeczka
wmawiają że źle się prowadzę
chcę żyć zgodnie z zasadą
palcem na mnie wskazuje czas
dłuży się dzień jestem cieniem
drzewo życia rozwija się we mnie
syn odpłynie z portu
zostaną wspomnienia
i ta niedopita wódka
kawałek śledzia
bóg słucha a lud podły
gorszym się staje
Yaro, 23 september 2013
strach ubrany w stare łachy
dręczy
zabiera uśmiechy
dreszcze pokrywają duszę
serce kołacze o pomoc
zewsząd smród
przenika do łzawych oczodołów
spalone nadzieje nabierają barw ciemnych
w ustach sucho
woda smakuje goryczą
zimne dłonie nie chcą więcej
nabrzmiały opuchnięty brzuch
wypchany jak wór z demonami wieku
pieśni zza grobów zgnilizna
na głowach popiół
za późno
nie zawrócisz kijem
dobry czas minął
dobry człowiek zginął
skończył się dzień
szary prochowiec
trzymał w dłoniach
Yaro, 22 september 2013
widzę cię jak przez szybę
deszcz gra po parapecie
strumienie łańcuszków
kilka kropel kilka łez
dla ciebie
szkiełka okopcone czasem
kolejne zaćmienie w głowie
planety ustawione tak jak
należy
biegnę na koniec dnia
kładę rękę na ramieniu
słaby chowam się we śnie
jutro
rozpocznę nowy rozdział
miłe słowa kamufluję
radością napompowany
trącam struny życia
na razie pa
wracaj długo nie wytrzymam
Yaro, 21 september 2013
dzień tapetą
wklej w płaty mózgu
słoneczny krajobraz
w oczach park
mieni się zielony świerk
jesion złoci jesienią
szelestem liści uniesiony
biegnę
za senną wizją przyszłości
jesteś zorzą na mym niebie
krok w krok na jawie
w nieustającej zabawie słów
pragnę zobaczyć łzy szczęścia
w blasku gwiazd księżyc gaśnie
blady policzek jak cień powiek
przesuwa wskazówki z czasem
Yaro, 20 september 2013
na rozkaz przestanę stać
baczność zmieni twarz
w obliczu ojczyzny poznasz kraj
zielonych myśli
wywalczysz wolności smak
słowem nie pięścią
zatkasz różą lufę
na karabinie kurz
czas klawiatury
wojna w cyberprzestrzeni
podaj numer imienia
mówią nadeszła bestia
z plagą komarów pluskiew
istnienie unicestwi nowa era
widzę cię na kamerach
Yaro, 20 september 2013
słowa ostre tną przestrzeń
między skórą a ciałem
krew strumieniem
wypływa na powierzchnię
ostatni zaczerpnięty oddech
odbija się echem w ciasnym pokoju
łzy moczą stary tapczan
pod
ścianą sterczysz jak lampa
telewizor zamilkł
cisza jak na pogrzebie
nie ma nas nie ma ciebie
Yaro, 19 september 2013
z żale żegnam sprawy
czas pokryje biurko warstwą pyłu
wyparuje
atrament zmieni się jak plastydy
z siłą sublimując
biel razi w oczy na papierze
pieką usta od nadziei
pęknięte lustro
posklejam za siedem lat
kij w dłoni ściskam aż sok płynie
daleka droga kręta zakręty
wrócę zimą
ulepię z tobą bałwana
Yaro, 19 september 2013
niezbadany labirynt twego serca
wspinam się na dach miłości
próbuję nie mam szans
by lepszym się stać
pamiętam mówiłaś mi
że rozsądnie rozstać się na amen
czy to nie cios dla miłości
poświeć się dla osoby
kocham cię jak życie
niezdobyte serce
twarde robi się na nie
teraz wspominam
ciekaw co u ciebie
jak układa się twój mały świat
na zawsze ty w sercu jak sen
jak rybak po oceanie miłości bujam się
czytaj czasem moje wiersze
uwierz w proste słowa
Yaro, 19 september 2013
nie potrafię znaleźć miejsca
piękny dzień
w pełni korona słońca
nie czas na miejsce
szukam znaków na ziemi i niebie
pobudzony biegnę drogą
prostą jak linia życia
wyryta na dłoni jak blizna
zrozumiałem
że tak naprawdę
jestem całkiem sam
czekam na miejsce
by odpocząć
przeczekać zły czas