Yaro, 10 september 2013
serca biją w piersiach
dzwony w kościołach
miłość niosę
w objęciach twoich powiek
słowa zamuruję na szczycie bólu
zmazać grzech sprzed lat
unieść dłonie ku niebu
drewniany krzyż
przytwierdź mnie gwoździami
umieranie jest dobre
tylko czas musi podpowiedzieć
czy to już
czy dalej trzeba biec
Yaro, 9 september 2013
na pólkach pocałunki
na firanach twoje imię
ciebie tam nie ma
odsuwam zasłony
przychodzę
całkiem boso
stoję
na drodze znaki nie znaczą nic
w kasie kilka słów podziękowania
na ramieniu twoje łzy
mokry wracam jak w reklamie
miłość za parę groszy
nie jetem dobrego serca
wciąż kocham te wystawy
jesteś tylko manekinem
kukłą w teatrze marzeń
Yaro, 9 september 2013
życie
wolność niosę
jak w wiadrze wodę
zrodzony ze źródła miłości
na brzegu ułożę
ze snów kilka obrazów
pamiętam
czas
walki dobra ze złem
teraz śnisz sen o błękitnych polach
zielone łąki pachnące sianem
skoszone wczesnym świtem
życie jak układanka
nie potrzebuję nic
prócz modlitwy ciepłych słów
nadziei na przyszłe dni
Yaro, 8 september 2013
płaczę
łzy żłobią koryto w ziemi
płyną potoki gna prąd
gorzko na sercu
porzucony
suchy liść na nawietrznej
plączę się w alejce marzeń
wspomniane chwile
zabija czas
nas obok siebie brak
los kołem toczy głaz
szczyt nie daleko
i tak trzeba spaść
potrzeba spraw
nie sprawdzam kart
Yaro, 8 september 2013
dzień dobry witam cię
każdym słowem gestem
uśmiecham się do słońca
promień pieści ciało
opala skórę białą jak pergamin
ktoś narzeka bo ma za mało
mi wystarczy kilka słów
to co mam niewiele a cieszy
kilka słów miło by było
przeżyć piękne chwile
przez życie przejść
całkiem boso bez tęsknoty
za tym co się straciło
każdy dzień coś nowego
niesie jak listonosz
czytam życia sens
Yaro, 7 september 2013
wymięci
oczy pełne tęsknoty
krążą po okolicach
skazani
na parki
na ławki
na dworce
jak im pomóc w jaki sposób
każdy kowalem losu
każdy może żyć
jak chce
świat mruży oczy
przemyka drzwi
oni wiedzą
o co w tym chodzi
mają czas na wszystko
dużo piją
dużo myślą
chodzą głodni
dziury u spodni
śpią gdzie bozia da
zapachem mogą strącać gwiazdy
znam kilku z dworca Kraków -Główny
mijałem ich
gdy na przepustkę
rozkaz dostałem
teraz jest daleko ten ktoś z brodą
w pamięci słowa nie bądź kaleką
nie płać złodziejom
Yaro, 7 september 2013
idę nietrzeźwym krokiem
droga prowadzi donikąd
łykam z butelki krople
trochę wina wystarczy
by zapomnieć o istnieniu
każdy dzień taki sam
wychodzę z siebie
wychodzę z ram
pod sklepem pejzaż jak z żurnala
kilku żuli bełkocą
nietrzeźwy nie jestem inny
obsikane nogawki świadczą
o dawce napojów wyskokowych
wlewam w siebie mówią że wolność
zniewolony otrząsnąłem się w porę
porzuciłem precz mamonę
nie piję tak jak lubiłem