Yaro, 18 september 2013
spotkałem ciebie
na dworcu w Krakowie
spotkałem się nasze dłonie
nic nie mówiłaś
też nie mogłem nic powiedzieć
nasz pociąg
przypadkiem pędził
w tym samym kierunku
jak wspaniale mieć przy sobie
kochaną osobę
tak przypadkiem
spotkać się wypadło
pędziły koła
stukot
szept twoich słów pieścił uszy
widziałem jak mi zazdroszczą
nam siebie jest za mało
nazwałaś mnie mój miły
bo nie znałaś mego imienia
powiedziałem skarbie
to ci się spodobało
pocałowałem cię po raz pierwszy
serce w piersi pikowało
a mi było mało
Yaro, 18 september 2013
wystarczą kwiaty
kilka słów modlitwy
niespokojny dzień
pada deszcz
wiatr zamiata liście pod dywan
samotny cmentarz
wypełniony smutkiem
na policzkach słona łza
jak na liściach rosa
płoną znicze
wiązanki na stosie
wiatr porusza wstążki
krótkie formy znaczą tak niewiele
współczucie kilka słów
nie wrócisz już
Yaro, 18 september 2013
nie ujarzmiony
w ciągły pędzie
nie zatrzymasz go na zakręcie
idzie
biegnie
nie zamknięty jak puszka pandory
pokazuje każdego dnia inne obrazy
nie wiesz kiedy się skończy
by przez wieczność z nim za rękę biec
zwróć uwagę na starszą panię
ona wie dokładnie co się stanie
wszystko jedno
owinięty wspomnieniami
napasiony
przeliczam
nic nie wychodzi
Yaro, 17 september 2013
stelaż rozstawiony popękane słoje
zabrakło farb płótno jakieś blade
nienaciągnięte jak struna w gitarze
maluję słowami świat sprzed lat
przy tym gra płyta winylowa
porysowana jak moja głowa
rzadko tam zaglądam
nie grzebię we wspomnieniach
przez to nic nie zmienię
historia jest ważna ma wpływ
na zdarzenia powtarza ten sam scenariusz
kto przyjacielem a kto wrogiem
namaluję słowa wyryte na murach
na ścianach obozów na dechach
kilka włosów kawa z fusów
głód aż boli namaluję pejzaż
narodzin i śmierci jak odchodzisz
Yaro, 17 september 2013
gdy zawołam myśli
jak gołębie z dachu
sfrunął wydziobią wyczyszczą
gruchaniem uspokoją nerwy słabe
słowa nie mieszczą się w ustach
wolna głowa
głowa pusta
jak kapusta
twarda i nadęta
gdy zawołam ciebie
rzucisz wszystko
przybiegniesz
bo nie wiesz
jak kocham
niespokojne spojrzenie
myślę sobie myślę o tobie
wiernie czekasz
płyną dni ukradkiem
nadejdzie chwila
nadejdziesz
jak ja nadchodzę
jeszcze brodzę w myślach po kostki
z gołębim sercem wyskoczę
Yaro, 15 september 2013
wymodlony oczekiwany w proroctwach
powstań ludu młody
stworzony z łez i krwi zmieszany z prochem ziemi
z miłości. matek mlekiem karmiony
co świńskie mięso je nienajedzony
przez świętych błogosławiony
królom korony z głów nadchodzi cud nad cudy
klękają przed nim narody
oto dzień gdy spadną głowy
oszukany narodzie podnieś czoła
miecz od Pana chwyć w dłonie .siecz plemię niech spadną korony. kościoły niezgody płoną .zboczony sam skróci sobie głowę
na pętlach wiszą nienapasione oczy
nadchodzi dzień mroku i zła
z metalem w dłoniach jakże silnych .krwi spragniony
Yaro, 15 september 2013
plotki krążą jak ptaki po niebie
wybrali mnie na ośmieszenie
nie są lepsi zło z ich ust
płynie wodą jak wąż
sępy głodni mego życia
nie ma gdzie schować wzrok
nieszczere uśmiechy niosą
w krwawych dłoniach
źle żyć źle myśleć
każdy dzień cierniami usłany
każdy oddech jak szloch
kto im powie że jest źle
fałszywa przyjaźń
kwitnie jak chwast
w zbożach przygłuszając
w zarodku dobre życia chwile
Yaro, 13 september 2013
odleciałeś
jak chciałeś z ptakami
w kierunku jasnej gwiazdy
z południa dziś rano wiało
ciepły powiew wzmocnił skrzydła
w lesie echo
odbija się od szarobiałych brzóz
teraz modlitwy kilka słów
nie wrócisz jutro tu
zabrałeś marzenia
kilka nie ważnych spraw
spoczywaj w pokoju
sąsiad
pamiętam
zawsze będę
(dziś trzynasty i piątek)
Yaro, 11 september 2013
życie
drogą w prawdzie
śmierć
kładką do wieczności
przedwczesna
prowadzi do łez
zło kusi sumienie
przytacza
z odległej przeszłości grzech
za który płacisz
nie bądź łykowaty
nie przyjmuj zapłaty
opłacasz śmierć
lecz na druga stronę nie da się przejść
nie próbuj na skróty