sam53, 14 january 2026
och sypnęło dzisiaj śniegiem po ulicach
po trawnikach po parkanach i po kioskach
wiatr się zerwał znów gałęzie rozkołysał
cóż że środa - nic wielkiego - matko Boska
nawet ładniej że tak powiem - wszędzie biało
w telewizji coś mówili o zamieci
mnie tam cieszy że słoneczko rano wstało
no i sannę wreszcie będą miały dzieci
wszak pogody nikt z nas wyżej nie zamawiał
chociaż prezes tak jak zwykle nie dowierza
nawet zimie kiedy śniegu spory zapas
a sypnęło równo wszystkim po kołnierzach
i tym z lewa i tym z prawa bez wyjątku
taki urok każdej zimy taki zwyczaj
a ja chciałbym tak powiedzmy bliżej piątku
żeby śniegu nawet ruskim nie pożyczać
co tam prezes - niech pilnuje swego kota
manna z nieba to nie prezent - to zasługa
powinniśmy proszę państwa ten śnieg kochać
jak szeroka nasza Polska i jak długa
sam53, 13 january 2026
zostały wiersze i chaos w zeszycie
wyrwane z marzeń krótkie chwile szczęścia
nasz czas wiosenny - miał przyjść a nie przyszedł
jak letni uśmiech i jesień w objęciach
z kolejną zimą na skrzywionym grzbiecie
z widmem miłości poddanym ułudzie
z poranną kawą gdy zbudzona przestrzeń
w ciągłym zwątpieniu co przyniesie później
tak jak życzenia ile już ich było
w milczącym echu w drodze po wspomnienia
w których na skrzypcach wciąż gra pierwsza miłość
chociaż orkiestry od dawna już nie ma
sam53, 8 january 2026
taniec zaczyna się w duszy
gdy twoje ciało przy moim
kiedy melodia chce wzruszyć
a dźwięk na palcach już stoi
gotów zakręcić w objęciach
lub między frazy się puścić
w nieznanym słowie zaklęcia
by w rytmie walca powrócić
spełnieniem jedną muzyką
w gwiazdach błyszczących spokojem
w źrenicach w tańcu donikąd
jak zakochani we dwoje
sam53, 6 january 2026
zaparz zieloną herbatę
napój bogów o słonecznym cierpkim smaku
napar przy którym myśli wędrują blisko ciebie
gdy w małej filiżance świeżość nabiera koloru
a nasycone wilgocią młode listki usuwają zmęczenie
mgiełka cejlońskiego aromatu budzi zmysły
by na końcu języka
tam gdzie kubki smakowe są najwrażliwsze
jawić się czymś doskonalszym od pocałunku
przynieś mi w ustach choć jedną magiczną kroplę
sam53, 5 january 2026
jakiś nie dotyk prędzej pocałunek
myśli o tobie zagubione we śnie
w zieleni liści wiosna do nas frunie
zmysłowy obłok nie czułem go wcześniej
kwietnej miłości kiedyś ty kwiatami
wonią konwalii gdy otwieram okno
zapachem maja gdy między wersami
słowa w bukiecie stają się pieszczotą
najczulszym szeptem zaplątanym w ciszę
gdy błękit nieba opada w ramiona
a wiatr chciał nie chciał epilog dopisze
zapach kobiety gotów mnie pokonać
sam53, 1 january 2026
słońce zachodzi tak jak wczoraj
wiatr drobnym śniegiem bieli drogę
zmierzch mgłą obrasta - przyszła pora
na przedwieczorny nocy powiew
z mrozem stygnącym na policzkach
z iskrzącą szadzią gdzieś na płotach
snem który chciałbym dziś zapisać
gdy echo wciąż powtarza - kochaj
z modlitwą choćby naszych cieni
z miłością która na nas sfrunie
nim słońce zajdzie nim się ściemni
pocałuj - lubię gdy całujesz
sam53, 1 january 2026
świta jak co dzień - nuta w nutę
cisza dobija echo wspomnień
niebo za oknem mgłą zasnute
zima w nokturnach i odwrotnie
próbuję w życiu sens odnaleźć
czasami z duszą na ramieniu
z wewnętrznym strachem a co dalej
gdy czas przeciąga się w milczeniu
sen też mi przeszedł w środku nocy
jak myśl samotnie obok łóżka
i choć depresji nikt nie prosił
z ciszą buszuje na poduszkach
sam53, 28 december 2025
Ze słów niejedno mi się śniło
dwa najpiękniejsze ciągle we śnie
gdy mówisz kocham słyszę miłość
i choć tak późno - dla nas wcześnie
na pocałunki które łączą
gdy warga z wargą chce się spotkać
słowa do siebie lgną - czy zdążą
tym najwłaściwszym choć raz zostać
ze wszystkich jedno mi się śniło
dwa najpiękniejsze ciągle we śnie
gdy mówisz kocham słyszę miłość
i chociaż późno - dla nas wcześnie
na słowo które cieszy jeszcze
gdy słońcem wita nas poranek
kiedy pragnienie siebie w szepcie
rodzi cudowne zakochanie
niejedno słowo mi się śniło
dwa najpiękniejsze ciągle we śnie
gdy mówisz kocham słyszę miłość
i choć tak późno - dla nas wcześnie
sam53, 28 december 2025
czasem o sobie przypomina
nawet gdy ginie w szarym tłumie
czasem się kończy nim zaczyna
chociaż czy każdy to zrozumie
że trzeba dla niej skoczyć w ogień
albo wejść tam gdzie wejść nie warto
zgubić niejedną prostą drogę
i zgasić światło - dawno zgasło
dać jej coś z siebie ofiarować
ale broń Boże nic na przekór
ostatnią w pierwszą zmienić - zobacz
jak wypiękniała w moim wierszu
sam53, 26 december 2025
i znów dzień przeszedł jak kot za piec
spełniony księżyc szarpie chmury
gwiazdy śpiewają noc niebawem
sen też się zjawi - nie wiem który
.
dawno nie było z aniołami
chociaż ostatnich nie pamiętam
lubię śnić razem kiedy sami
jesteśmy z sobą całe święta
.
kiedy z choinki tak jak z lustra
spływa twój słodki pocałunek
i piękne słowa masz na ustach
piękniejszych nie ma
powiesz później