Yaro, 24 października 2020
nie odwracaj się od lat które przeminęły
przez chwile byliśmy razem
jak na drzewie liście
pamiętasz szelest jesieni
skrzypiała
smyczek po strunach skrzypiec
babie lato oplatało cienką nicią rzęsy
słońce za jeziorem schowało koronę
płonęłaś w ramionach stęskniona
czasem wspomnij o mnie
jestem chłopcem
sercem w tęsknocie
Marek Gajowniczek, 24 października 2020
Nauczono nas posłuszeństwa.
Konieczności schodzenia z chodnika
i w torebce (dla bezpieczeństwa),
wynoszenia gróźb do śmietnika.
.
Nauczono nas skłonów do ziemi.
Uważnego, spuszczonego wzroku.
Żeby mędrcy - do władz wyniesieni
mogli sprzeciw mieć na widoku.
.
Nowe drogi, pomiędzy słupami
są bez przerwy monitorowane,
a uśmieszki pod maseczkami
od przechodniów dystansowane.
.
I powinni pozostać w swych domach
zwolennicy lat siedemdziesiątych.
Dziś im smartfon zastąpi bankomat.
Nagra zmowę rozmówek pokątnych.
.
Niepotrzebne stany nadzwyczajne,
gdy są strefy żółte jak żonkile.
Na czerwono je służby tajne
przemalują niebawem... za chwilę.
.
Wirus ma już zjadliwość globalną
i odbiera wolność pod rygorem.
O nadzieję na życia normalność
prosisz szeptem paciorków wieczorem.
Nauczono nas posłuszeństwa...
Nevly, 24 października 2020
wierzę w ostatni sen
ale nie wierzę w święty spokój
lecz kiedy zostanę świętym będę zły
znam się trochę na bajkach z kliszy
ale to jeszcze chyba nie wszystko
introwertyk reprodukuje człowieka
a ty pocachontas tylko pozwól
a spokojem domu wkroczmy w marzenia
po naszej stronie
oczu kiedy życie usłane górami
a my tacy zakochani w naszych dzieciach
nigdy już nie będziemy nie sobą
hermetycznie zamknięci
Nevly, 24 października 2020
z podwodnej bramy
otwarta na oścież wysyłasz sygnały
kapie z ciebie i ze mnie też
bo też
nurkując w tobie jak nigdy
otworzyłem się ...
jesienna70, 23 października 2020
tutaj królują rdzawe liście
wyścielają dębowe aleje
i lgną do stóp niczym wierny pies
czasem pada deszcz
czasem mleczno gorzka mgła
osiada na źdźbłach trawy
płomyki tańczą na wietrze
ledwo rozpraszając cienie
zaległe wśród granitów
krzątam się gorliwie
oskubuję zwiędłe płatki
wymiatam z desek drobiny piasku
byle tylko nikt nie zobaczył
jak mi z tęsknoty
drżą ręce
Marek Gajowniczek, 23 października 2020
Pan Prezydent osobiście skontrolował,
czy się wirus na stadionie gdzieś nie schował?
Czy trybuny są dokładnie przewietrzone
i czy nowy powiew zdrowia czuć ozonem?
.
Telewizja nas potrafi szybko leczyć!
Wszyscy widzą i nie może nikt zaprzeczyć,
że wdrożono i zrobiono, co możliwe,
by leczenie wyglądało, jak prawdziwe.
.
Z naszej strony - wdzięczność winna być dozgonna.
Naturalna, niekosztowna jak Madonna,
bo to nie jest żaden teatr pani Jandy.
To wysiłek finansowy propagandy.
.
To jest program pod osłoną Ambasady!
Kto próbuje cenzurować - nie da rady!
To z zarazą Pojedynek Narodowy,
w którym Chorzy chcą pokonać Zdrowych!
Towarzysz ze strefy Ciszy, 23 października 2020
Okiem stratega widziane
Wiersze zginają karki
W kłąb kolczastych pętli
Zdatnych do obrony okrężnej
Wspiąć się wyżej i mocniej
I wbić się spojrzeniem
We wszystkie fale
Stojące u progu
Wąwozy przemilczeń
Ktorych sforsowanie zmieni
Bieg zdarzeń bieg świata
Bieg ziemi
Popiół ze szlamem
I proch linii wytartych
Gdzie akurat odparto atak
Krytyki prewencyjnej
Rozsypać tam gdzie
Głowy przeoczone kwieciście
Wzbiją się lasem ku słońcu
Prawd niedopowiedzianych
Z trzaskiem zamykane tomy
Jak preludium kaskad krwi
Z podciętych gardzieli
Pretendentów do autorskich errat
Brak jest moim pasterzem
I nikt nie będzie mi Panem
Yaro, 23 października 2020
lubię rap jestem młody
lubię dziewczyny wygody
nadszedł czas życia z zapomogi
słowa proroka zasłania maska
kolejny dzień ze szklanego obrazka
z ust wyplute zdania
nie jestem sobą za dnia
nocą włóczę się po ulicach miasta
szukam cię czytam słowa
rzucam obrazy na mur
miasto umiera powiedział prorok
każdego dnia każdej nocy co rok
zasypiam głęboko na uszach z muzą
zaprzęgasz się do roboty jak wół
upadamy na kolana by wstać
upadamy by walczyć walka w nas
wiara naszą siłą miłość kruszy lód
z serca płynie siła w głowie plan
nie zostawię cię
nie zostawię spraw przed nami
kocham braci i siostry
czy deszcz noc czy dzień
nie poddam się bo
nie jest jak powinno być
Robert Hiena, 23 października 2020
W ciepłym zapachu
światła księżyca.
Cichym szelestem
zimowych liści
fantomowych
przysiadłem na skraju drogi.
To wszystko wydaje się
znacznie lepsze, w głowie
wepchnięte
gdzieś w komfort
...
Błoto z butów nigdy nie zejdzie,
zniesione z lasu, do którego
boję się wyruszyć.
Misiek, 22 października 2020
Kapłan na mszy powiedział :
,,dziś z zalewu koło Włocławka wyłowiono…,,
po czym dłonie złożył
do modlitwy
słów nie dokończył
w wielki szloch zamieniony chóralny śpiew
Ojcze
powróciłeś do nas wtedy
ręce skrępowane sznurami nienawiści
do nóg dołożyli zimne kamienie
na szyi zaciśnięta pętla
cena była jedna za Twoje milczenie
na konsekrowanej sutannie skrzepła krew
,,nie dajcie się zwyciężyć złu
bądźcie w czynach swych zawsze czyści ,,
znowu nadszedł ten czas
aby obudzić się z koszmarnego snu
ale to nie była tylko senna mara
i nie umarła w sercach ludzkich wiara
bo ona jak nadzieja jest nieśmiertelna
a wraz z nimi miłość do człowieka
którą każdy w darze dostał od Boga
w piersi niech każdy dzisiaj się uderzy
co pozostało po Tobie Ojcze Jerzy
czy tylko jeszcze jedno wspomnienie
ostatnia homilia
u świętych polskich braci męczenników
ostatnia przestroga
zanim ruszyłeś na przeznaczenia szlak
życie wiedzie przez nieskończone zakręty
tam gdzie na każdego czeka
prawda
Ojcze
dziś patrzysz na Polskę z ołtarzy i pomników
i powrócisz raz jeszcze
na łono Ojczyzny
lecz jako Jerzy
nasz święty
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.