bosonoga - Gabriela Bartnicka, 23 lutego 2019
Krakanie stu wron
obłoki pociemniały
grom w miejscu słońca
Lilia złamana
wiatr rozsypuje płatki
pod mrocznym niebem
Echo wśród jezior
głosy drapieżnych ptaków
pliszki w szuwarach
Rosa na listkach
kotłują się padalce
w biskupich barwach
Michał Heluszka, 22 lutego 2019
rozgryzłem wszechświat
ale gdybym zaczął o tym opowiadać
to byś prosił bym przestał
więc powiem ci
że lubię czuć chleb na dłoni
lubię kiedy czytają go moje neurony
nie pogadamy
sorry
Sztelak Marcin, 21 lutego 2019
Anachoreci
mają liczne objawy przekarmienia
błogosławieństw.
Aż do wzdęcia, co może się skończyć
nieprzystojnym zakończeniem
kariery.
Nawet u samych bram,
jeszcze przed wieczornicą
na oścież otwartych.
Teraz pozostała tylko pozycja oranta,
bo nadmiar pokory szkodzi
na kolana. Niezbędne na drodze
do Canossy albo innego miejsca.
Tak zwanej pokuty.
Co podobno uwzniaśla, ponad poziom
przeciętnego zjadacza
modlitwy.
Zwanym człowiekiem
i tym podobne inwektywy,
w ten deseń.
Sztelak Marcin, 20 lutego 2019
Materializuje – pewnie wiersz, lecz posłuchaj:
totalna posucha, susza
twórcza,
gardło schnie i tusz w drukarce.
Czytaj – nierówna walka z naturą,
na szczęście martwą
jak kłoda albo deska
na trumnę.
Aaa, zapomniałem – nie umrę póki
żyw będę.
Jeśli będzie inaczej szlag trafi
poezje.
Niedorobione, ale i tak
megalomania, upiorna. Szczególnie
po zgonie
straszenie już umówione z siłą wyższą
z dolnych rejonów. Normalnie
w opór oporu – tytuł zastępczy
miast trywialnej puenty.
sam53, 20 lutego 2019
nie pamiętam jej bez kapelusza
zawsze z pochyloną głową
z resztką uśmiechu w kącikach
wyobrażam ją sobie w lustrze
może bardziej dostojną w czarnych pantoflach
na podwyższonym obcasie
z przeceny - miały pasować do wszystkiego
wychodziła w nich na deszcz i na ulicę
ileś razy za mąż - zawsze wracała
zawsze w tym samym kapeluszu i pantoflach
ona jedna znała przejście w murze za domem
tylko ona wiedziała gdzie leżą wszystkie nasze rozprute lalki
w sekrecie zostawiła trzy słowa
a przecież żeby wyjść z lustra
trzeba znać całe zaklęcie
Marek Gajowniczek, 20 lutego 2019
Nie czynił z tego tajemnicy.
Kupił!
Za miskę soczewicy
I stał się już Nabywcą Praw.
Akwarium to jeszcze nie staw,
Choćby i w Centrum i w Warszawie.
Właściciel zawsze jest na prawie!
A samego ministra córka
Zarządcą może być podwórka.
Zwłaszcza, gdy głos jej spod trzepaka,
Jest donośniejszy od śpiewaka!
Sąd do jednego dojdzie wniosku,
Że wszystko było po żydowsku,
A nie uznaje praw nabytych
Dziedziczony antysemityzm
Wyssany w mieście z mlekiem matek!
I mniej tu chodzi o zapłatę,
A bardziej o szczegółów parę
Historii uszytej na miarę.
Yaro, 19 lutego 2019
gwiazdy wokół nas
na ustach nienawiść
wywożą daleko
kominy drogą ucieczki
szubienic las gilotyny błyszczą
szare życie ciężkie nienormalne
wilki wokół w twierdzach knują
niosą krzyż klękają
skraść chcą moją duszę
we mnie siła wiara
Bóg Wielki pokona zło w człowieku
demonów swąd siarka proch
w krainie mlekiem i miodem płynącej
sam Bóg przechadza się po łące
dzieckiem będąc wspominam czas
płynęliśmy rzeką na granicy nieba i ziemi
nasze dusze należą do Boga
Bóg wyłoni prawdę bez przyczyn
mięsem z sexem cierpienia krew
łzy smutny obraz dni
na szyi kamień dla nich
ogień pełen jasnych płomieni
w otchłani wieczny
absolutny koniec
Sztelak Marcin, 19 lutego 2019
Ciemno jak w grobie
– światłość wiekuistą wyłączono
z powodu wzrostu cen energii.
Także elektrycznej.
W stanie wyższej niezdolności
do czynów uwłaczających poczuciu
dobrego smaku ograniczamy się.
Do pełgającego znicza.
Ostatni ogarek wygasł gdzieś w okolicach
minionego święta szarego płaszcza.
Powieszonego w szafie pomiędzy molem
a ekshibicjonistą.
W domu tego ostatniego już nie wspominają
o sznurze – jak nakazuje przysłowie
oraz wyraźny ślad krawata.
I już można odhaczyć pierwsze zdanie
z całego ciągu znaków.
Wypowiedzianych głuchym głosem
i kompletnie po omacku.
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.