Poezja

Yaro


Yaro

Yaro, 2 grudnia 2014

dzień za dniem

dotykam palcami lazuru dnia 
chłód szary przez szkła nabrzmiały od mrozu
drwa płoną w kominku
pies warczy drapie w drzwi 
 
biały puch pokrył pola i łąki
biały dym idzie przed siebie
 
zające przy miedzach zawinięte 
w stulonych uszach nasłuchują kroków
 
dzień blady od zmartwień grzeje dłonie przy herbacie
delikatny dotyk muśnięcie warg
kostka cukru rozpuszcza powoli napięcie
stres spływa po rynnach
w myślach twoja postać jak królowa zjawiskowa pani zima
 
senny dzień nie mam nic i nic nie pragnę 
spokój na niebie słońce jedną z gwiazd
okryty tajemnicą walczę każdego dnia
w lustrze jakby inny ja mróz ściska 
drzewce palcami wbite sterczą z pokorą 
 
dotykam lazuru dnia w oczach diamenty jak łzy


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Yaro

Yaro, 1 grudnia 2014

do Ciebie

duchem niespokojny przed Tobą na kolanach
skulony jak pies z pokorą
uszanowaniem świętości 
 
ze skowytem wypowiadam słowa modlitwy 
przyjdź Królestwo Twoje
nie ma sensu czekać 
 
życie nie jest życiem zwykłe siłowanie
chleb nie jest chlebem który jadłem w Kanie 
wino na siarze podróby niczego nie warte
 
w jedzeniu i piciu chemia zniewala zaraża rakiem
onkolodzy rezygnują z mojej terapii 
 
przyjdź Królestwo Twoje
nie ma sensu czekać 
cierpienie cierniem w sercu niewinnych 
ludzie dobrej woli bez nadziei
  skomlę do Ciebie


liczba komentarzy: 1 | punkty: 3 | szczegóły

Yaro

Yaro, 1 grudnia 2014

to nie może być ten sen

w symetrii snu 
nadziewam pamięć 
uderzam w ścianę 
ściskam pościel
 
zły sen utkwił jak cierń 
serca stukotem o dzień
czarny zły omen boję się śnić
 
przytulony wciskam głowę w poduszkę
 
jak w duszy żal sumieniem przybity do bieli 
 
równoległe światy jak noc i dzień
w jednym ciała w drugim duchy bezszelestne


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły

Yaro

Yaro, 30 listopada 2014

jak głupiec

wypatrzone oczy jak węgle
ogarnięty smutkiem świat mały
kilka prezentów wspólna zabawa
miłe gesty gorzka czekolada
 
z tęsknoty serce przekute gorzkimi słowami
pajęczyn raj oplata bluszczem komórki szare
na zewnątrz nieprzyjemnie wieje bezsilnością
 
wspomnienia pokryte książkami
płaszczem kurtyn ciężkich kilogramy
 
w objęciach dni zaniepokojony swą przyszłością
popijam ból herbata ziołową 
radośnie ścieliły się soboty
wracałaś ze studiów wykład murowany
mądrzejszy człowiek po szkodzie
sam toczę zapamiętane chwile w okrągłej od żalu głowie
 
człowiek zniewoli w uścisku miłości skonasz 
w swojej samotni przy telewizora szarym ekranie


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Yaro

Yaro, 28 listopada 2014

na zawsze razem

jak deszcz po szybie płynę 
jak ogień trawię ciebie
 
nie wątpiłem
w nasze wieczne istnienie
 
nie zbłądziłem
gdy nocą szedłem 
gwiazdy prowadziły jak natchnienie
 
na ścieżce strach kosmaty uciekał
bez szansy na odpowiedź 
 
patrzyłem prosto w oczy by ujrzeć twoje serce
stęsknione jak dzień po nocy
 
połączyłem oddechy wiary pierwiastkiem
chwile idą parami po drabinie marzeń
 
do szczęścia potrzeba drugiego człowieka
zawsze razem raźniej wesoło
w radio miłe słowa na dzień dobry


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Yaro

Yaro, 28 listopada 2014

przebudzenie nocy

okryj namiętnością 
pocałuj ze szczerością serca
 
duch radosny tej nocy
zbudził zmysły do miłości
 
nie odchodź jak chwila
w odmęt wieczności
 
zapisz na kartce imię 
bym wiedział o kogo swoje modły wznosić
 
ponad nami już tylko niebo w oczach
stąpamy po obłokach wzrokiem
 
odmierzam czas zatrzymany w ciszy 
nadchodzi myśl spokojna jak sen 
jak przejrzysta kropla rosy
 ciężka jak pot na skroni


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły

Yaro

Yaro, 27 listopada 2014

odchodzisz szkoda....

odchodzi jesień z powagą zmroku
zamiata szarością na niebie obłoki
jasna tarcza księżyca milczy
 
wspomnienia zapisane w kasztanach 
w kolorach w liściach
wysuszonych pałkach wodnych w wazonie w rogu pokoju
stoją jak na skórze znamiona 
 
czas nie zwalnia zamykam tydzień zaraz w piątek 
zaczynam jasno myśleć i szalenie kochać
 
jesieni w tym roku źle nie było
słońce promienie moczyło w deszczu
wiatr liście przeganiał skoszonym polem pędził szalony
 
babie lato jakieś takie bardziej babskie
 
na jeziora tafli krążą głodne lecz dumne łabędzie
woda faluje spokojem 
zawstydzone dzikie kaczki ktoś do lotu porwał 
 
drzewa obdarte smutne wystraszone czekają wiosny
idę jak zawsze tą aleją w parku gdzie mnie porzucasz po raz pierwszy
 
z chwilą zabraknie chwili by spisać
historię myśli co w głowie jak kornik chowa się pod korą 
pnie ogromne dębowe zapach sosny wypełnia łysą polanę
 
ostatnie dni okryte płaszczem ze środka miłości
ciepło jest tylko w naszych sercach przez dłonie
dusza mniej radosna po szczerych słowach 
śpiewa stąpając po krawędzi nieba


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły

Yaro

Yaro, 26 listopada 2014

odszukać siebie

przez cały czas szukam siebie
na krześle przy stole nie ma mnie
za oknem z deszczem nie tańczę
uwięziony we własnej wyobraźni 
autyzm zamyka oczy
 
w zakłamanym świeci jestem wariatem
płyną myśli strumieniami 
mózg tego nie wytrzyma
 
piszę widzę skrzywione obrazy
wygiętych ludzi szare noce 
dni bez sensu by tu być
odchodzę w głębie ciszy
zanurzam marzenia w spokoju istnienia
 
zniewolony proszek na zwątpienie 
mój psychiatra nie wie co się wokół mnie dzieje
droga jak każda usiana krzyżami 
stawiam kolejny dla siebie
stąpam po grząskim gruncie mózgu


liczba komentarzy: 0 | punkty: 2 | szczegóły

Yaro

Yaro, 25 listopada 2014

pisz wymaluj noce i dni

ćwiartki trzy a nie lepiej zero siedem
setka więcej cztery zyle taniej
 
podobne geny a jednak w żyłach inna krew
zamyka obieg kolejka 
beztrosko skuci do podłoża 
bełkocą o niebie i przestworzach
zapragnęli latać polecieli w dolinę morala 
bez skrepowania swawolni lekko myślni 
liczą dni bez chciwości zazdrości nie zazdrościłem
 
są innego wybryku natury tacy po prostu 
jak szczenięta od jednej suki po innym psie każdy
jak bracia szukają szczęścia idąc w świata szerokości
 
uśmiechem zarażają niebo 
słońce za zasłony ciało chowa
wesoło jak podczas pielgrzymki do Częstochowy
przytomni mniej realni jak wieczór sobotni 
 
pusty kielich do baru krok jeden 
chodźmy zbliża się mrok rockendrolowcze


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły

Yaro

Yaro, 24 listopada 2014

komornik z kuratorem

zawsze z rana myślę 
co niesie dzień
przyniesie listonosz kilka listów z pogróżkami 
 
gaz nie zapłacony 
ale zima będzie łaskawa dla nas
na ławie parzy się kawa
zapach ścina mnie z nóg
mały łyk z gwinta koniaku
z bongo niewielki maszek 
grama zawsze uznawałem
poniesie mnie w eter przeznaczenia
 
w kieszeni trochę siana na piweczko zrana
 
nie liczę na nic
świat bez granic 
tu kupie tam sprzedam
nie złapie mnie bieda
ja się nie dam
 
nie mam pracy ale jeść się chce 
jest tu taki mleczny bar
zjem owsiankę i pierogi ruskie jak dobrze
 
pachnę dniem jak samotny pachnie wiatrem pies
 
dzień za dniem czynsz nie opłacony bez kontroli
idę w sen jutro się wezmę za siebie ścisnę łeb 
zakasał rękawy aż po pachy zaświecę słońcem ale to jutro
dziś czuje fazę jak że dobrze jest 
 
nikt nie kocha mnie 
żadna nie spojrzy 
każdy śmieje się na to leję
jeszcze ten 
w czarnym garniturze wyciąga ostatnie grosze
 
zlituj się choć ty Panie Boże


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły


  10 - 30 - 100  






Zgłoś nadużycie

 


Regulamin | Polityka prywatności

Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. zarejestruj się

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1