Yaro, 10 marca 2014
w chaosie poukładane
z matematyczną dokładnością
na pozór ziemskie nietrwałe
życie ma sens jak rysunki naskalne
Yaro, 8 marca 2014
dłońmi przyciągnę błękit
wytnę skrawek nieba
uszyję dla ciebie niebieską sukienkę
założysz ją w pierwszym dniu wiosny
rozkwitną wszystkie kwiaty ziemi
pobiegniemy po zieleni łąk
słońce zapłonie purpurą
jak ptaki wzbijemy się ponad szczyty
twoja sukienka nie jest byle jaka
by ją uszyć musiałem się wspiąć
teraz przy muzyce płyną dźwięki
przetańczymy całą noc
Yaro, 7 marca 2014
narodzony wzbudzony za dnia
zmuszony żyć
muszę iść muszę biec
wychowany na człowieka
muszę uciekać przed samym sobą
dokąd nogi zaprowadzą mnie
nie rozumiem kilku nawarstwionych spraw
co jutro wydarzy się nie wie nikt
przyjdź królestwo dość kłamstw
ładne oczy ładna twarz w środku wąż
coś toczy mnie jakiś głaz
skruszyć go nie ma szans
syzyfowo tu na ziemi wśród pól i serc ugorów
trawy kojarzą się ze spokojem
szukam go
odnajduje nienawiść na każdym kroku
na murach duszy niepokój
Yaro, 6 marca 2014
z chmur kłębiastych nasączą się myśli
chłonne jak gąbki małe główki
stróżki łez moczą policzki takie tam troski
krople deszczu wylały wody
ulicami idzie w glorii bosa miłość
ciebie mi brak jak na chlebie masła
konwalie uciekły przed świtem
delikatne dzbanuszki zaraz się urwą
na końcach lancetowatych liści rosa
wisi ciężko biec nie może
znaczę drogę dzisiaj być nie mogłem
jutro odnajdę w sobie człowieka
popłynę wpław przez życie
czekaj mamy czas
szare dni pomaluję kolorem nieba
jesień złota to bogactwo wystarczy nam
na ścianie love
kilka zdjęć na dnie szufladowej nocy
szaro w pokoju od kadzideł zadymiony obraz
na fotelu pies śni o ostatniej bajce
świerszcz za piecem skrzypce głaszcze
z cykadami usypiam na kanapie
w kominku ogień podziwia stare drewno gdy wypala zwoje
Yaro, 5 marca 2014
liście złote spadają lekko
cała przestrzeń zastygła w kolorach
nad horyzontem słońce czerwienią maluje niebo
kasztany brązowiały pod drzewem
na sztalugach płócienny obraz z pejzażem
w objęciach babiego lata ucieka czas
lekki wiatr porusza delikatnie szare trawy
zboża skoszone przekwitły maki
skowronek śpiewa o końcu lata
praca w polu wrze
sarny spłoszone biegną łąką
Yaro, 4 marca 2014
pamiętam obraz twojej twarzy
utrwaliłem go kilkoma drinkami
w głowie mam kilka wierszy
wygłoszę parę wspomnień
prawda jest taka
nie ma lepszego od niego chłopaka
świat zapamięta mnie jako świra
który kochał ideał kobiety
miłości w sercu brakowało
teraz po ulicach się włóczy
myśli że jest twardy
popija zapomina tamte dni
prawda jest taka
nie ma lepszego od niego chłopaka
czekam na dzień nasze dłonie złączą się
spadnie latem śnieg
ty ulepisz kolejnego bałwana
Yaro, 4 marca 2014
siedzę na taborecie przed tobą
dzień zagląda przez okno
promienie słońca
zatapiają się w zaparzonej herbacie
tęcza barwi ściany pokoju
patrzysz w oczy
nasłuchujesz uważnie
myślami jednak błądzisz daleko
muskam dłonią włosy
łzami nic nie zyskam jedynie wyjdę na idiotę
ostatni łyk zostawiam tobie
zamknę rozdział po sobie
wychodzę trzaskam uczuciami nieodwzajemnianymi
Yaro, 3 marca 2014
dziękuję Bogu za sekundę życia
we wszechobecnym wszechświecie
z prędkością i przejrzystością
przenikającej neutrino
kłaniam się w chwale łaski
ciągle w drodze z małą prędkością
a jednak ciągle do przodu
rażą mnie promienia za dnia
nocą gubię ślady zło zlizuje potknięcia
podparty laską świat umiera na tysiąc barw
maki falują z wiatrem piękny gest
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.