Yaro, 14 października 2013
wbity jak w drzewo gwóźdź
cztery ściany oplotły skronie
serce bije jest niewygodnie
ciśnienia nie wytrzymuję naprężeń
z każdej strony niezadowolony
na mostach które spaliłem
płonie słońc tysiące
cokolwiek by nie zrobił
robię źle
uciekam myślami gdzieś nad rzekę
ona mnie rozumie
wolno suną chwile marzeń
z prądem chcę płynąć
poznaję ciszę od wewnątrz
cisza nad rzeką rozprasza złe myśli
niepotrzebnych zdarzeń
układam w sens zdanie
i tak nie pojmujesz o co chodzi w tej historii
Yaro, 13 października 2013
antychryst zszedł na Ziemię
z Nieba patrzy Jezus i nic
miecz podany kilka dni temu
sił by walczyć nie ma nikt
czynsz nie opłacony
komornik w drzwiach stoi
jak pal osikowy
kończmy akt przemocy
przejdźmy do ostatniej sceny
gdy Ziemia się przemienia
w krainę z marzeń
Niebo płonie radością
zadowolony Bóg widzi wierne owieczki
w pokłonie w pokorze
kochamy cię dobry Panie
Yaro, 13 października 2013
chylę czoła
tym przede mną
co wskazali
jak zapisać słowo
są drogowskazem
na bezdrożu życia
nadziei
smutku
marzeń
walką o wolność
Yaro, 13 października 2013
dla ciebie
spocznę na kozetce
rozepnę szary prochowiec
zobacz duszę czystą
zdejmę beret
w nim schowam serce
które pragnie bić
z kieszeni wyjmę pomięte wiersze
przeczytam ci jeden
może zmiękniesz
przygarniesz mnie do swego życia
będę śpiewał poezję
czystym wreszcie
obmyję stopy
przebyłem kawał drogi
od narodzin po kłamstwa i pożogi
skonałbym bez wybaczenia
pod mostem życia
Yaro, 13 października 2013
wyśniony obraz dni
złoto liści brąz kasztanów
jak farby na płótnie
poukładane starannie
za szybą las rozłożył
kolory suchych liści
jak na stole karty tarota
padało wczoraj
liście
spadają jak listy do skrzynek
jak wiersze wkładane do szuflad
powieje wiatrem jesienny czas
słońcem spieczone usta
zaspane niedźwiedzie
położą w gawrach wspomnienia
by zbudzić je wiosennym świtem
szczyty gór błyszczą barwami
co jeszcze przed nami
przyniesie dziadek orzechów koszyk
w łupinach owoce zatrzymane lato
spoczął w nich czas
twardy orzech do zgryzienia
co by tu pozmieniać
czas lekarzem
jutro tu wrócimy
Yaro, 11 października 2013
uśpione dni które były
czas szybko płynie
przyszłość coraz bliżej
przeszłe chwile chowam do lamusa
teraz gdy śpisz piszę wiersz
o mnie o tobie
nasze dzieci zabrał czas
wiatr rozsiał je po świecie
sami
kurczowo trzymamy się siebie wzajemnie
napotkać chcę chwile
które zabiorą samotność
kto pierwszy umrze
przyniesie wieści jak tam jest
zobaczymy się w lustrze
odbici bez trosk
świadkiem zmarszczki na twarzy
słone łzy na szybach
oczu szum powiek
Yaro, 11 października 2013
patrzę w dal
widzę zdjęcie
objęci
zatrzymał się czas
wokół
krajobraz góry wysokie
my w dolinach
napasione wzrokiem
wyblakłe krajobrazy
widzę nas
obok poszarzała szara ramka
nasze wspomnienia
zatrzymane w sercu
chwytam jak powietrze
co teraz jaki los spotka
przy życiu trzyma mnie
ruch twych powiek
gdy patrzysz na mnie
kilka miłych słów
raduje się duch
ruch zegara zatrzymać
wskazówki schowam w starej skarpecie
zakopię na pewien czas
by pewnym być przy tobie
rozdzieli nas nie pogoda życia
Yaro, 10 października 2013
zapadłem ze zmrokiem
zapadłem się w sobie
nad przepaści progiem
czekałem
kiedy wreszcie ktoś
pokocha serce
jak się kocha
nie umiem
zebrałem myśli
w duszy kamufluję słowa
mam w głowie jedyną osobę
czystą bez grzechu
Kasiu czasem przygarnij
moje zwłoki
trudny typ
być wiernym
jak przyjacielem pies
nie na kilka dni na wieki
nawet gdy przyjdzie
zamknąć powieki jak drzwi
Yaro, 10 października 2013
kto ich nie ma ten nie żyje
są zdarzenia płyną chwile
zamieszkały między nami
uczucia pielęgnowałem
kiedy rankiem uciekałem
toczyłem siebie jak kołem dzień
wracałem po obiedzie
wieczorem zamykaliśmy się w domu
myślałaś tak samo .śniłaś
co jeszcze wydarzy się między nami
marzyłaś o.nie spytałem nigdy cię
o co chodzi tutaj może o gest
gdy beret bordo(kolor krwi) ściągałem z głowy
wiedziałaś jak kocham cię
marzenia trwają wiele znaczą
Yaro, 10 października 2013
mam dość pier...dolenia
o kryzysie że coś się zmienia
nie korzystam z komunikacji
boso idę przed siebie
Leon wystrugał mi dzidę
upoluje łanię
upiekę zjem
po drodze tyle miłości
może tirówa się zlituje
da dotknąć piczy włos
zanurzę palce obliżę je później
pójdę dalej będę myślał o niej
z wędrówki przynieść świeże myśli
kilka słów skreślonych wierszy
obolały spocznę dasz wody ze studni
świat jest piękny tylko podłość skreśla
promienie miłosnych uniesień
w twoich oczach dostrzegam tęczę
oczy zapamiętam
spocznę w pamięci na zawsze
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.