Yaro, 15 lipca 2013
w niebie gdzie zło przegrywa
schodzi na ziemię wydłubać nam oczy
zaślepia mamoną
nie daj się sprzedać za kilka groszy
poukładaj sobie w głowie
twój los będzie zaprzedany
zło zbiera żniwo
z oczu patrzy demona twarz
wydziera serca niewinne
tak być nie powinno
nadszedł czas rozliczenia się z sumienia
drabina prowadzi na dach
bramy otwarte
przeciąg wciąga mnie jak ze złotej tacki ostatki
Yaro, 15 lipca 2013
ból rozerwał serce na pół
odchodzisz dziś
smutny dzień
ponury pochmurny
wszystkiego naj życzę ci
popłyną dni
samotny czas
daj znać
odezwij się
zrywam kartki z kalendarza
milczysz
minął rok i nic
Yaro, 14 lipca 2013
oddzielony szkłem
zsunięte zasłony
ciężkie powieki
opadają na ramionach silnych jak słowa
zamykam rozdział
jeszcze kompocik
czekam na poranną rosę
kilka godzin
zasypiasz
chwytam gwiazdy pod powieki i chowam
chwile skulone przy kominku
ogień gaśnie
do snu zaprasza zapachem krochmalona pościel
Yaro, 13 lipca 2013
podobna do trąbki
wypolerowana
a jak
dźwięczyw przestrzeni
uszy usychają
Yaro, 13 lipca 2013
zanurzam pióro w błękitnym atramencie
gdyby mówić umiał ten miecz
coś by podpowiedział
w głowie kilka myśli składam w zdania
na papierze szkicuję wiersz
słowa płynące z stukotem serca
wszystko o czym śnię
ty to wiesz i ja wiem
rozdzieleni jak przedarta kartka w kratę
włączę się po mieście
zgubiłem klucz nie odlecę
zamknięte drzwi
spocznę na progu lat
w dłoni los
chowam w kieszeni zapach twych ust
smak spotkań sprzed lat
jesienny powiew liści szum
ten czas zamazany twoje włosy na tylnej kanapie
kilka listów żółte koperty
ostatni taniec ostatnia noc
wciągam nosem szloch
Yaro, 12 lipca 2013
umarłem kilka lat temu
żyję dla innych by nieś śmiech z samego siebie
na polewkę by ubawem być dla was
niosę radość w kieszeniach
umieram każdego dnia po kilka sekund dziennie
teraz kochają mnie jutro przybija do drzewa
tak jak chcą śpiewam
teraz zmykam połknąć kilka tabletek
by wrócić do nieba
Yaro, 12 lipca 2013
z zapachem sosen
iść w głęboki las
zapomnieć imienia
sztuką istnienia
echem odbić się od spojrzenia
w strumieniu obmyć stopy zranione
pić poranną rosę
zapchać brzuch tęczą owoców
Yaro, 12 lipca 2013
wieczorami gdy Cohen
pieścił nam uszy
noc okryła namiętnością
zachłanne spojrzenia
między nami mieszkała miłość
przypomina mi się to uczucie
wracam pamięcią
rozkwitałem jak róża zroszona
purpurą w błękicie
iść chciałem z tobą przez szerokie tory życia
coś pękło między nami
nie wiem czy to były dobre rady twojej starej
teraz gdy płaczę do poduszki
jesteś w mojej głowie myślą najpiękniejszą
nigdy nie zapomnę wspomnień
między nami iskrzyło
słońce w dzień i w noc rozświetlało mrok
trwało to ułamek sekundy
jaki ten czas jest krótki
cieszyła mnie każda chwila
Yaro, 11 lipca 2013
morza szum fala za falą
o brzeg rozbijają myśli o niej
o jej o jej
leżą na plaży jak wyrzeźbione w skale
dwa jędrne pośladki
skądś je znam
dotykam końcem języka
dreszcz przenika a to są pośladki sąsiadki
duch rośnie jak przyjemnie
oprę się o sosnę
z piasku zamek rzeźbię
na szczycie jak pawian
nasyciłem się przełknąłem ślinę
co za sen jeszcze chcę
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.