Belamonte/Senograsta, 4 grudnia 2024
Bożydar z karawaną wielbłądów wszedł do ruin Miejsca przeklętych.
Snuli się wpatrzeni w pustkę, robili pod siebie, czasem parzyli się nie licząc się
z obserwatorami, pewnie nie znali idei obserwatora, czasem oddawali się
kanibalizmowi, bo nie umieli inaczej zdobyć pożywienia. Najczęściej się tylko
snuli jak cienie. Nie umieli mówić.
Było to 20 pokolenie po wielkiej awarii prądu.
Starcy mówią, że to nie awaria była przyczyną upadku, ale wygody, życie bez
zimna, walki, głodu, bez działania. Że rzecz zaczęły użarte jabłka na prostokącikach,
pokazujących obrazki – tak się spełnił mit o przeklętym jabłku.
Poprzedni był nienaturalny zdaniem starców.
Bożydar wziął, co miał wziąć, parę cegieł, prętów i świecidełek i wycofał się
w las, na pustynię, w góry – jak tam sobie chcecie.
Belamonte/Senograsta, 3 grudnia 2024
Kłamstwo jest rzeczywistością
Prawda jest rzeczywistością
Życie i śmierć i nieżycie są rzeczywistością
Kultura jest rzeczywistością
Natura to prawa materii martwej i żywej
Prawa materii żywej i martwej nie są ściśle odgraniczone
Natura jest rzeczywistością
Natura nie może, ale kultura może nie być naturalna
Jej prawa nie będą ani spontaniczne ani autentyczne
Kultura jako sztuczność, wymysł, aprioryczność
Twór umysłu To są wojny światów
Te wojny są już dość naturalne Te wrzody
walczą naturalnie, podstępnie, bez litości,
ale na ołtarzu bzdur dla bzdur
Czasem brak litości jest tu większy niż u zwierząt
Jest jakby znieczulenie, zadanie sobie nadwyżki
okrucieństwa, celowe ogłupienie
Kultury, te ideologie powinny się zrewidować,
uzgodnić z naturalnością
Dobro, ideał, szlachetność – to też kultura,
ale to naturalna kultura,
to moralność – moralność jest naturalna
Jezus jej nauczał
Pseudokultura – nierealność, co ma wpływ na realność
Czasami nie wiadomo, co jest, a co nie jest realne, z góry
Test życia i naturalności potrzebny
Belamonte/Senograsta, 1 grudnia 2024
„Czy wąchaliście państwo kiedyś źle
spłukane, obszarpane gąbki…”
Günter Grass (Blaszany bębenek)
Życie łamie, boli, poniża albo
wywyższa, cieszy, umacnia
Duchy chcą żyć
Rzeczywistość nasiąka jak gąbka
życiem
Gąbki w szkole są bardzo brudne
śmierdzące
Idź wypłukać gąbkę
Przynieś nową kredę
Cisza
Spokój
Uczymy się
Belamonte/Senograsta, 28 listopada 2024
idę wzdłuż wałów gór
dołem idę w przeciwną stronę misterium drogi krzyżowej
albo w górę frunę
albo prawie wrosłem w ziemię jak ta postać na św. Krzyżu
centymetr na eon
albo poruszam się jak duchy z dziadów na wszystkie strony
i nic się nie dzieje
czekam
krzyż w kole na szczycie
celownik na jakąś galaktykę
zbliża się czas gdy wykonam dobry ruch
w tle drogi krzyżowej jest piękny bezludny park
utrzymywany przez mnichów i matkę naturę
Belamonte/Senograsta, 26 listopada 2024
diabeł tkwi w szczegółach, a może w podstawach
a może szczegóły to podstawy
a raczej nie tyle diabeł, co clou, mistrzostwo sprawy –
kunszt rzemieślnika
każdy segment atom jest dopracowany
subtelny wdzięczny wzniosły
przyjrzyj się wzorkom na ogonie
zobacz jak to się zgina
topik się przemyka wydłuża kurczy skręca
jaszczurka szuka kryjówek, pozycji do medytacji
maszyna wypuszcza w świat ze swych dłoni
naśladujących dłonie bóstwa
precyzję i szyk
gumowej uszczelki na przegubie z tytanowych
skręcających się drobin
- doskonałość –
Kobieta z rozrzuconymi „przypadkowo” włosami
też się skręca, wije jak wąż
odpoczywa w mych objęciach
które nie sądziły
że to tak giętkie wiotkie ruchome
nieskończone
w przyszłość i przeszłość
może być
A wszystko przenika duch
Belamonte/Senograsta, 25 listopada 2024
Anioł rozumu miłości namiętności
W tych puzzlach było więcej słabej woli i tęsknoty
za szaleństwem A więc nie wzniósł by się żaden symbol
Patrzeli na siebie słabych głodni sił
Ostrożni tyrani mądrzy przestraszeni
Duch jest patrzeniem w gniewie lub inaczej
Anioły to my to robiący
Anioł pomagający z wyrzutem patrzy życzliwie i czuwa
Inne patrzą zachęcająco i z namiętnością
Spontany, namięty – one tylko wiedzą, że są
i że coś jest, czego chcą, bądź nie
Anioły oprócz tego z boku patrzą, a może ze środka
Belamonte/Senograsta, 24 listopada 2024
myśli parują z głów i skór
anioły na polach
gwiazdy niewstrzymane w biegu
linia od nas do śmierci
poruszasz mocą ducha grudki ziemi
obsuwają się
oddech myśli
każdy chciałby mieć anioła stróża
mroźnego przyjaciela
na wariactwa dzieci patrzącego
ale one nie poruszyły grudek ziemi,
tzn. myśli i uczucia
ale ręka pogłaskała lwa
a więc pośrednio tak
dziecko na obrazie, mróz, anioł śmierci czuły
na tyle starczy istot duchowych
droga biegnie do gwiazd za górami
Adele Hugo włóczy się za ukochanym oficerkiem
anioł szaleństwa może jej towarzyszy
Obserwatorzy jednak bliżej są formuły cichej mowy strumienia
Eloe usypiającej ucznia szamana
Czasem chcemy odwracać bieg historii
Budzić w ludziach i rzeczach i w zieleni i w czerwieni
Odpowiedź
Belamonte/Senograsta, 7 listopada 2024
siedzę w przodku a przodek siedzi we mnie.
nazywam to swoim ja. dążymy do piękna.
zbieramy grzyby. chcemy żywotności i
przyjemności. drzewo somy się rozrasta
a my jesteśmy liśćmi jesiennymi.
niepowtarzalne kolory nieb i grzybów.
one nie mają nazw. w pewnym momencie
są tak obce że już nie ty je widzisz. są
świadomością Puruszy. zderzasz się z kimś
innym w tym. z innym wymiarem.
niebo schodzi w grzybach na ziemię.
wrażenia pochodzące z oddali są graniczne.
piękno różnorodne. barokowe. bluźniercze.
szerokozakresowe. kochanka czekająca w dali
w ogrodzie na chwilę spotkania. daleko
w polu. na rozstajach. poza mrowiskiem.
poza sensem. kapelusze i nóżki. czasem brody.
sople. czasem uszka.
pragnienia niespełnione nie dają zasnąć. żyj -
krzyczy brzuch i członek. patrz - krzyczą oczy.
spełnione dają sen niedźwiedzi. zimowy. długi.
dziś znalazłem grzyba wieczności.
wskoczyłem w grzybnię. domek. helisę.
tu i tam. moje ciało nieśmiertelne jest tam
i jeździ wozami.
wspiąłem się na szczyt i tam zostałem zamarznąć
albo rozwiać się. odbić w tafli.
jak jaszczurka znieruchomiałem na krawędzi.
wieje wiatr wśród kości. przodkowie są w nim.
i w grzybni. ziarna życia w powietrzu,
proch prochowi nierówny. wiatr wiatrowi.
Belamonte/Senograsta, 6 listopada 2024
umieram żyjąc
żyję umierając
piszę pisząc
umieram umierając
żyję żyjąc
żyję
umieram
albo nie
Belamonte/Senograsta, 30 października 2024
Rozmowa na szczytach gór o miastach oczekiwniach
Każdy umysł sam z siebie (formy i treści podstawowe) i z podpowiedzi czasu i innych
ma oczekiwania
Wenecja - romans, wody, ucieczka z więzienia, chłód od morza
Ale pewniejsze, że gdzieś jest wodospad lub śniegi - ale z tym się wiąże
możliwość zasłabnięcia, zamarznięcia, zgubienia
ale i pokonania siebie
A jak tak, to zdobycia samicy, bytowania wiosny
Co jest pewne to szkielet życia, przybijanie gwoździ, drogi i mosty, wypróżnienia,
te na których ulokują się społeczności przyszłości
Wychodzisz ze świata cegieł w gąszcz i musisz zacząć budować szałasy
- tam i tam duchy ludzi, mrowisk - Królowa wiatru w lesie
ale i w mieście pod postacią modnej damy zachwyconej wierszem
jak tamta siłą
a obie wierszem i siłą
Do śnienia życia potrzeba obróbki materii na domy i pożywienia
- ale i znaczeń -
ładnego wyglądania róży na tle burzy
krzyków żurawi jako potwierdzeń zaświatów dla poety
Albo lwów na wzgórzach, które odpoczywają
gdy przejeżdżamy przez Polskę samochodem
Młode lwy, wolne, rycerze i damy, jak nie damy to też damy
Ruch mas jest czymś wzniosłym jak u Hugo, albo czymś szwejkowskim
Wszystko - spacery, psiaki, lwy - zniknie w kratce ścieku
I duchy przysiadające się do biesiadujących przy stolikach i te lwy
i te z Afryki
Te nasze moce utracone, życia wyśnione,
ale gdy szkielet jest mocny, praca, ona, dom, ora et labora
- to się będą urzeczywistniać znaczenia
A będzie co ma być, naturomechanokultura, czyli
podróżnicy na chybotliwych łódkach - ładujący baterie (jedzący),
kochający się (rozmawiający), uprawiający miłość fizyczną
(tarcie się o siebie, bieg aż do małej rozkosznej śmierci,
samobójstwo na rzecz śniącego się życia, somy)
Siła jest w nas i tylko my możemy zmienić swój świat,
swoje osadzenie w Ogromie,
wznosić szkielety (walka i wegetacja),
a na nich znaczenia bez znaczenia
Mały kuleczka piesek leci do Beatki puszystej na pieszczoty, sam z siebie,
podnosi wysoko łapki - to jest właśnie śnienie życia - a ja sobie myślę,
w parę godzin po - jak dobrze, że tam nie było Szwejka
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.