Poezja

Belamonte/Senograsta


Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 29 października 2024

Poszukiwanie Centrum Nie-dowodzenia

w miejscu gdzie kręgi się spotykają
powstają centra nie-dowodzenia
w nich wole i osoby się zjawiają
i zaraz znikają

pomiędzy sarną a księżycem
w umyśle moim i boga
i w trawie i na łące i na niebie i we krwi
i na skórze i w głębi

geny i tymczasowość urzeczywistnienia
wypadkowe ręce na kierownicy
dusza dusz i my w jej środku
wiatr myśl uczucie pustka decyzja
pomiędzy ustami a brzegiem pucharu
a w niej tłem i cieniem objęty

nowe centrum wypadające poza czasem obecnym
poza przestrzenią unerwioną
gdzieś
pomiędzy nogami

róża i ogrodnik
kto się kim opiekuje
kto się w kim przegląda
nawet bez lustra by sobie radę dała głusza
wzięcie się energii za samą siebie
dusza dusz i rzeczy skończone
w środku i na zewnątrz
problem części i całości
niepowtarzalności i powtarzalności róży
chaosu i wzoru

fluid zapachu między gwiazdami


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 23 października 2024

Rzeczywistość podstawowa

rzeczy, zdarzenia i usłyszenia
i zobaczenia..

drogi głodów, szamotanin w niepokoju i
podążania ku ciepłu, za pokarmem,
muzyką, za spokojem,
czyli zaspokojeniem
ku paszczy co nas pożera mimowolnie
w przerażenia, skamienienia
i czasem, o poranku i wieczorem
czułe razem zapomnienie
zmrożenie, sen, sytość, upojenie

gniazdo, uspokojenie, blisko woda i karmnik
albo stada wydane na żer
źrodło społecznego uznania, och, kultura
och, dostałem w twarz - natura i kultura
za tym rzeczywistość bólu, zdziwienia że boli
oddaję naturalnie ale i kulturalnie
ukulturalnienie natury z natury

droga do trumny, do pocałunku, do legowiska
wśród gwiazd

przerażenia, śnienia się, płakania
drogi śmiechu, drogi gniewu
uśmiech wyzwala, przytulenie rodzi sympatię
wchodzi się ze śmiechem w rzeczywistość
swoim ciałem w świat rzeczy skończonych i nie
fal i cząstek rzeczywistości podstawowej
pięknej kosmicznej groźnej
taki śmiech co ociera łzy
Boże podaruj mi

rozpięci na palach, pnący się na nich
i cierpiący na krzyżach, znieruchomieniach
krzyż to unieruchomienie, skupienie się w ból,
przeszkoda,
a łany a łąki nie są otamowane na krzyżach
są w zagrodach rozwoju
w drogach swoich
z podstaw wytryskują

ale samotny krzyż na polu dla cierpień owadów
postawiony też jest


liczba komentarzy: 0 | punkty: 3 | szczegóły

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 18 października 2024

Mój kościół 2 - (ze zbioru NOWE SYMBOLICZNE NAKIEROWANE NA ŻYCIE)

Rok 2009 ze zgrupowania wierszy pod tytułem Nowe symboliczne nakierowane na życie - wtedy jeszcze nie pisałem tomami w sposób zdecydowany, raczej rodzajami

Mój kościół się wali
mój kościół jest pełen burzy oceanu
wysokie nierówne sklepienia raz sięgają nieba
a obok są prześwity szałasu wśród lian
i brak symfonii witraży
Ale jest już duży i taki inny, taki przewiewny
taki osamotniony i taki niepewny
czy grunt jest grząski czy budulec słaby?

Błyska się lśni
Stworzyłem potwora
już wzrokiem świdruje w przedmiot wstrętu
to może być kwiat, strzępy firanek, kawałek psiej sierści
albo nagle odnaleziony pionek z szachownicy
Liczy się to, że zetknął się z nieczystym
że ja to zgubiłem, ja to zrobiłem

Chciałem by rzeki przebiły mi skroń
Chciałem by robaki wżarły się w me dłonie
Chciałem więc wielu ujść rzek –
metod chwytania promienia w słowa

Winna jest brzydka skłonność, celowość, zamroczenie –
pełna świadomość
Nie - tu nie ma jasnego patrzenia To obłęd To bezsens
To ściana To góra To dno To ciemność
To wrogowie mej matki To bestia ludzka
To dzieci rzucające kamieniami
Po prostu nie dam ani kroku dalej Po prostu zimno mi
Po prostu coś się wytrąciło z zawiasów spadło
Wiem już, że liczy się tylko dobro, jej dobro
Wiem, że pragnę tylko swej drogi Ach...

wysoko w górach bije źródło
nie wiem co z resztą mojego życia
ale szczęśliwym ludziom zawsze towarzyszy muzyka
nauczony samotności jakoś sobie poradzę
zwinę akordy bezkształtu nie patrząc
monstra zapachów samotności
ale nie opuszczą mnie ramy po obrazach i futryny drzwi
zawsze natrafię na wykwit tego czegoś
razem splecionego w gruzłowate sygnały
dla lustra i spirali

polana szczęścia rozpełzłe mrówki
jagody i poczerniałe sady
ławice piasku
wiece topoli rozprószył wiatr
snują się błędne wiry na rzece
wszystko puszczone, wszystko rozpędzone, wytracające ten pęd
odpoczywająca Naga Prawda.


liczba komentarzy: 2 | punkty: 2 | szczegóły

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 16 października 2024

Twoja rzeczywistość

Zachód słońca jest rzeczą,
stanem umysłu czy zdarzeniem?
Na pewno rzeczą - w umyśle
Prawie na pewno zdarzeniem obiektywnym
Na pewno stanem umysłu
będącym twórczością i odbiciem czegoś
A Burza?
Jeśli rzeczą, to gdzie się kończy, a gdzie zaczyna?
Powtórzcie to sobie dla burzy
Ci, którym przemyślenia sprawiają przyjemność
Piękno jest żywotne i sprawia przyjemność

Geny zachodów, geny walizek
paczuszki wiązek wrażeń
postrzegania
Rzeczy, które sąsiadują ze sobą obojętnie
- mrówka, żaba, lis, chmura
które czasem się zjadają
- lew i owca
czasem zachwycają
- róża i my, wy, oni
Geny i fluidy
Rzeczy usłyszenia i zdarzenia

Sam jestem rzeczą, zdarzeniem, mam stany umysłu
- a może jestem stanem umysłu dla siebie -
i nawet jestem stanem umysłu czyimś...
Ktoś mnie zauważył, związał się ze mną,
albo co gorsze,
przeczytał mój wiersz ;-)


liczba komentarzy: 6 | punkty: 2 | szczegóły

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 14 października 2024

Ogrom - (z tomu TERAPIA ZAJĘCIOWA)

2014

kwiatki skrzydeł motylków
zapisane tak
by się zmieścić w rysunku dziecka

nowe życie to jest deszcz
słońce z za chmur
poeci to dzieci
ptaki wróżebne
samotna czystość
wielokrotna odpowiedź wychwycona podskórnie
i przekazana dalej
bez większego zrozumienia

nałogi pasje alkohole
nurkowania w piękno
ciężar zwłok samotność ruiny
na wiatry smoki

myśli gniją
wieczorne słońca
stare albumy
pamiętnik

czyjś uśmiech studiowany
wzruszający, rzeki nurt
koniczyny, ona, ta zielona ręka
głaskała stal i noc

Ogrom to niebo
spacer po lekcjach
wszystkie dźwięki, kolory
to są biel końca
czerń głębokości
i czerwienie, nuty ryby ryty
i ruiny
i błękity
one zostaną po nas

czułem, że wszystko gdzieś jest
nawet jak nie patrzę i że cząstka mnie
zostanie tam na zawsze
wchłonie mnie komnata ogromu
i sam albo może z innymi będę
zamknięty lub wolny
rozszarpywany w błękicie
potem wracałem
do szkoły do domu do życia

dziś na spacerze
słońce odbijało się od pióropuszy władców, było cesarzem
powitanie i kultura słońca w narzędziach
wojny, architektury - czyli przebywania w świecie
i miłości
się rozpraszało i skupiało
byłem w tłumie gapiów przejętych szczęściem
i pomyślałem o nielicznych co potrafią
błyszczeć uszczęśliwiając innych
potem były fajerwerki, niektórzy nie mogą patrzeć
bo światło oślepia ich słabe oczy
ale i tak czują błyszczący pot
to spływająca rzeka, ręka odwiecznego
mistrza bez imienia

ludzie boją się rozpaść zanim umrą
ściany rozpadu są niegościnne
nie ma wyjścia z przestrzeni bez granic
lepiej być zamkniętym w pokojach nieszczęścia
to stare matryce bólu
ale Ogrom dopiero trzeba pokonać by zamieszkać na nowo w pokoju
puls zamiera lub przyspiesza w różnicach ciśnień
dlatego jedni nurkują, drudzy się wspinają
a innym wystarczy praca i dom - czyli rezygnacja z gonitwy myśli
każdy jest trochę zagubiony
ale tylko wampiry nie wierzą w źródło Teraz


liczba komentarzy: 2 | punkty: 2 | szczegóły

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 13 października 2024

Uczucie kosmiczne (wola kosmiczna)

2024

są takie zdjęcia
drzewa lasku na tle żółtej poświaty nieba
sny nieba, sny kopuły przestrzeni
w kolorze nasyconym nie dla spojrzenia
celowego, ale danego by uciec
zapamiętana ze szczegółami ściana lasu
też nie dana by coś zrobić
poza przytuleniem się do poduszki snu
to bardziej ludzkie
niż te drzewa w „żółci“
albo nie

drzewa w żółci nie są zbędnym gestem pankreacyjnym
ale służą też dojściu we śnie do przypomnienia sobie
jej ciała na moim
bo to nastąpiło tego rana z wielu ran zapamiętanego
w tekście który jest niepotrzebny
kosmos jest nam niepotrzebny
obcy - kompres na ból życia
kompres przyrody tak dalekiej
tak większej niż pług, młotek, dziecko, jeść, pokonać
asertywnie działać przez minutę lub dwie
niż zachwycać was lub nie

Patrzcie w te gałęzie, wiry, palety niewidzialnych malarzy
jak uchodzi życie To przychodzi
wymyśleć dla Tego nazwę...
znalezienie się za życia poza życiem
czysta świadomość
smutek, rozpacz, nadaremność
użalanie, wygaszenie, rezygnacja
naszło mnie na grzybobraniu
w 52 obiegu przez cztery stany świata
pory, czasy, oddechy
nieskończoność
po 52 czwórce po pierwszej czwórce
a zaczęło się od jesieni -
Świat dzieciństwa
- bytujący działający w uczuciach poznający -
to przepuszczanie się przez lejek
który rozpuszcza rozpyla mnie
w Ogromie


liczba komentarzy: 0 | punkty: 2 | szczegóły

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 12 października 2024

Bytowania (dżonsonek)

Oddech każdego czasu jest inny
nie do powtórzenia
wspomnienia bytowania marzenia

bytujący - działający w uczuciach poznający
bytującego prozaicznie życiem zwą
a w życiu jak to w podróży się drzemie

bytowanie to dżonsonek
puszczona z deszczem zapałka patyk
rynsztokiem śledzony okiem radosnym

który pierwszy
jego czy mój
trafi do kratki kanału


liczba komentarzy: 1 | punkty: 2 | szczegóły

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 7 października 2024

sen proroczy

powracający skrawek łąki na torach
wykoszona dla krów powraca
dla dróg pociągów maszyn powraca
dla rzutu oka powraca
mała cela spojrzenia a jest ocean
a jest głusza
znów
kanwą okazuje się pochód dwunogów
ja mam swój los
ale źdźbła na torach drzewka bonzai
przenoszą w spojrzenie
przyglądającej mi się dziewczyny ze snu

sen proroczy bo możliwy do granic konieczności


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 6 października 2024

Kanwa i wątek

Rozwijam się z taśmy
Co jest prawdą, a co snem
Mocą
Zdobycia kobiety, pracy, przetrwania
Geny prowadzą nie za rączkę
Wiele się może zdarzyć
Zgadnij co?
Los dorzuca swoje trzy grosze
i ci co wiedzą lepiej
W miastach zapominasz, że one do ciebie mówią
Że zacząć się chce tragedia lub mecz z tobą
w roli głównej

Nie mogę wzlecieć
Ale mogę się przyczaić jak jaszczurka
Odpełznąć w cień jak wąż
Panicznie uciec jak sarna
Mogę pocałować tą samicę
Mogę myśleć o kosmitach, bogach, światach,
orgiach, świniobiciach
Ale tylko
Na kanwie genów, zdarzeń, spostrzeżeń
Poprzez ich wyczucie, tej głębi
zbliżam się do życia
Urzeczywistniam

Pająk pociągnął za sobą, pies, wół oracz,
Królowa wiatru
Nawiązuję kontakty -
gen sieć liczba wróg przyjaciel aura orki
na Placu Broni
arbuzowa esencja gwiazda myśl
Płynięcie w wodzie zagęszczonej rzeczywistości


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 5 października 2024

Odpowiedź - (z tomu Dziwny wybuch)

2024.

pieprzona pustynia
tam życie się ledwo tli
rzadko wybucha oazą

ruń murawy na stokach wzgórz
zasadzona nieznajomymi dłońmi

złożę na którymś z tych widoków swoje zwłoki

i inni będą na mnie patrzeć

odpowiedź

wpatruję się w jedną z twarzy tłumu
poznaję rysy,‭ ‬duszę i jej osobową konkretyzację
przebłyski,‭ ‬przebłysk ja w jakimś czasie

to Amesz‭…‬,‭ ‬to ja,‭ ‬to ty


liczba komentarzy: 0 | punkty: 1 | szczegóły


  10 - 30 - 100  






Zgłoś nadużycie

 


Regulamin | Polityka prywatności

Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. zarejestruj się

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1