liliium, 19 października 2011
Tu - powiadają - miały miejsce pierwsze drzewa.
Chowaliśmy się za nimi, próbując je objąć - pomagając sobie wspólnotą
rąk, artykulacji. I czarnych fortepianów, które akompaniowały ślepym
śpiewakom i blond potańcówkom, z jednym okiem zakrytym jakby na zachętę -
to niemożliwe.
(... więcej)
cosik17, 18 października 2011
Iwona siedziała na ławce z Adrianem. Dobrze czuła się w jego
towarzystwie, był przecież jej najlepszym kolegą. Rozmawiali, śmiali
się, gdy kątem oka zobaczyła Łukasza z Kubą. Ten pierwszy bardzo jej się
podobał i czasem odnosiła wrażenie, że z wzajemnością, ale nigdy nie
powiedzieli (... więcej)
cosik17, 18 października 2011
Sara płakała. Wiedziała, że Maciek musi wyjechać, ale nie rozumiała, czemu chce ją zostawić. Tłumaczył jej(a przynajmniej próbował), że to przecież niedaleko, że będą się widywać. Nie słuchała go. Oczami wyobraźni widziała, jak znajduje sobie nową przyjaciółkę, a ona nie będzie (... więcej)
sakura1192, 16 października 2011
Milczała.
Milczała, bo wiedziała, że to jest złe.
Milczała, bo zrobiła coś tak intymnego.
Milczała, bo musiała, wiedziała że jeśli matka się dowie,
to ona zginie.
Milczała, bo bolało, gdy sobie to robiła.
Bolało całe ciało,
a wszędzie były kawałki skóry.
Skóry, która (... więcej)
nick-t, 16 października 2011
Teodor chorował..., od jakichś kilkunastu lat. Objawy nie były dla Teodora
szczególnie dokuczliwe, ot, konieczność posłuchania czasem Kofty,
obejrzenia "Nieba nad Berlinem", przeczytania książki, której autorem
nie był Krzysio Ibisz.
Objawy nasilały się okresowo, zgodnie (... więcej)
Edmund Muscar Czynszak, 14 października 2011
Cisza zaszargana ostrym słowem. Mosiężna klamka poddaje się. Na klatce przepalona żarówka milczy. Powracający spokój grzęźnie w chaosie myśli, przerywany chwiejnym rytmem serca. Kroki milkną.
Moja samotność jest samotnością z wyboru.
*
Wciąż nie potrafię udźwignąć swoich (... więcej)
Marta Grzebuła, 12 października 2011
KINGA I KRZYSZTOF
Było letnie słoneczne południe, pierwsze dni lipca były wyjątkowo upalne, temperatury sięgały do prawie czterdziestu stopni w cieniu i nikt nawet nie zastanawiał się, ile może być w
słońcu. Wszyscy się tylko rozkoszowali pięknem i ciepłem lata. Fala gorąca wtapiała (... więcej)
Marta Grzebuła, 12 października 2011
PROLOG
Magdalena szykowała się do pracy. Miała jeszcze zrobić kanapki dla Adama, jej syna, gdy zadzwonił telefon. Sygnał uporczywie nakazywał, by podniosła słuchawkę. Cóż, więc miała robić? Podeszła do aparatu telefonicznego wiszącego na jednej ze ścian w kuchni i dość niecierpliwym (... więcej)
Ja to ja, 11 października 2011
Kiedy mówią mądra, myśle sobie, czy to prawda?!Kiedy mowią zdolna, czerwienie się jak rak, nie wiem jak się zachować, co mówić. Bo niby co wypada powiedzieć? Podziękować, czy przyjąć takie słowa jako oczywistość, jak coś normalnego.Normalka, każdy mi to mówi. E tam, to nie tak. Kiedy (... więcej)
nick-t, 11 października 2011
Teodor kroczył ulicą w Szaropaździernikowej saliwacji nieba,
z głową dumnie uniesioną jak Lenin na starej monochromatycznej kopii plakatu.
Kroczył..., duże słowo- pokraczał raczej. Pokraczał i pokraczał, deptając kałuże i swoje w nich odbicie - jak nakazywały mu reguły grafomańskiej (... więcej)
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.