Yaro, 7 january 2014
jestem sam w świecie iluzji
na strunach życia gram
na rynku wielkiego miasta
chyba Sodoma i Gomora
pętla otacza nasze mózgi
w głowach pustosłowie
na językach koniec
serca jakieś zimne
mroczne dusze kroczą
prosto w piekieł stronę
nie rozróżniam dobra od zła
wszystko podobne
sumienia można usprawiedliwić
w dłoniach cery grafy
podpisane krwią niewinnych
tatuaże bez twarzy biją dzwony
upadek na łeb na szyję
modlitwa sprowadza mnie na drogę
Yaro, 5 january 2014
życie się dzieje nie śmieję śmiać
świat podły nie od dziś
tak sobie się tli niczym
suchy krowi placek na pustkowiu
niedaleko wioska murzyńska
cisza z harmonią czuć spokoju woń
niosę krzyż nie wiem jak ty .pewnie też
czy tak samo ciężki
jak koszmar zabitych niewinnych dni
krwią słodzę kawę jest słodka
mówią ci z zakrytymi twarzami
ktoś pluje .nie ma boga umarł
mój bóg żyje we mnie
wiatr głosem napełnia głowę
słowami pełnymi deszczu ciepłego
wtulam się w posłanie ze świerku
kilka igieł przenika przez sumienie którego nie ma
spalona ziemia cichy szept
pył na stopach zapach śmierci
przyjdź sądzie ostateczny
Yaro, 4 january 2014
jestem z tobą
moja szansa szansą
zostań moja panną
w spojrzeniu widzę wody głębokie
jak rowy tektoniczne na Pacyfiku
w dłoniach niesiesz ciepło z Yellowstone
gejzerem w słowach
oddajesz pocieszenie szeptem na sen
zostań tu jeśli chcesz moim dniem na stole chlebem
czystym spojrzeniem poranka oddechem
Yaro, 29 december 2013
pod nieba dachem zrodził się syn
był zwykłym chłopcem jak ty
deszcze łez przesłoniły mgły
padł na ziemie i powitał schizofrenie
cierpienie spłynęło od Boga
dzień i noc ogień nie wygasał
podsycał go strach
nie wychodził z domu ludzi się bał
ludzki śmiech przenikał duszę
jak bagnet sztywny pal
schizofrenia wypełnia go
wywracał się podnosił krzyż
kolejny dzień to obłęd paraliżuje
korek w głowie wir i młyn
strach zabija od wewnątrz
schizofrenia zabija teraz już wie
życie jest zbyt krótkie cierpi więc jest
pod skórą czuje brud ma misję znów
wytłumacz mu czy rzeczywistość mu się śni
skóra pokryta łuską
boi się strach to jego brat
Yaro, 20 december 2013
koniec tej wędrówki ludów
wracać do domu już czas
Italia nie zając poczeka
miejsce matki w domu
smutno bez twych słów
wnuki zadają trudne pytania
musisz wysłuchać dać odpowiedź pełną
sypnąć garść euro jak gołębiom ziarno
nie ma ciebie tutaj najgorzej w święta
twoja twarz mówi wszystko
echo w telefonie
odbierz
powiem kocham cię
Yaro, 19 december 2013
pochylam się jak stara
zgrabiał wierzba płacząca
składam kwiaty na grobie
trzynaście pustych lat
płonie znicz światłem dni
bez ciebie dzieje się źle
w nadzieję ubieram serce
czekam
spotkajmy się na granicy czasu
połączmy nasze światy
zmiećmy zło w pył
mieczem rozpruję przestrzeń
by realne stały się sny
czekaj
przybliż rąbek tajemnicy
czy jestem na granicy poznania
Yaro, 19 december 2013
mimo pazurów choroby
dzielę na pół tabletek moc
coś każe biec przed siebie
jak na rozkaz
rozkładam ręce w ptasim locie
w koszarach życie
trzy posiłki i kompot
każdy dzień jak w okopie
świst problemów nie omija
dezerteruję stąd
stoisz blisko
podajesz pomocną dłoń
światło wszędzie rozprasza noc
Yaro, 19 december 2013
gdybym napisał coś wartościowego
i tak nikt na świecie mnie nie pokocha
jestem samotnikiem w stadzie
szarym wilkiem z oczu patrzy
skóra pod swetrem pokryta dreszczem
strach przed rzeczywistą prawdą
ile wody upłynie w rzece
ile lat poniesie wiatr w eter
kocham to co robię robię to dobrze
gdy chcę
gdy wena niesie echem
na razie jestem w lesie
pryszczem na wilczej skórze
Yaro, 18 december 2013
droga mleczna rozkłada ramiona
pomiędzy nami nie ma tajemnic
księżyc blady krąży zimny
w kosmosie czas płynie wolniej
na skróty też można
gwiazdy ich już nie ma
pozostało światło
aniołów skrzydła jak ptaki nad klifem
na fali myśli skłębione
maluję obraz o zapachu siana
choć łąki zielone nie skoszone
ciągniesz mnie za rękę by biec po zroszonej
jest ciemna noc czuję ciepło twego ciała
lećmy już
czasu mało pozostało do rana