Marek Gajowniczek, 25 sierpnia 2022
Rząd na ziemię zszedł ze szczytów
by grillować emerytów -
resztkę ich popandemiczną,
chłodną, głodną i nieliczną.
.
Podgrzewano dziś w upale
zapóźnienia stare żale
i z dodatkiem paliwowym
rozwiewano ślad węglowy.
.
Zbliża się wyborów pora.
Każda aktywność seniora
może teraz mieć znaczenie.
Trzeba sypnąć coś w kieszenie!
.
W kryzysie na wszystkich frontach
nic już dobrze nie wygląda.
Także prognoza wyników
głosu żywych nieboszczyków.
.
Nastroje panują śnięte,
a nadzieje wniebowzięte
jeszcze tlą się pod namiotem.
Dziś - "czternastka", a co potem?
.
Z wojną, inflacją, kryzysem?
Wciąż seniorzy są za PiS-em
z kijkami, laską i łaską,
wierzą gasnącym oklaskom.
.
A codziennie słyszą Tuska,
jak się w mętnej wodzie pluska,
gdzie propagandy przyducha
jest na ludzki sprzeciw głucha
bez szacunku dla człowieka.
.
Świat się kręci... czas ucieka.
Arsis, 24 sierpnia 2022
Lubisz noc? Ja lubię ją pewniejszą. Wyśnioną wcześniej, choć okrytą szalem melancholii…
Wybacz, jeśli właśnie tak, ale w ciszy dopada mnie ból tęsknoty.
Księżyc wschodzi
i zachodzi, srebrzy się i płynie…
Lubisz dzień?
Słońce
na twarzy.
Pomiędzy
palcami
rozedrgany blask.
*
Na widnej ścieżce ogrodu
zarys wysokiego drzewa,
pocięty mrokiem głębokiej rozpadliny.
Nie.
To
nie
drzewo.
To krzak dzikiej róży o ustach czerwonych, o płonących ustach,
bądź szelest jaśminu, bzu,
co zaszedł mi cieniem znienacka drogę, co omiata mnie i kusi wonią aromatu…
Bądź.
Będziesz
tam?
Jesteś? Bądź…
Ja będę.
Wpatrzony w przestrzeń…
W ekstazie oczekiwania
i w niemodnym garniturze.
Wybacz, jeśli
właśnie tak…
Co mam
dla ciebie?
Jedynie wytarte metafory. Wylęknione i tęskne…
Na cóż
komu
one, na co…
Ale, jeśli lubisz. Jeśli…
Spójrz!
Kwiat się przede mną otwiera najpiękniejszy, sperlony od łez, od rosy, od deszczu…
Bądź…
Stoję i czekam.
Na piaskowej
ścieżce,
na żwirku alejki…
W liściach
tkliwy
migot słońca.
Znad jakich źródeł przybywa?
Znad jakich łąk?
Znad jakich zagajów rozrzuconych echem?
W kulminacji
łodyg,
płatków, korzeni…
W brzęku pszczół w koniczynie. Wśród zgiełku ptaków śnię… Chwytam twoją dłoń.
Zaciskam…
… obejmuję
próżnię,
tuląc się
do powietrza…
… … do niczego…
Dotykam rzeczy, milczące przedmioty.
Pod baldachimem rozłożystego drzewa drewniany stolik, odsunięte krzesło.
Na stoliku dzbanek z herbatą.
Otwarta książka z zakładką, której strony przerzuca wiatr, czytając to, co jest napisane
o nim…
Gdzieś, coś przeminęło…
Zabrzęczało…
Zastukało o blaszaną konewkę…
W błękitnym niebie
biała smuga
po odrzutowcu…
I znowu wiatr,
co kołysze gałęziami…
Wybacz, jeśli właśnie tak. Ale ― nie potrafię inaczej…
(Włodzimierz Zastawniak,2022-08-24)
***
https://www.youtube.com/watch?v=lChKe2VQV0I
Deadbat, 23 sierpnia 2022
Tysiące gardeł
Tysiące ust
to ich bezgłośny wrzask wbija swoje płomieniste ostrze
aż po rękojeść
w kolejny zachód słońca
Dłoń zaciśnięta w pięść
z której kapie posoka
wzniesiona tysiącem ramion
ku tysiącu słońc
które po raz tysięczny wyzywa na śmiertelną walkę
I łzawe twarze pełne obłędu
i nienazwanej grozy
lęku
i niezmierzonej mocy
błysk w gęstwinie nieprzebytego lasu
W ciszy tej najcichszy skowyt
rozdziera zasłonę Świątyni na poły
rozszarpuje serce i zagasza pamięć
zbyt ważną przecież by odejść
Nim w pył przeminie i niebyt
Na rozstajach pośrodku dwóch bagien
sycząc plując i włosy rwąc z głowy
nadbiegają ku tym co siedzą obojętni
w swojej bezwoli nieskończenie ciężcy
i w barwach swych szarzy
i próbują im dać słowa Prawdy
Krzysztof Bencal (Benon Punicki), 22 sierpnia 2022
XLIV (wersja robocza)
Stanąłem w progu baraku
i zapaliłem
papierosa. Spod progu
wyszedł szczur i schował się
z powrotem pod barakiem.
Zamknąłem drzwi, usiadłem
na krześle i wsparłem się
stopami o drugie krzesło.
Po linach moich
wyprostowanych nóg
chodziła śmierć z balansem snu
w rękach. Gdy otworzyłem drzwi,
by znów zapalić,
okazało się, że pada
deszcz, którego początek
przegapiłem. (W czasie deszczu
nie trzeba przydeptywać
petów). Przechodnie
z parasolami
wyglądali tak, jakby
tracili wątek. A ja
pomyślałem, że rozumiem
więcej niż wszyscy i że
nawet gdybym obejrzał
tylko koniec lotu tych
kropel wody, pojąłbym
wszystko. Tymczasem jestem
w pracy i znów całym moim
krajobrazem jest to, co
widzę przez dwie szczeliny
w płocie z blachy, oraz to, co
znajduje się ponad tym
blaszanym ogrodzeniem.
Nigdy nie zatracę się
w miłości do cienia, bo
skończyłoby się to biegiem
z tasakiem rzeczonego
płotu, którego cztery
krawędzie są wyostrzone!
Na końcu też będzie słowo.
Bóg rozegnie kraty moich
warg i przeciśnie się przez nie.
Czyjś rymowany poemat
epicki zachwyci całą
Polskę, przez co nikt
nie zauważy owej
ucieczki z więzienia!
22 sierpnia 2022
Arsis, 21 sierpnia 2022
Nagły błysk! Światło zamienia się w cud… Kładą się pod każdy dotyk światłocienie, niuanse
blasku…
Jesteś wszędzie… Słyszę twój wewnętrzny puls.
Bicie twojego serca przebija się poprzez szum wszechświata, poprzez kontrasty…
Moja egzystencja.
Marna.
Sponiewierana…
Jak łopocząca
podczas sztormu płachta
… zbezczeszczone truchło nieistnienia…
Otacza mnie żywioł eksplodującej gwiazdy,
który oślepia i rani…
… i zagina czas, wpadając pod własnym ciężarem do jądra ciemności…
Pędzę do ciebie, królowo ciszy, królowo doskonałej czerni, choć w aureoli rozpalonych
cząstek…
Pędzę do ciebie
po najdalszy
horyzont,
w drogi zawiłe…
Aby przyjąć
wszystko w pokorze…
*
Wskazówki stojącego zegara z każdą sekundą spowalniają swój bieg…
tik-tok,
tik-tok…
… tok-tok…
Chrzęst zegarowego mechanizmu…--- gong…
I znowu…
… tik-
tok…
… tik-tok…
… … tik… -tok…
Zapadam się, lecz,
o dziwo,
widzę jeszcze.
Widzę obrazy przeszłości, choć już zdeformowane i skręcone spazmem agonii…
Szarość dnia
wpada
przez
uchylone
okna pokoju…
… przez falujące firanki…
Widzę jeszcze
(Ciebie widzieć pragnę najbardziej, jedyna… )
Poruszasz nabrzmiałymi,
sinymi wargami,
lecz nie słyszę,
bowiem rozdziera moje uszy
piskliwy szmer śmiertelnej gorączki…
Płyniesz
wysoko
jak nawała
deszczowych chmur, moja melancholio…
… w strzępach krajobrazu, w całych ich zastępach…
(Włodzimierz Zastawniak, 2022-08-21)
***
https://www.youtube.com/watch?v=izU61fxkOUA
Marek Gajowniczek, 21 sierpnia 2022
Uśpiona wojna może się zbudzić,
lecz nikt nam o tym nie powie,
bo po co straszyć domysłem ludzi -
co teraz Putin ma w głowie?
.
Pewnie na Krymie ataki nowe
lub zamach, gdy się dowiedział...
Po co tym ludziom zawrać głowę?
Ważniejsze, co Tusk powiedział!
.
Dużo ciekawsze są algi złote
oraz festiwal folkloru.
Po co obarczać ludzi kłopotem -
wieściami rodem z horroru.
.
Jest wojna, atom lecz mamy lato
kapryśne wciąż alertami.
Broni nas za to skutecznie NATO
przed złymi informacjami.
.
Nie jest najgorzej, ale być może
będą zdarzenia doniosłe -
wysokiej wagi z braku powagi,
że u nas trudno być posłem!
Afrodyta, 21 sierpnia 2022
Nadwyrazy wyrastają ze mnie od razu
po wypowiedzeniu, sparaliżowane łamią
kręgosłup, niszczą znaczenia.
Wpisane w fasadowe oczekiwania zuchwale
powielają siebie, na oczach półświatka tworzą
biegłe derywaty, a potem przyciśnięte do muru
kurczowo łapią za gardło, aby uniknąć
zepchnięcia i totalnego upadku.
Jako werbalistyczne urzeczywistnienie, zwykła
odbitka, cierpliwie rozkradają życie, odrywając
świeże soczyste kęsy prosto z ust.
Poddane próbie czasu, odarte z pielęgnowanych
marzeń o swojej chwili, zawodzą. Najbardziej to,
które umiera ostatnie.
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.