Poezja

Yaro


Yaro

Yaro, 15 października 2014

skąpany

dumam obok z samotnością
gościem moim smutki 
 
sam z kieliszkiem wódki
zamykam rozdział o miłości
 
drwa płoną serce gorące 
w piersiach dławi się bólem
 
włos bieleje
niespokojne myśli ochłodzone
w szarym płaszczu dziury
wypatrują oczy nieba dla siebie
 
wtulony w kołnierz aleją idę
park uśmiechnie się czasem
poklepie po plecach
daj spokój marzeniom wyznacz inne cele
w niedziele na ryby 
zapraszam smutki i żale


liczba komentarzy: 2 | punkty: 2 | szczegóły

Yaro

Yaro, 15 października 2014

ulicami miast

ulicami włączą się nogi
na nogach ludzie 
z zakupami 
z pracy
zabiegani wśród latarni promienie biegiem
w domach samotność przy stole drzemie
 
echo w duszy odbija miłość echem
 
sami pędem ale po co
zatrzymaj chwilę przed wystawami bilbordy wysoko
neony w kolorach wysoko
idzie grupami młoda sfora
 
miej czas na śmierć by pogadać wymiana kilka zdań 
nawiązane kontakty na portalach oddalają słowa
na ulicy nikt dzień dobry nie odpowie 
on cię zna ale w necie 
 
bezduszny krajobraz zbliża się zmierz 
na stole ciągle nic pustosłowie
 
strach przed końcem miesiąca
ulica zamiata wygania świtem autobusy 
jedna trasa 
ludzie zagubieni w labiryncie spraw
zagmatwani w pośpiechu dnia


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Yaro

Yaro, 15 października 2014

daleko od domu

nie budź snów gdy nocą śnią
całkiem obcy
nie mogę spać 
 
nie bądź jak spękany dzban
wody nie uniesiesz 
jedynie w ustach milczenie
 
kolegom na pocieszenie uśmiech sprzedaj
w ciszy odnajduję siebie
spokój i natchnienie
 
na gorsze dni gorąca czerwona herbata 
papieros na ustach nie wygląda dobrze
serca bicie nie napawa optymizmem 
 
myślami daleko od domu 
wracasz w każdą wolną chwilą
tutaj są pieniądze jednak brak
dotyku ciepłych kobiecych dłoni
spracowane słabe niezastąpione w domu


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Yaro

Yaro, 14 października 2014

rozkwitły róże jak oczy błękitem

ciężkie krople jak łzy 
moczą szyby białe parapety
w ogrodzie kwitną czerwone płatki zwinięte 
rozety kolorowe jak myśli zielone dywany
 
błądzisz po głowie zbłąkany
w oczach niebo przychylne 
układasz na stole słowa 
zabawnie ściskasz dłonie na głowie
rozmyślasz wzdychasz kochasz 
 
chwile nabrzmiałe pękają bańkami
naciągasz zegar stary kukułka zasnęła 
ucieka gwiazda łamie próg horyzontu
blask głaszcze serca bicia miarowe
 
list
na stole kompot wiśniowy
w karafce nalewka na zimne samotne wieczory


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Yaro

Yaro, 13 października 2014

nie zapomnę nim smutki pomrą

nie zapomnę naszej miłości do grobowej deski
o kilka lat młodszy zacięty waleczny
 
będę o nas się modlić 
nauczyłem się tęsknić 
z aniołami śpiewam każdej nocy
 
cierpliwość prowadzi po krawędzi obłędu
nie ma żalu pytasz -dlaczego?
ktoś z nas musiał nawalić
ktoś myślał inaczej
 
czas mści sytuację niewykorzystaną 
teraz idę spojrzę na zdjęcie usnę
przyjrzyj się w lustrze stoję z boku
 
spotkamy się w innym wymiarze 
gdzie nasze gwiazdy będą świecić która mocniej
 
linia życia patrzy w oczy
nie walczyłem do końca 
wyłowiłem cię od los 
podarował miłość młodemu chłopcu


liczba komentarzy: 0 | punkty: 2 | szczegóły

Yaro

Yaro, 13 października 2014

spacer lasem

świergotem słów 
sroko  rozmowę naciągasz
dzięcioł na drzewie
kurczowo pazurkami się trzyma
ostatkiem siły kornikowi głowę urywa
 
las życiem płonie tej jesieni
 
spacer szelestem liści i wszystko zapominasz
nie patrzysz na zegar czas w miejscu alejką umyka
złodziej chowa w kroplach rosy skarby chwili
nie uciekaj ode mnie zostań na moment 
 
trawy spieczone 
słońca promieniem
rozświetlone półmrokiem przechodzi obok
 
idę wplatam miedzy nas rozmowę
widzisz kochana las jest sam a nas przybywa
z każdym krokiem nowym rokiem
odejść chciałaś tylko dokąd 
przy mym boku dotrzymuj kroku
 
czas zgarbi ciała wspomniesz tą historię
zabiera mnie kostucha zdrowie nie to
wnukom o mnie opowiesz
w szpakowatej głowie zapisane chwile 
w zapachu leśnej konwalii


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Yaro

Yaro, 13 października 2014

wiersz

nadejdzie dzień rozkwitnie wierszem
 
myśli ubrane w słowa jak jabłoń w kwiaty
prysną marzenia cierpliwie wyczekuję
rozsypią się wersy na całą stronę
wierszem na niepogodę pokonam złe emocje
 
rozładuje sytuację napiętą
 
przyniesie ulgę w płaczu samotności 
piękny jak jesień przy sobocie
słońca promieniem i babim latem
sieć pajęcza nie podzieli nie rozerwie serc gorących
 
pisz poeto młody na ciepło na chłody
rozgrzej ducha niechaj 
 cieszy się szczęściem dni których nie znamy
 
nadejdzie dzień rozkwitnie wierszem


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Yaro

Yaro, 12 października 2014

w miejscu stoję

ziemia krąży świat napędza 
spokojnie w miejscu stoję
twarz z każdym rokiem starsza
parę zmarszczek 
żona kremem z Avonu wygładza
 
gdy życie zapuka do okien
rozsuń zasłony nienakarmiony 
ugość szczęście daj wody
zaproś do wspólnej rozmowy
 
choć piękne ginie za horyzontem
by żyć w chaosie istnienia
wszystko ustawione
my owieczki młode słuchamy
prowadzi na pola lub suche trawy 
 
zachodni wiatr spogląda 
deszczem siecze ugory
zielone pastwiska pełne koni
jeszcze ten kwiat na jabłoniach
 
wiosna budzi życie
idziemy pod ramię
gdy usypiam ono czuwa jak matka
głodni upojeni oczy szeroko
świat niedozwolony świat głęboki
toniemy jak atlanci w bezkresnej przestrzeni


liczba komentarzy: 0 | punkty: 0 | szczegóły

Yaro

Yaro, 12 października 2014

ciężkie kroki jesieni

najlepiej przespać  dzień
odchodzi w sen
ciężkie kroki
 
na zdjęciach na obrazach
w pięknych wierszach zatopiona 
w pamięci wspomnieniem
babim latem owija w bajki kolorowe
szeptem gałęzi szelestem liści
 
promienie przyklejone do powierzchni
szukasz miejsca dla siebie
pozbieram w sercu iskry miłości 
czekając zimy i wiosny
 
orzech laskowy pod leszczyną 
śpią w gawrach misie 
tańczy dusza usypia smutki
wszystko co dobre ma koniec


liczba komentarzy: 2 | punkty: 1 | szczegóły

Yaro

Yaro, 10 października 2014

wychowaj sobie żonę

śniłem o niej całe wieki
starszy o pełnoletność 
spotkałem dziewczę młode
materiał na żonę
szybko urosła dbałem o nią
 
zaraża szczerym uśmiechem
ciało jedwabne zadbana
myślą jasną jak zasłony w pokoju babci
włosy ciemne oczy w błękicie gasną
 
naprowadziłem na drogę
tyle znaków nie wyprowadzam w pole
na zawsze obydwoje 
ciągniemy wóz na nim życie zdrowe


liczba komentarzy: 1 | punkty: 2 | szczegóły


  10 - 30 - 100  






Zgłoś nadużycie

 


Regulamin | Polityka prywatności

Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. zarejestruj się

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1