Yaro, 7 kwietnia 2014
zadajesz pytanie
dlaczego pijesz Adamie?
Ewo piję z żalu za utraconym Rajem
mam dość twoich narzekań i ziemskich marzeń
jak w nierealnym świeci nie śmiem myśleć o kobiecie
rano gdy do roboty wstaję jak za karę
mogłem leżeć pod drzewem
jeść banany nie wiedząc co znaczy biedny co bogaty
wystawiłaś na ziemi cennik zmuszając do pracy
Yaro, 7 kwietnia 2014
otworzyłem na oścież serce
stałaś
półnaga bosa w drzwiach
chwyciłem
za twoje zimne dłonie
by je ogrzać płomieniem miłości
przytuliłem cię i pocałunkiem spłoszyłem motyle
uciekłaś
przed ciemną nocą
samotność jak rak drąży
cichy szept wypełnił pokój
teraz
śpij nie grozi ci nic
co mogło by wzbudzić strach
Yaro, 6 kwietnia 2014
w poprzek ulic kałuże krzyczą
pełne krwi niewinnych
topionych w wannie
zakopanych żywcem
antypatrzy nadaje numer każdy go ma
pesel to numer jak w obozie
odrutowani skazani na prace
od świtu po zamknięcie powiek
pedały lezby pedofile na szyi mają warkocz ze sznurowadeł
na głowach worki wycięte otwory na usta
nagie szafoty błyszczą w oczach ostrza
tłumy czekają na polach armagedonu
za wcześnie na apokalipsę
Yaro, 6 kwietnia 2014
dokąd zmierzasz chwilo w pamięci
co nam pozostało prócz wspomnień
nawet gdy źle wojna gniew ludzi
odszukasz znajdziesz czas na wspominki
gdzieś w kącie przytulony do ściany w celi
ten świat traci równowagę podparty kijem słabym
kiedyś coś pęknie może już pękło
tak mi się wydaje grząsko w tym bagnie
składam litery upycham słowa w zdania
wszystko podane jak danie kawa rozlana
myślisz co kupić a oni nie mają co do gara
współcześni niewolnicy bardziej grzeszni
nie ma chwil pokój przestaje być pokojem
w powietrzu motyle trzepoczą skrzydła
jak flagi zwycięskie
delikatne mocują sie z wiatrem
Yaro, 5 kwietnia 2014
gdy już pokonam wszystkie przeszkody
wiatr osuszy z policzków łzy
stanę nad krawędzią rozprostuję ramiona
jak ptak poszybuję w przestworza
niebo woła posłuchaj cichy szept
dobro co w sercu kryję jest ziarnem
pokarmem duszy nie jest ciemność
czym mnie jeszcze zaskoczysz
sprawiam ci przyjemność zostań tą jedną
na zielone pastwiskach pójdziemy wolno
w swój wymarzony świat niczym anioły
zielenią utuleni uśniemy pod drzewem
kocham cie jak miód na chlebie popity szklanką mleka
Yaro, 3 kwietnia 2014
idę z życiem pod pachę zielonym lasem
w plecaku nadzieja
pytania bez odpowiedzi
dokąd zmierzam
życie mnie nie rozpieszcza
wąska ścieżka ciasna
Yaro, 2 kwietnia 2014
krzyczą spier dalaj
dym unosi się leniwie
dwa fakultety i jak ciula biegam na polu bitwy
jednym ruchem ręki wysadzam most
w nieodpowiednim momencie
dyrektor pan podeptał płaszcz z Pewexu
windą jak zawsze jadę ku rwa w bok
ochuja ły pies sika na buty mi
wiecznie drugi wiecznie poprawiam po kimś
zwilżone wcześniej miejsca
las krzyży ujrzał ktoś
nie doczytałem ku rwa
Yaro, 2 kwietnia 2014
dziadek jak ptak wydłubuje ziarna
zmielone na chleb pachnący latem
pająk tka w rogu ściany obraz
łapie muchy owija je w kokony
ciężko mu na ścianie
może chleba zjesz kilku nogi
u nas we wsi mówi się dzień dobry i w pole
jadę konikiem kutym na cztery podkowy
pracować warto
bez pracy człowiek mało znaczy
Burek ćwiczy brzechanie na smyczy uwiązany
źli gospodarze przynajmniej jeść dali
Regulamin | Polityka prywatności
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.