Poetry

Yaro


Yaro

Yaro, 8 november 2014

cicho

świtem spoczywają cienkie liście
pokryte rosą grube krople
srebrzy pajęczyna pająk śpi na gałązce
babim latem opleciona kora sosen


 poziomki barwią przestrzeń krwawym kolorem
konwalie kuszą zapachem białym kwiatem
dumne paprocie krzątają się w koło dębu
brzozy biało szare na krzyże wycięte młode


 wyrosły dorodne jagody czarne oczy patrzą
skubnij a zakwitną w ustach zabarwią 
szczaw kwaśny na zupę zerwę liście lancetowate
cisza gra las budzi się ze snu śpiew ptaków


 strumień szumi obmywa kamienne słowa 
otoczaki pod nimi dwa patyczki
rak co chodzi na raka 
leśne duchy jak cienie 


 bezszelestnie bez ciebie
miłość układa pasjansa z liści
mchy naciągają wodę chłoną myśli zdrowe


number of comments: 1 | rating: 1 | detail

Yaro

Yaro, 8 november 2014

w Australii

życzę sobie by życie toczyło się jak w słonecznej Australii
Aborygen jeszcze ciepły zbrązowiały
bratam się z kangurami
emu ucieka przed świata cztery strony
 
tutaj spokój mam choć problemy te sama
a jednak idę z radością tutaj nie ma zimy
nie ulepisz ze mnie bałwana
wyślę kartkę telefon pogada
 
zamykam rozdział płaski kontynent
plaże jakieś inne ludzie uśmiechają się do siebie
wolność szeroko rozkłada ramiona 
przyjedź mnie odwiedzić


number of comments: 0 | rating: 0 | detail

Yaro

Yaro, 8 november 2014

patrz za oknem

dzielę przestrzeń między oknem balkonowym 
a lasem zielonym żółtym płodnym
parking wypełnia pustka pasem asfaltowym
 
na wardze papieros dym wciągają pęcherzyki płucne
natleniony kaszel duszności sąsiad szydzi zapal sobie
 
szum za oknem zaprasza na spacer
wśród zielonych sosen ciemnych świerków
 
powietrze czyste przejrzyste jak w szklance denko
gęsto w objęciach wiatru nie myślę o tęsknotach
oplata krótkie włosy siecią pajęczyn
 
dzień wlecze sny zabrane świtem
obejrzyj się za siebie świat w końcu się śmieje


number of comments: 0 | rating: 1 | detail

Yaro

Yaro, 7 november 2014

do samobójców

przecięte żyły i sznur na szyi
proszą o litość 
 
najgorzej gdy serce w dole
ciężkie mroczne myśli
 
żyj w świecie kochaj
wybacz że piszę
 
śmierć alternatywą na to was stać
gdy nie nadchodzi świt 
noc zabiera siostrę brata
 
 
najgorzej gdy godzisz się tanio sprzedać
nie jasno gdy umierasz ze swoją gwiazdą


number of comments: 0 | rating: 1 | detail

Yaro

Yaro, 7 november 2014

pokolenie

rap hip hop bity
dziwny całkiem inny
smutne miny oczy łzawe
pepsi cola chipsy
i dziewczyny
 
ławki oblegane nocy czar
jakaś okupacja biały skręt na wargach
odjazd ale jazda
 
faza spoko jutro nie nadchodzi
młody wyklęty bezrobotny
nie rzadko wykształcony
 
czekają na wizy z ambasady
oblegane pola przez azjatyckie biedronki
jakby polskich było mało
 
lepszy czas nie nadchodzi 
dzisiaj tysiąc trzysta kilo kiełbasy wódka czysta
 
morda cieszy od życia się coś należy


number of comments: 0 | rating: 0 | detail

Yaro

Yaro, 7 november 2014

w góry

smutny dzień szary byle jaki
spakowany wyruszam w góry
z synem wiele wspólnego mamy
kilka szczytów przed nami
 
długa męcząca droga strome ściany
nigdy się nie poddam czas zlizuje rany
płacz na kolanach u mamy
napędza nas siła duch wyobraźni
 
kapliczka pasuje się pokłonić
świerki sosny gęsto skrywają nieodkryte
tajemnica serca w dłoniach
nikt nas nie pokona
 
wieje halny nieprzyjemny ciepły
tym na dole dam wspomnień mnóstwo 
skrępowany przytłoczony idę
szary wilk przed nami


number of comments: 0 | rating: 0 | detail

Yaro

Yaro, 7 november 2014

myśli spękane

wszystkie zdarzenia puszczam w krwiobieg
gdy wolność przestanie cieszyć wojnę wypowie
słowo skaleczone myśli spękane krew spod powiek
na ulicach życie uchodzi na własne oczy
 
skulony w kącie napełniam słoje wiarą
nadzieja nie chce nie nadchodzi 
wolne ptaki spętane nogi 
spoczywam w celi własnej wyobraźni
 
chód ze wschodu daje znać coraz bardziej
gasnę z każdym powolnym oddechem
boję się cierpień ludzi zło od nich płynie
kilka słów o sobie nie wiem co robić


number of comments: 0 | rating: 0 | detail

Yaro

Yaro, 6 november 2014

bracia marynarze

nienormalni nieporadni niemoralnie
wypływali w szeroki blask oceanu
lustro wody słania łodzie
tania bryza przecina horyzont 
 
na orbicie myśli to wczorajsze wino
rum prostuje kości na ości
gibie się kapitan spod mostów 
szerokie pomosty wytarte płyną koszty
 
w tawernach ciasno o tej porze gdy niejasno 
jedna lampa na krzyż 
przynajmniej wiadomo gdzie rzygać
w porcie nuda rozładunki rum i wóda


number of comments: 0 | rating: 0 | detail

Yaro

Yaro, 5 november 2014

babciu do ciebie piszę

o niej ten wiersz
 jeszcze gdy byłem mały
 
była przy mnie
 na zawsze  słońcem na niebie
 
w dużym pokoju z szafy pachniało naftaliną
może bardziej wyczuwalny
 nie wiem jak opisać
lubiłem ten zapach mole się wkurzały 
czytała książki siedziałem na kolanach
 
nauczyła modlitw 
odeszła nawet dobrze z nią nie porozmawiałem
tyle spraw krótkie chwile
umarła na niby 
żyje w mojej głowie
nadal myślę o niej
choć omija mnie rzeczywistość
jesteś na zawsze bardzo blisko


number of comments: 1 | rating: 2 | detail

Yaro

Yaro, 5 november 2014

nie ma dokąd

uciekaj życie to dramat
serca złamane zgniłe marzenia
porwały mnie prądy na dziki ląd
z chmur łzy kałuże 
grzeszne myśli i czyny
wyrwany ze snu
 
na krzyżu chwilę powiszę
dajcie nóż odetnę się od pępowiny
nikt nas nie chce tutaj
patrzą by wyjechać 
zachód ma dość spolszczałego gaworzenia
 
chaos ogarnia umysły niezapisane
czyste jak brystol
piszę wierszem tylko tak mi się wydaje 
 
wybacz czytelniku to nie ma przyszłości
to tylko elektryczne serca dno sumienia
 
w gruz marzenia zagrzebałem
nie szukaj odpowiedzi nie nękaj nie pytaj


number of comments: 0 | rating: 1 | detail


  10 - 30 - 100  






Report this item

 


Terms of use | Privacy policy

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1